PS3 i pęknięta płytka z grą – historia prawdziwa

Dzisiaj historia prawdziwa o pewnej pękniętej płytce blu-ray, Media Markt i Sony w roli głównej.


Stali czytelnicy tego bloga (mam nadzieję, że takowi już są ;)) pewnie wiedzą, że od dłuższego czasu zagrywam się w Sports Champions – grę na konsole PlayStation 3 wykorzystującą nowy kontroler ruchowy PlayStation Move. Cała poniższa historia jest związana z tą właśnie pozycją. Tuż po premierze (czyli już ładne kilka tygodni temu) kupiłem ją we wrocławskim Media Marktcie. Gra przez pierwsze kilkanaście dni rzadko opuszczała napęd konsoli. Jednak po jakimś tygodniu, podczas jej wyciągania z blu-ray’a nieco przypadkowo spojrzałem na jej spód… i co zobaczyłem… drobne pęknięcie tuż przy jej środku (takie na 1,5 mm). Nieco zaniepokojony postanowiłem jeszcze nie „siać paniki” i obserwować sytuację (szczególnie, że nie byłem pewny czy to uszkodzenie było od nowości – po prostu nie sprawdziłem dokładnie płytki po zakupie). Niestety, po następnym tygodniu dokładnej obserwacji okazało się, że pęknięcie nadal się powiększa (miało już ok 2-3 mm). Stwierdziłem więc, że nie ma co ryzykować (rozsypanie się płytki w napędzie PS3 wyrządziło by znacznie większe szkody) i postanowiłem, że trzeba produkt reklamować.

Pierwszym krokiem był kontaktu z infolinią Sony. Po opisaniu całej sytuacji otrzymałem informację, że na nośniki z grami, Sony nie udziela gwarancji. Pan przy okazji nie omieszkał mi wspomnieć, że dlatego m.in promują dystrybucję cyfrową (żartowniś… tej gry nie ma w dystrybucji cyfrowej). Wywołało to moją sporą konsternację i lekkie zdenerwowanie. Co robić? Po zasięgnięciu różnych opinii dobrzy ludzie poradzili mi, żeby iść bezpośrednio do sklepu, gdzie kupiłem ten produkt czyli MM. Tam najczęściej nie robią problemów i wymieniają płytki – często od ręki. Tak też zrobiłem i pewnie sytuacja szybko została by wyjaśniona ale niestety od dnia zakupu minęło już ponad 2 tygodnie. I pani na stoisku stwierdziła, że tylko reklamacja u producenta wchodzi w rachubę. Zrezygnowany i świadomy faktu, że płytka i tak już za długo by nie pociągnęła – a na pewno nie ryzykował bym jej używać w swojej konsoli – zgodziłem się na takie rozwiązanie (choć po informacji z infolinii na zbyt wiele nie liczyłem) i to był błąd… ale o tym za chwilę. Następnego dnia miałem zaplanowane PlayStation Move Party, gdzie głównym punktem programu miał być właśnie Sports Champions. Nie pozostało mi więc nic innego niż kupić drugi egzemplarz gry, co też zrobiłem (w przypadku innej pozycji pewnie bym się zastanawiał ale ta gra naprawdę jest świetna) i impreza mogła się odbyć (… ale się nie odbyła z zupełnie innych powodów).

Cały problem przeszedł więc do kategorii „nic innego, oprócz czekania, w taj chwili nie da się zrobić”. Mimo wszystko cała sytuacja nie dawała mi spokoju. Gry, szczególnie te na konsole tanie nie są… jak to możliwe, że nie ma na nie gwarancji… przecież żyjemy w miarę cywilizowanej części świata i w unii europejskiej! Postanowiłem więc wykonać kolejny telefon, tym razem do Urzędu Ochrony Konsumenta (dla tych którzy nie wiedzą, tak maja swoją bezpłatną infolinię). I cóż tam się dowiedziałem? Otóż rzeczywiście producent nie musi udzielać gwarancji. To jest jedynie jego dobra wola. Natomiast w moim przypadku należało skorzystać z „niezgodności towaru z umową„. I w sumie nie tylko w moim ale zawsze lepiej jest korzystać z tej formy egzekwowania swoich praw niż z gwarancji. Dlaczego? Za „niezgodność towaru z umową” odpowiada sprzedawca. Co powoduje, że sam proces uznania niezgodności jest krótszy (sprzedawca ma tylko 2 tygodnie do ustosunkowania się do naszego pisma). Dodatkowo w przeciągu 6 miesięcy od daty nabycia przyjmuje się, że wszelkie wady produktu istniały w dniu zakupu. Jeżeli chcecie więcej informacji na ten temat to znajdziecie je tutaj.  Podsumowując ten przepis jest lepszy dla konsumenta niż większość standardowych gwarancji udzielanych przez producenta (i tutaj popełniłem błąd w MM).

Wracając jednak do mojej historii. Przeszło miesiąc po oddaniu gry do reklamacji otrzymałem sms-a z MM, aby zgłosić się do sklepu. Jakie było moje zdziwienie, gdy okazało się, że moja reklamacja jednak została uwzględniona przez Sony (miło z ich strony :)). Mogłem więc otrzymać nową płytkę. 10 listopada to chyba mój szczęśliwy dzień, bo okazało się, że aktualnie w MM nie ma tej gry. W innej sytuacji byłbym mocno rozgoryczony ale ponieważ kupiłem już swój (drugi) egzemplarz więc skorzystałem z okazji, że mogłem sobie wybrać inny produkt.

Cała historia skończyła się więc happy endem. Reklamację uwzględniono, a na dodatek nie muszę się martwić co zrobić z drugą taką samą płytką. W zamian za wspaniałomyślność Sony (uwzględnienie mojej gwarancji, choć w obliczu prawa wcale tego nie musieli) wybrałem sobie voucher do PlayStation Network czyli sklepu Sony z cyfrową dystrybucją gier ;).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s