Strona główna > Film > „The Social Network” – lektura obowiązkowa dla naszych dzieci

„The Social Network” – lektura obowiązkowa dla naszych dzieci

20 października 2010 Dodaj komentarz Go to comments

Fincher w wyśmienitej formie… choć z drugiej strony gdybym nie wiedział, że to on wyreżyserował ten film, to pewnie bym się nie domyślił (wcześniejsze jego dzieła to m.in Podziemny krąg i Siedem). Tak, to jest ten „film o Facebooku„… no dobra (na szczęście) nie do końca o tym ale takie określenie najczęściej pojawia się przy próbie opisu jego fabuły.

Skoro nie  jest o facebooku to o czym? Fabularnie rzeczywiście bazuje na historii opowiadającej o młodym Zuckerbergu (twórcy tego serwisu społecznościowego) oraz początkach jego powstania … ale, jak każdy wielki film, w rzeczywistości to obraz bardziej skomplikowany i poruszający szerokie spektrum tematów. Cóż więc w nim znajdziemy? Przed wszystkim wielu zdolnych, młodych, pomysłowych ludzi z pasji i chęcią stworzenia czegoś wielkiego. Ich życiu, pragnieniach, celach, wartościach, młodzieńczych ideałach i konfrontacji z brutalną rzeczywistością.  O znaczeniu przyjaźni, lojalności (a właściwie ich braku) i jak ważne są w dzisiejszych czasach znajomości. O tym jak rodzi się pomysł i z samej idei wkracza w bezwzględny świat biznesu. O doprowadzonym do absurdu prawie amerykańskim. O beztroskim życiu i potrzebie akceptacji jednostki oraz potrzebach ludzi jako ogółu. I w końcu o sieci: jej potędze i niebezpieczeństwach, fenomenie portali społecznościowych, granicach prywatności i o tym, jak coś, co tam się pojawi, może mieć wpływ na naszą przyszłość.

W 90% film składa się z dialogów – błyskotliwych i dynamicznych. Pomimo brak szalejącej na wszystkie strony kamery, film trzyma w napięciu. I to uważam za największy sukces reżysera. Nie ma tu efektów specjalnych, strzelanin, zabójstw, epatowaniem przemocą czy seksem, karamboli samochodowych, wybuchów a mimo wszystko film wciąga jak, przysłowiowe, bagno.
Pomimo dosyć oszczędnej formy (jak na Hollywood) jest coś co rzuca się w oczy (a właściwie uszy) od samego początku… to świetny soundtrack, którego autorem jest Trent Reznor (założyciel kultowego zespołu Nine Inch Nails). Dobrą robotę wykonali też aktorzy. Zarówno nie znany mi wcześniej, rewelacyjny, odtwórca głównej roli Jesse Eisenberg jak i już z całkiem ciekawym dorobkiem Andrew Garfield (Kochanice króla, Parnassus). No i Justin Timberlake… o kurcze to był przecież Justin Timberlake… oglądając film wziąłem go za rasowego aktora – szczerze  – nie podjerzewałem go o tyle talentu w tej materii.

Jak zrobić film geekowski w Hollywood? Udało się to Matrixowi i The Social Network to chyba drugi taki film, gdzie programiści będą się świetnie bawić, a sceny „hackingu” (specjalnie w cudzysłowie) nie zostały sprowadzone do aplikacji z GUI, gdzie mamy pasek postępu i wielki kolorowy komunikat hacking completed ;). Nie chodzi też o samą terminologie i pojęcia, które przeciętnemu człowiekowi są zupełnie obce  (na szczęście zrozumienie tej części nie powinno zbytnio wpłynąć na odbiór całości).  W tle znajdziemy bowiem wiele smaczków dla developerów (i kilka postaci związanych z nowymi technologiami, które mocno wpłynęły na dzisiejszy świat, nie tylko informatyczny).

Film jest wręcz przesiąknięty atmosferą tworzenia czegoś nowego i wielkiego. W akademikach czy prywatnych domach ze słuchawkami na uszach i luzackiej atmosferze beztroskiego kodowania. Dodatkowy plus za to, że to jedna z nielicznych amerykańskich produkcji, gdzie główny bohater nie korzysta z komputera z logiem jabłka 😉 – windowsa też nie używa.

Jeszcze kilka słów odnośnie głównego bohatera. Został on tak sprytnie przedstawiony, że wcale nie jest jednoznacznie postacią negatywną na jaką wielu go kreuje. Zuckerberg  u Finchera jest osobą wzbudzającą bardzo ambiwalentne i niejednoznaczne uczucia ale pomimo czarnego PR, które towarzyszyły mu przed premierą filmu, reżyser tak skonstruował tą postać, że da się  ją (przy odrobinie życzliwości) z większości decyzji wybronić, a nawet, momentami, polubić.

Na koniec warto wspomnieć o tym, że obraz jest niesamowicie inspirujący. Wychodząc z kina, aż chciało się zrobić coś wielkiego. (np. chwycić za klawiaturę i pisać Biznes Filmowy w wersji Online (i nie próbujcie podkradać tego pomysłu… bo Was pozwę) ;)).

Nawet jeżeli Facebook nie przetrwa próby czasu (internet to bardzo dynamiczna przestrzeń) – to ten film powinien być lekturą obowiązkową dla naszych dzieci (jak nieco dorosną). Dzisiejsze pokolenie 30-latków może już nie wszystko ogarnąć (lub nie musi tego robić) – młodsze powinno (a na pewno będzie musiało) – choćby dla własnego dobra – życia w sieci.

Komu powinno się spodobać

  • film dla każdego informatyka (smaczki są świetne – a scena zatrudniania do facebooka spodoba się każdemu programiście 😉
  • dla tych którzy wolą dialogi od akcji
  • miłośnicy dramatów sądowych i dynamicznych filmów obyczajowych (ok.. ja nie wiedziałem jeszcze dynamicznego filmu obyczajowego – ale ten jest pierwszy 😉
  • pokoleniu Web 2.0 dla których sieć jest naturalnym środowiskiem życiowym, oraz wszystkim następnym (które już nie będą miały wyjścia i będą „skazani” na sieć)
  • podobno podoba się też nie informatykom 😉

Kto powinien unikać

  • to nie jest film dla wszystkich (część publiczności może się odbić – ale trudno mi powiedzieć, która część)
  • nie jestem pewny jak odbiorą go zwykli ludzie (Ci, którzy nie bardzo wiedzą co to jest facebook i wokół czego kręci się świat w sieci)
  • to zdecydowanie nie jest film akcji (jakby ktoś nie wiedział) – choć jest dynamiczny i dobrze się go ogląda
  • sama końcówka pozostawia mały niedosyt (nieco poniżej poziomu rewelacyjnej reszty)
  • jak ktoś nie lubi czytać (lub ma problemy z szybkim czytaniem i koncentrowaniem się na obrazie) w kinie, to niech poczeka na wersje dubbingowaną (tekstu jest dużo)

Moja subiektywna ocena: 9/10 (jak interpretować moje oceny dowiesz się tutaj.)

Więcej informacji o filmie: The Social Network na Filmwebie, The Social Network na IMDB

P.S. Myślę, że powstanie jeszcze jeden tekst o tym filmie… o tym dlaczego uważam, że jest on taki ważny. Jak już go obejrzycie, zapraszam ponownie może zechcecie się podzielić  swoimi wrażeniami.

Reklamy
  1. Kamila B.
    21 października 2010 o 21:53

    Tomku, świetnie się czyta Twoje recenzje filmowe :), brawo!

    Ale najbardziej podoba mi się to (cytuję):

    •nie jestem pewny jak odbiorą go zwykli ludzie (Ci, którzy nie bardzo wiedzą co to jest facebook i wokół czego kręci się świat w sieci)

    „zwykli ludzie” hehe brzmi prawie jak obelga 😀 😛 – Ty, ty Programisto jeden!!! :):)

    Pozdrawiam!
    K.

    • 21 października 2010 o 22:17

      „Zwykli ludzie” w kontekscie wiekszosci – nikogo nie zamierzalem obrazac. Nie da sie ukryc ze film jest dosyc „geekowski” i dla wiekszosci niektore sceny beda niezrozumiale.

  2. 13 listopada 2010 o 18:41

    Jeśli lubisz geekowskie filmy a nie znasz „The Scene”, to polecam. Niezależny, wypuszczany za darmo serial którego akcja dzieje się na IRCu, w środowisku ludzi robiących release’y p2p. Niesamowicie wciągająca fabuła. Strona główna z odcinkami do zassania: http://www.welcometothescene.com/download.php?ep=1

    • 13 listopada 2010 o 22:48

      Dzięki za hinta. Akurat social network jest dobrym filmem niezależnie od swojej „geekowatości” ale jak znajdę chwilkę to sprawdzę „The Scene”

  1. 23 stycznia 2011 o 15:18
  2. 18 lutego 2015 o 18:35
  3. 5 września 2015 o 18:32
  4. 6 lipca 2016 o 19:12
  5. 3 stycznia 2018 o 19:13

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: