Strona główna > Słówka, Technologie i Gadżety > Jak iPod zabił rynek odtwarzaczy mp3

Jak iPod zabił rynek odtwarzaczy mp3

Padł mi w ostatnich dniach posiadany od kilku lat odtwarzacz mp3. Trudno, zdarza się. Nie był zbyt zaawansowany technologicznie ale spełniał wyśmienicie moje oczekiwania. Był mały (pasował do każdej kieszeni), na baterie (można było w łatwy sposób wymienić w każdej sytuacji) i mieścił wystarczającą liczbę utworów (2 GB). Dodatkowo podłączony do komputera widziany był jak dysk USB, więc do zrzucania plików nie było mu potrzebne żadne iTunes. Idealne mobilne urządzenie do słuchania muzyki.
W związku z zaistniałą sytuacją, nie pozostało mi nic innego jak rozejrzeć się za nowym odtwarzaczem posiadającym podobne cechy. I tutaj pojawił się problem. Szybki rekonesans potwierdził moje niesprecyzowane obawy, że w przeciwieństwie do tego co było dostępne w sprzedaży jeszcze kilka lat temu, wybór spośród takich urządzeń jest bardzo ograniczony.

Firmy które produkowały porządne, klasyczne odtwarzaczy mp3 przestałe je produkować. No, może nieco przesadziłem, owszem maja nowe model z kilku calowymi wyświetlaczami i wbudowanymi akumulatorami ale ja takiego nie chce. Ja chce starego iRivera T10, który wytrzymywał 40 godzin odtwarzania na „paluszku” albo Cowona iAudio G3 o jeszcze dłuższym czasie pracy na baterii. Nie wspominając już uwspółcześnionych wersjach kultowych iRiverach z serii IFP.

A co mogę znaleźć w sklepach? Producenci oferują mi ipodopodobne gadżety, które co prawda są „sexy”, robią wszystko (odtwarzają zdjęcia, filmy z napisami, etc.)  tylko nie są wystarczająco małe/przenośne/bezproblemowe podłączalne do dowolnego PCta i stają się bezużytecznym kawałkiem plastiku w momencie gdy rozładuje się im akumulator (a zdarza mi się podróżować polskimi pociągami na drugi koniec polski – wiecie więc, że trwa to znacznie dłużej niż „chwilkę”). I naprawdę nie potrzebuje ekranu dotykowego, przeglądarki zdjęć czy divixów. Ja chce tylko posłuchać muzyki!

Co pozostało? Z buszowania w internecie wynika, że oferta aktualnie produkowanych playerów, które mogę wziąć pod uwagę, jest nader skromna. Pozostał ostatni model iRivera – T60 z ledwie 17h odtwarzania (na szczęście, na baterii). Przy odrobinie szczęścia można gdzieś jeszcze dostać Cowona iAudio i7, który co prawda ma wbudowany akumulator, no ale starcza on na 60 godzin. Szerokim asortymentem bym tego nie nazwał.

Postęp technologiczny nie zawsze zmierza w dobrym kierunku. Sukces komercyjny polityki Apple’a jest takim odpowiednikiem macdonalizacji w świecie elektroniki. Sprawia on, że świadomi konsumenci tracą możliwość wyboru, bo w ofercie dostępne są tylko klon burgerów (ipoda) czyli zunifikowane produkty pod mało wybredne gusta amerykańskie. Smutne – ale prawdziwe…

P.S. Jeżeli znacie jakiś porządny (chińskie no name’y odpadają) sprzęt mp3, który spełnia moje wymagania to chętnie posłucham Waszych propozycji (i nie sugerujcie mi produktów apple’a… one nie spełniają).

Reklamy
  1. 29 marca 2011 o 20:03

    No niestety, rynek mp3 umiera :/ Z tych lepszych zostaje nam tylko http://www.sony.pl/hub/walkman

  2. 29 marca 2011 o 22:50

    Z oferty Sony tylko seria B by mnie interesowala. No ale wytrzymuje jedynie 18h na akumulatorku, wiec wole juz iRivera T60 (wytrzymuje tyle samo a baterie mozna wymienic w kazdej chwili)

  3. cvcxv
    23 października 2011 o 01:29

    SanDisk SansaClip. (Ewentualnie Creative Zen Stone).

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: