IFA 2010 część 1: Wstęp, tablety, e-czytniki i komórki

Relacje z wydarzeń na moim blogu rozpocznę od mocnego uderzenia. IFA czyli Internationale Funkausstellung to jedne z największych targów elektroniki konsumenckiej na świecie. W tym roku, jak zwykle w Berlinie, odbywa się ich 50 edycja. Dosyć szybko zapadła decyzja żeby się na nie wybrać. Oto więc moja relacja z pierwszej ręki.
Ze względu na dosyć obszerny materiał zostanie on podzielony na cztery wpisy, które pojawią się w najbliższych dniach. Dziś część pierwsza a oto tematy pozostałych wpisów.

1. Wstęp, tablety, e-czytniki i komórki
2. 3D, gry oraz kontrolery ruchowe
3. O stoiskach – wystrój, design i zawartość
4. Ciekawostki, podsumowanie oraz bonus

Przygotowania i podróż

W IFie miałem okazję uczestniczyć już kilka lat temu, gdy przez przez dłuższy okres swojego życia mieszkałem w Berlinie. Miałem więc wyobrażenie jak wyglądają te targi i czego można się spodziewać. W tym roku towarzyszył mi Sebastian wraz z jego samochodem :). Pierwsze przymiarki obejmowały wyjazd na weekend 4-5 września, w końcu jednak – ze względu na inne plany Sebastiana na te dni – stanęło na piątku 3 września, co niestety wiązało się z wykorzystaniem jednego dnia urlopu. Bilety kupiliśmy online (cena 11 EUR, zamiast 15 które musielibyśmy zapłacić w na miejscu w dniu imprezy), wydrukowaliśmy i pełni optymizmu na szybko przygotowaliśmy plan zwiedzania wybierając stoiska, z listy wszystkich wystawców, które zamierzaliśmy odwiedzić. Wstępny plan był taki, że o 6 rano wyruszamy z Wrocławia i na godzinę 10 jesteśmy w Berlinie (od 10 targi były otwierane dla zwiedzających).
W piątek wcześnie rano, pewnie z powodu ekscytacji, uprzedziłem budzik i wstałem sporo przed czasem. Wolna godzinkę spożytkowałem na przejrzenie jeszcze wiadomości w internecie, co zaowocowało nowymi przeciekami z tego, co firmy mają zamiar zaprezentować (część branżowa/ dla dziennikarzy rozpoczęła się kilka dni wcześniej).
Godzina szósta wybiła… no ale Sebastiana jeszcze nie było. Pięć minut później postanowiłem zadzwonić i sprawdzić jak wygląda sytuacja. I… był to dobry pomysł, bo zaspany głos Sebika oznajmił… „Kurde… chyba zaspałem”. Pół godziny później siedziałem już w samochodzie i wyruszyliśmy w trasę. Sama jazda upłynęła bez większych niespodzianek. Zaopatrzyłem się na nią w nowy numer PSX Extreme, gdzie sporo miejsca poświęcono na test nowego kontrolera ruchowego Playstation Move do konsoli Sony. Wnioski z lektury pokrywają się z wcześniejszymi przypuszczeniami. Najbliższe wydatki to zestaw startowy z dwoma różdżkami i grą Sport Championships.

Do Berlina dotarliśmy kilka minut przed 10. czyli udało się nadrobić opóźnienie. Zaparkowaliśmy na bezpłatnym parkingu przy Stadionie Olimpijskim. Oczywiście niemieccy organizatorzy stanęli na wysokości zadania i z parkingu kursował darmowy autobus pod sama halę imprezową. Skłoniło nas to do refleksji dlaczego we Wrocławiu nie można tak zorganizować dojazdu do targów odbywających się np. w Hali Stulecia, tylko wszyscy pchają się tam samochodami co całkowicie paraliżuje tamtą część miasta.

Zwiedzanie czas zacząć
Na teren targów dostaliśmy się przez główną bramę bez kolejek (kolejki były do innych bram). Szybko zorientowaliśmy się w terenie i zaczęliśmy zwiedzanie. Tutaj zakończę opis chronologiczny (ze względu na sporo miejsc które odwiedziliśmy i tematy powracające na stanowiskach różnych firm, relacja byłaby zbyt chaotyczna), a skupię się na tematycznym opisie wrażeń.

Główne trendy

Jak co roku na tego typu targach można zaobserwować pewne trendy, którymi podążać będzie branża elektroniczna w najbliższym czasie. Na poprzedniej IFie, w której uczestniczyłem, były to płaskie telewizory. Dzisiaj nie robią one na (prawie – ale o tym później) nikim wrażenia. Co natomiast robi?

Tablety
To był mój główny powód wybrania się na tą imprezę . Tablet jest gadżetem, który zamierzam kupić, a wszelkie informacje prasowe sugerują, że prawdziwy ich wysyp nastąpi pod koniec bieżącego oraz w przyszłym (2011) roku. Warto było więc zapoznać się z ofertą rynku i na własnej skórze (palcach?) przekonać się „z czym to się je” i jak one sprawdzają się „w praniu”. Od razu uprzedzam, że nie jestem specjalnym miłośnikiem firmy Apple i iPad (ze względów ideologicznych oraz moich korzeni inżynierskich) raczej nie wchodzi w rachubę. Szukałem więc innych rozwiązań bazujących na Androidzie lub Windowsie. Z zapowiedzi wynikało, że na IFie tabletów będzie całą masa. Jak było w rzeczywistości? Nie tak różowo, ale po kolei.

Pierwszym tabletem, którego udało się dotknąć był produkt chińskiej firmy Hannspree.

Tablet Hannspree w futerale
Tablet Hannspree w futerale
Tablet Hannspree, niestety wydajnością nie grzeszył.
Tablet Hannspree - tutaj jak go inżynier stworzył

O ile wygląd i design był jak najbardziej na miejscu, o tyle prędkość jego działania już nie. Urządzenie działa w oparciu o system Android i ma ekran o przekątnej ok. 10 cali. Tablet niestety był strasznie wolny. Co prawda pan go prezentujący oznajmił, że to jest prototyp i nadal nad nim pracują, to jednak nieprzyjemne wrażenie pozostało. Syndrom „prototypu”, jak się okazało był bardzo często dostrzegalny na targach.

Po pierwszych dosyć mieszanych uczuciach przez dłuższy czas nie uświadczyliśmy żadnego tabletu. MSI i Acer nie posiadały na targach żadnego urządzenia, ASUSa nie było w ogóle (pojedyncze urządzenia tej firmy były prezentowane w pawilonie tajwańskim). Pan z Onyx stwierdził, że posiadają w swojej ofercie tablet ale mieli problemy z oprogramowaniem, więc postanowili go nie pokazywać publicznie w aktualnej formie  (biorąc pod uwagę doświadczenia z Hannspree – chyba była to dobra decyzja).

Kolejnym stoiskiem na którym znaleźliśmy działający tablet była mało znana (przynajmniej ja o niej nic wcześniej nie słyszałem) niemiecka firma Interpad. Prezentowała tablet 10′, na androidzie 2.2. I co?… i okazało się, że można. Tablet działał tak, jak powinno działać urządzenie dotykowe: płynnie i bez opóźnień. Dodatkowo bardzo sympatyczna i kompetentna hostessa rzeczowo i wdzięcznie nam go zaprezentowała oraz odpowiedziała na wszystkie nurtujące nas pytania (o tej pani kilka słów jeszcze napiszę, więc czytajcie relację do ostatniej części – zdjęcie też będzie ;)). Tablet nie jest jeszcze oficjalnie dostępny ale podobno jego premiera, już wkrótce, ma nastąpić w całej Europie w cenie 400 EUR. Jest to urządzenie, warte bliższego zainteresowania.

Tablet Interpad
Interpad: Ten tablet działał i wyglądał tak jak powinien

Idąc dalej dotarliśmy do firmy, z którą wiązałem spore nadzieje – Archos. Tuż przed targami wysypało się mnóstwo informacji o premierach ich kilku tabletów (w różnych rozmiarach). Niestety na miejscu działające były dwa najmniejsze (Archos 28 i 32).

Archos 28
Archos 28... tablet mniejszy od dzisiejszych komórek

W sumie nie bardzo rozumiem sens powstawania takich urządzeń, gdyż ich rozmiar jest mniejszy od dzisiejszych komórek średniej klasy. Dwa większe Archos 7 i 10 były do pooglądania z za szyby. Nie były nawet włączone, co po wcześniejszych doświadczeniach z prototypami nasuwa pytanie czy w ogóle działały.

Archos 7
Archos 7: Nie był włączony, to co widzicie na jego ekranie to naklejka
Archos 10
Archos 10 w pozie 'z za szyby'

Przemierzając hale targów w końcu trafiliśmy na stoisko Della. Największy tłumek odwiedzających był przy: Dell Streak (i od tej pory po tym zaczęliśmy lokalizować tablety na danym stoisku – Gdzie mogą być tablety? Szukaj jak największego tłumu).
Jest to także tablet z gatunku tych, które można pomylić z nieco większą komórką. Ma on 5 calowy wyświetlacz, obsługuje go system Android. O ile samo działanie urządzenia można określić jako zadowalające (było odrobinę słabsze niż w Interpadzie to jednak nie było irytujące) o tyle jego rozmiar dyskwalifikuje go z mojej listy.

Dell Streak
5-cio calowy Dell Streak też moim zdaniem jest trochę za mały jak na tablet

Toshiba Folio 100 – to następny przedstawiciel tabletów, który mieliśmy okazję poobsługiwać. Przez dłuższą chwilę walczyliśmy z ustawieniem języka (jakiś dowcipniś ustawił na rosyjski – choć tego języka się kiedyś uczyłem, to muszę przyznać, że już bardzo ciężko czytało mi się cyrylicę). Niestety tutaj na całej linii zawodzi „dotykowość”. Rozmiar urządzenia był słuszny (10 cali) działał, jak się domyślacie, na androidzie. Urządzenie nie jest odpowiednio czułe, co dziwi u tak doświadczonej firmy jak Toshiba. Niestety Folio z tego właśnie powodu wypada z mojej prywatnej listy.

Toshiba Folio 100
Toshiba Folio 100: niestety ma problemy z płynną obsługą ekranu dotykowego

Na koniec pozostał Samsung Galaxy Tab. Co prawda wcześniej już go zauważyłem na stoisku T-Mobila, jednak jak to z tabletami na tych targach, była do niego spora kolejka. Po krótkiej rozmowie z obsługą dowiedziałem się, że na stoisku Samsunga maja 30 takich urządzeń. Nie było więc sensu czekać przy stoisku tego operatora.

Samsung Galaxy Tab
Samsung Galaxy Tab w całej swojej okazałości
Samsung Galaxy Tab
Na stoisku Samsunga było ich tyle, że nawet były chwile gdy można było spokojnie je potestować

Urządzenie ma 7 cali, co do moich planowanych zastosowań, jest nieco za mało. Jednak działa bardzo sprawnie i robi wrażenie. Bawiliśmy się nim dłuższą chwile wymieniając między sobą uwagi, gdy nagle podeszła do nas pewna pani z zapytaniem czy jesteśmy z Polski. Po twierdzącej odpowiedzi przedstawiła się. Okazało się że jest to pani Blanka Corporate Marketing Manager z Samsung Polska. Chętnie odpowiedziała na kilka naszych pytań. Oczywiście moje pierwsze, dotyczyły tego, czy będą większe model (10 a może nawet 12 calowe). Dowiedzieliśmy się, że na razie premierę ma mieć model 7 calowy, później być może pojawią się i większe. Premiera w Polsce we wrześniu. Cena… 2999 PLN (sugerowana jak sądzę). Na nasze stwierdzenie że wysoka i podobna do konkurencji (w domyśle najtańsza wersja iPada) otrzymaliśmy odpowiedź, że dobre urządzenie tyle kosztuje. Przyznam szczerze, że przy takiej polskiej cenie to chyba wybrałbym jednak iPada (szczególnie, że iPad ma większy ekran).

Dostaliśmy wizytówkę i zapewnienie, że gdybyśmy mieli jakieś dodatkowe pytania chętnie na nie odpowie.

Samsung Galaxy Tab
Mała kryptoreklama

I kilka filmików przedstawiające Galaxy Tab w działaniu.
Na początek interfejs dotykowy.

Czas na jakąś grę. Tutaj Need For Speed: Shift.

Prezentacja Samsunga w roli e-czytnika.

I praktycznie to wszystkie tablety, które miałem okazję podotykać. Kilka mniejszych firm miało jeszcze jakieś podobne urządzenia ale były one co najwyżej w gablotach za szkłem, a taka „prezentacja” nas nie interesowała.

Podsumowanie części tabletów

  • widać że zainteresowanie tabletami wśród publiczności jest duże, najbardziej oblegane stanowiska u konkretnych producentów to właśnie te, gdzie znajdowały się tablety
  • z dostępnością tabletów nie jest tak różowo, jak by to wyglądało z zapewnień prasowych/producentów, co mnie osobiście bardzo dziwi ponieważ Apple swojego iPada zaprezentował już prawie pół roku temu, a konkurencja nadal ma problemy z wypuszczeniem na rynek podobnego urządzenia (większość jest jeszcze opracowywana lub dostępne są „prototypy”). Dziwne że działy RD (szczególnie tych największych korporacji) nie pracowały nad tabletami od dłuższego czasu
  • szkoda, że nie było urządzeń wszystkich liczących się firm, a w szczególności: MSI, Asusa i HP
  • urządzenia takiego jak tablet nie można kupować w ciemno. Jak widać po moich doświadczeniach, nie wszystkie firmy jeszcze sobie radzą z obsługą ekranu dotykowego  (nawet te znane i doświadczone jak Toshiba). Zanim kupisz tablet pobaw się nim trochę i sprawdź jak działa (dotyczy to też telefonów dotykowych… ale o tym w  dalszej części)
  • nie widzieliśmy żadnego tabletu na Windowsie!!!… Android rządzi

Moi faworyci. Funkcjonalnie Samsung Galaxy Tab to bardzo fajny gadżet. Niestety jego polska cena, moim zdaniem, jest zdecydowanie zbyt wysoka (w szczególności jak na tablet 7 calowy.) Na pewno dalej będę śledził Interpada, jeżeli jego premiera rzeczywiście odbędzie się w najbliższym czasie i będzie go można kupić (np. drogą internetowa) za 400 EUR, to na pewno jest to interesujące urządzenie. Jedyny potencjalny problem to mało znana firma i kwestia późniejszego wsparcia (np. aktualizacji do kolejnych wersji Androida).

E-czytniki (e-Reader’y)
Czyli elektroniczne czytniki książek. Urządzenia te były masowo prezentowane przez większe i mniejsze firmy. Mnie one nie specjalnie interesowały ale Sebastian chciał się im bliżej przyjrzeć, więc przy okazji miałem też szanse zapoznać się z tymi gadżetami. Ogólne wrażenia są następujące. Nie ma żadnej przesady w tym, że e-ink jest technologią przyjaźniejszą dla oczu niż ekrany (LCD, OLED etc). Bardzo dobrze wyglądają na nim książki i jest bardzo energooszczędny (czas życia mierzy się w liczbie przewróconych kartek – w trybie statycznego wyświetlania nie pobiera energii). Niestety ma dosyć duże opóźnienia (co w konfrontacji z np. takimi tabletami, które reagują natychmiastowo) mocno irytuje (być może da się do tego przyzwyczaić).
Sprawdzaliśmy rozwiązanie kilku firm m.in. Acer, Onyx, Sony, iRiver oraz kilku mniejszych. Korzystały one z różnego interfejsu. Począwszy od ekranów dotykowych obsługiwanych palcami, przez dotykowe ale obsługiwane rysikiem, po „tradycyjne” obsługiwane wyłącznie klawiszami oraz rozwiązania hybrydowe (ekran dotykowy + klawisze).
Najbardziej pozytywnie (jeżeli chodzi o czas reakcji) zaprezentował się chyba iRiver oraz Sony.
Ponieważ nie czytam aż tak dużo, nie jest to urządzenie dla mnie, niemniej sama technologia jest interesująca. Wydaj mi się jednak, że jeszcze trzeba troszkę poczekać na jej dopracowanie (w szczególności chodzi o szybszy czas reakcji).

E-czytnik Acer
E-czytnik Acera
E-czytnik z ekranem dotykowym
E-czytnik z ekranem dotykowym jednej z mniej znanych firm
E-czytniak IRivera
Jeden z ciekawszych e-czytników zaprezentowany przez iRivera
E-czytnik od Sony
Sony prezentowało e-czytnik w formie notesu

Komórki
Telefony komórkowe w sumie mnie nie interesowały. Po pierwsze, żadnych ważnych premier nie oczekiwałem, po drugie kilka tygodni temu kupiłem sobie HTC Desire, co oznacza, że przez najbliższe 4-5 lat nie zamierzam zmieniać telefonu. I w sumie nic ciekawego na targach nie widzieliśmy – tzn. to co widzieliśmy można spokojnie znaleźć i obejrzeć w naszych sklepach lub w salonach operatorów. Jednak na stoisku T-Mobila obok siebie zostały wystawione flagowe modele dotykowe: Nokia N8, iPhone 4, Samsung Galaxy 9000I i HTC Desire. Mając je w zasięgu ręki postanowiliśmy zrobić mikro test na działanie ich ekranów. W sumie zaczęło się od nowej Noki N8. O ile sam wygląd telefonu nie wzbudza zastrzeżeń, to jednak nieco zawiedzeni byliśmy reakcją na dotyk (szczególnie w porównaniu do mojego Desire) co skłoniło nas do sprawdzenia i porównania pozostałych modeli.

Nokia N8
Nowa Nokia, choć prezentuje się interesująco, to jednak nieco zawodzi jeżeli chodzi o interfejs dotykowy.

Wynik naszego mikro testu jest następujący. iPhone 4 i HTC Desire działają idealnie – tak jak powinny. Za nimi tylko minimalnie ustępujący im Samsung (bardzo drobna różnica) no i na końcu nowa Nokia, która wyraźnie odstaje od liderów rynku (sama obsługa nie jest jakaś tragiczna ale przy bezpośrednim porównaniu ‚czuć’ różnicę na nie korzyść Nokii). Z innych obserwacji – Samsung wygląda „tak jakoś plastikowo” i jego obudowa była najmniej przyjemna w dotyku, z porównywanych urządzeń.

Nasz mikro test:
Nokia N8

iPhone 4

Samsung Galaxy 9000I

Na tym zakończę pierwszą część relacji z IFA 2010. Wkrótce kolejna, gdzie znajdziecie wrażenia z 3D, coś o grach oraz kontrolerach ruchowych (PS Move,  Kinect i nie tylko.)

17 myśli na temat “IFA 2010 część 1: Wstęp, tablety, e-czytniki i komórki

  1. Gratuluje pierwszego (nie licząc wstępniaka) wpisu w blogu. Relacja bardzo ciekawa, z niecierpliwością czekam na kolejne części. Muszę pochwalić za dobrą stylistykę, błędów nie napotkałem, tekst czytało się bardzo płynnie, dlatego nie bardzo rozumiem skąd te wcześniejsze obawy 🙂 Zazdroszczę Ci uczestnictwa w targach, zawsze miałem chęć wybrać się na coś podobnego, może kiedyś to nastąpi (oby).
    P.S. na bloga trafiłem poprzez info z subskrypcji BF. Dobrze, że w ten sposób promujesz blog, bo już widzę, że warto będzie tutaj zaglądać.
    Pozdrawiam!

    1. Dziękuję za pierwszy komentarz. Co do formy to nie da się ukryć, że starałem się i bardzo uważałem, aby nie ‚wtopić’ na pierwszych wpisach :). Jeżeli chodzi natomiast o uczestnictwo w samych targach, to gdy człowiek jest starszy i sam dysponuje swoim budżetem zdecydowanie łatwiej jest wybrać się na takie imprezy (co prawda gorzej jest wówczas z wolnym czasem i może to wymagać poświęcenia urlopu). Niestety nie mogę zagwarantować, że następne wpisy będą równie ciekawe (w końcu nie co tydzień jest okazja uczestniczyć w takich wydarzeniach).

  2. Ciekawa relacja, chociaż czytniki e-booków zostały potraktowane po łebkach ;). Sam zastanawiam się nad kupnem jakiegoś urządzenia do wygodnego czytania elektronicznych książek i mam solidną rozterkę między tabletami, a czytnikami.

  3. Tablety nie nadają się do czytania książek, ponieważ mają ekran LCD i świecą.
    Używam Sony PRS-505 na E-ink już prawie 3 lata i przy czytaniu książek to opóźnienie o którym wspominałeś w niczym nie przeszkadza. Poza tym ogromna zaleta to bardzo długie działanie na baterii.
    Co do tabletów, wygląda na to, że jeszcze długo iPad nie będzie miał poważnej konkurencji.
    Ten Samsung wygląda fajnie, ale ekran 7 cali jest zbyt mały, szczególnie że to panorama. Poza tym ta cena to nieporozumienie. iPad jak wejdzie do Polski, to będzie kosztował około 2 tyś zł (najtańsza wersja). Na zachodzie cena wersji 16GB WiFi to 499 Euro. Czyli iPad jest tańszy o 1/3 od tego Samsunga. Tą różnicę w cenie można przeznaczyć na zakupy aplikacji.

    1. Powiedział bym raczej, że tablety nie nadają się do „intensywnego” czytania książek. A co do reszty to generalnie się zgadzam. Czekam jeszcze na propozycje tabletów od MSI i Asusa. Jak nie, to zostaje interpad. Na produkt Apple raczej się nie skuszę.

  4. Znajomi z wielką pasją czytają z komórki po 3-6 godzin dziennie i w ogóle im to nie przeszkadza. Wiadomo, że literki są mniejsze i trzeba się bardziej skupiać, aczkolwiek przy odpowiednim ściemnieniu ekranu i dobrym kontraście to faktycznie nie jest męczące i tak ja to Cez określił: daje radę 🙂

  5. kroniki-wedrowycza.pl :

    Zadawanie pytań są rzeczywiście dobrobyt, jeśli
    nie rozumiejąc czegoś zupełnie masz taką możliwość.

    Oprócz tego ten tekst jest popełniony wystarczająco zrozumiale.
    Gratuluję! Przy okazji jak się z Tobą kontaktować?

    Konstrukcja Twojego pierwszego zdania jest dla mnie niezrozumiala 😉

    Kontakt znajdziesz w zakladce „O autorze”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s