Strona główna > Film, Wydarzenia > American Film Festival 2010: Niedziela i podsumowanie

American Film Festival 2010: Niedziela i podsumowanie

1 listopada 2010 Dodaj komentarz Go to comments

Po kilku dniach przerwy czas w końcu dokończyć relację z American Film Festival. Ostatniego dnia obejrzałem trzy filmy. O różnej tematyce i stylistyce… wszystkim im wystawiłem tą samo ocenę choć, szczerze, miałem pewne wątpliwości czy, tak z czystym sumieniem, na nią zasługują. Każdy z nich ma w sobie jednak coś co odróżnia go od większości masowych produkcji… I choć teoretycznie do każdego można by się przyczepić… to tak, to jednak są bardzo dobre filmy.

Ty i ja, i wszyscy których znamy / Me and You and Everyone We Know (reż. Miranda July)
To jeden z tych filmów z szufladki „pozytywnie zakręconych”. Jakbym miał go do czegoś przyrównać to ma coś w sobie z klimatu Once czy Happy Go Lucky a nawet odrobinę z Samotnych. Przede wszystkim poznamy tu szerokie spektrum różnych bohaterów, których losy w mniejszy lub większy sposób się ze sobą splatają. Są więc : sprzedawca butów  – filozof, jego dwóch synów, ich koleżanki chcące przeżyć inicjacje seksualną, sympatyczna lecz samotna artystka, która obawia się przedstawić swoje dzieła w galerii prowadzonej przez słynną artystkę i jeszcze kilka interesujących postaci w tle. Większość rozwiązań fabularnych jest dosyć oryginalnych i stara się uciekać od banału i przewidywalności. Komiczno-tragiczne perypetie bohaterów choć często wzbudzają w nas śmiech, to jest to śmiech z nutką goryczy w tle. Skłania do chwili zastanowienie nad sobą, ludźmi oraz światem.

Moja subiektywna ocena: 8/10 (jak interpretować moje oceny dowiesz się tutaj.)

Więcej informacji o filmie: Ty i ja, i wszyscy których znamy na FilmwebieMe and You and Everyone We Know na IMDB

Do szpiku kości / Winter’s Bone (reż. Debra Granik)
Historia zaczyna się dosyć powoli i już bałem się, że mam do czynienia z nowohoryzontowym eksperymentem artystycznym (szczególnie, że opis w katalogu coś takiego sugerował). Na szczęście jednak z niemrawego obyczaju w miarę rozwoju akcji coraz bardziej ciekawi i intryguje, aż po lekko makabryczny finał. Życie na amerykańskiej prowincji mocno odbiega od tego co obserwujemy w większości produkcji pochodzących z tego kraju. Nie mamy tu wielkiego miasta ale „dziurę zabitą dechami” gdzie problemem jest czasami nawet jedzenie. Ludzie muszą sobie jakoś radzić i nie zawsze ich postępowanie jest zgodne z prawem. Temat wokół którego osnuta jest cała historia to poszukiwanie ojca przez główną bohaterkę, która jest zmuszona utrzymać całą rodzinę. Niestety jej ojciec, aby uniknąć więzienia, zastawił cały majątek (ranczo) i… zniknął. Dziewczyna więc rusza by go odnaleźć tułając się po niezbyt pomocnej i mającej swoje ciemne tajemnice, lokalnej społeczności. Film jest dosyć kameralny, zbyt dużo się nie dzieje ale z biegiem czasu historia wciąga i ma w sobie to coś – nieuchwytny, intrygujący klimat.

Moja subiektywna ocena: 8/10 (jak interpretować moje oceny dowiesz się tutaj.)

Więcej informacji o filmie: Do szpiku kości na Filmwebie, Winter’s Bone na IMDB

Mężowie / Husbands (reż. John Cassavetes)
To kolejny film Cassavetes’a który miałem okazję obejrzeć. Tym razem jest o mężczyznach. A konkretnie o trójce przyjaciół i ich męskiej przyjaźni… ale nie tej heroicznej i braterskiej znanej choćby z westernów czy filmów wojennych ale takiej zwykłej i codziennej, którą nie koniecznie wypada się chwalić. Sceny imprez, kaca poimprezowego (ocenzurowanego przez wytwórnie ze względu na swą sugestywność), hazardu, czy podrywanie nieznajomych kobiet w barze (choć każdy z bohaterów jest tytułowym mężem) to to, czego możecie się spodziewać. Jak to u Casseveteas w filmie mamy wiele świetnych i życiowych scen. Troszkę dłużyzny też się znajdzie ale nie na tyle żeby psuło to odbiór filmu jako całości.
Obowiązkowo dla każdego faceta… i dla kobiet które chciałby zrozumieć pojęcie męskiej przyjaźni.

Moja subiektywna ocena: 8/10 (jak interpretować moje oceny dowiesz się tutaj.)

Więcej informacji o filmie: Mężowie na Filmwebie, Husbands na IMDB

Uwaga na koniec. Jeżeli szukacie nieskrępowanej rozrywki… to pewnie znajdziecie jakieś inne, bardziej przystosowane do tego celu produkcje. To bardzo dobre filmy ale wymagają nieco wysiłku od widza. Jeżeli jesteście na to gotowi to śmiało po nie sięgajcie. W takim wypadku nie pozostaje Wam nic innego jak przygotować się na seanse dobrego i inteligentnego kina.

Podsumowanie American Film Festival 2010
Jeszcze kilka słów podsumowania dotyczącego samego festiwalu. Niestety z różnych względów nie byłem w stanie uczestniczyć w nim w całości i troszkę żałuje. Mnie przypadł on bardzo do gustu. Uważam, że był lepszy (pod względem repertuaru) niż tegoroczna Era Nowe Horyzonty. Widać, że jest tu mniej przypadkowych filmów i praktycznie nie zdarzyło mi się obejrzeć czegoś słabego. Większość produkcji (co widać po ocenach) była znacznie powyżej przeciętnej. Nie pozostaje więc nic innego, jak w przyszłym roku, wygospodarować więcej czasu na to  interesujące wydarzenie. Pamiętajcie, że kino amerykańskie nie kończy się na Hollywood.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: