Nowe Horyzonty 2011: Podsumowanie część 1

Zakończyła się 11 edycja festiwalu filmowego Nowe Horyzonty. W tym roku moja skrupulatna selekcja wyłoniła 25 obrazów do obejrzenia, Ci którzy mają mnie w kręgach Google+ mogli już zapoznać się z wstępnymi ocenami filmów. Na blogu czas więc na nieco obszerniejsze podsumowanie tego co zobaczyłem wraz z kilkoma dodatkowymi informacjami.

Rozpocznę jednak od małej ciekawostki. Otóż czekając na obiad w jednej z wrocławskich knajp, z racji używania swojego nowego gadżetu, tabletu Asus Eee Pad Transformer, postanowiłem zajrzeć na oficjalną stronę festiwalu. Korzystając z darmowego internetu udostępnionego przez wrocławski urząd miejski i wklepaniu adresu otrzymałem następujący widok…

Próba dostępu do strony festiwalu przez oficjalny hotspot miasta Wrocław

Dla przypomnienia akcja dzieje się w Europejskiej Stolicy Kultury 2016 roku w trakcie festiwalu, który jest jedną  z najgłośniejszych wizytówek kulturalnych miasta…

Po tym zabawnym zdarzeniu czas na podsumowanie pierwszej partii obejrzanych filmów (w kolejności chronologicznej  – daty ich obejrzenia).

Code Blue (reż. Urszula Antoniak)
Zaczęło się od mocnego uderzenia. Pierwsza scena tego filmu pokazuje bowiem zbliżenie twarzy umierającej starszej kobiety. Grymas który na niej się pojawia jest nie tylko realistyczny ale i przerażający.  Opowiada on historię pewnej pielęgniarki pracującej w szpitalach. Na co dzień spotyka się więc z cierpieniem i śmiercią. Na dodatek „pomaga” ona starszym opuścić ten świat. Nie jest to jednak film sensacyjny i motywy jej postępowania nie są do końca znane (być może chodzi o uśmierzenie cierpienia tych ludzi, a może nie – nie jest to jednoznacznie dopowiedziane w filmie). Rutyna codzienności szpitalnej gdzie starość, śmierć i choroby to chleb powszechny przytłacza bohaterkę również w życiu prywatnym. Jest ona bowiem osobą samotną łaknącą miłości lub choćby towarzystwa innych ludzi ale nie bardzo potrafiąca się do nich zbliżyć. Nie jest to kino rozrywkowe, a niektóre sceny mogą wzbudzić nieco kontrowersji. I choć rozpoczynanie festiwal od filmu pokazującego śmierć i samotność w normalnych warunkach nie jest dobrym pomysłem to w tym przypadku warto się z tym filmem zmierzyć. Choć jest to raczej przygnębiające doświadczenie. Ogólnie nie jest przyjemny film, co nie oznacza, że jest zły.

Moja subiektywna ocena: 7/10 (jak interpretować moje oceny dowiesz się tutaj)

Więcej o filmie: Filmweb, IMDB

Powstanie umarłych: Tajemnica płytek Toynbee / Resurrect Dead: The Mystery of the Toynbee Tiles (reż. Jon Foy)

Jest to dokument opisujący pewne interesujące zjawisko, a mianowicie tzw. Toynbee tiles. Są to płytki pojawiające się ulicach wielu miast głównie w Stanach Zjednoczonych ale także w kilku miastach Ameryki Południowej. Widnieje na niech napis „Toynbee idea in movies 2001 Resurrect dead on planet Jupiter”. Nikt nie wie kto jest inicjatorem tej akcji, a także co dokładnie oznacza ten tekst. Film przedstawia 10-letnie poszukiwania rozwiązania tej zagadki wraz z prawdopodobną wersją ich powstawania. Całość przypomina nieco historię kryminalną gdzie przewijają się kilka postaci oraz wydarzeń z historii ameryki. Film troszkę w klimacie „Wyjścia przed sklep z pamiątkami” Banksiego choć nie, aż tak porywający. Od strony realizacyjnej  nie można się przyczepić. Troszkę za mało wciąga.

Moja subiektywna ocena: 6/10

Więcej o filmie: Filmweb, IMDB

Zamknij się, człowieczku! Niefortunna audioprzygoda/ Shut Up Little Man! An Audio Misadventure (reż. Matthew Bate)

Kolejny para-dokument.  Cała historia dotyczy pewnych kaset. Na nich to dwóch studentów postanowili nagrywać dosyć głośne kłótnie swoich sąsiadów. Taśmy te, których powstało kilkaset, są na tyle zabawne, że trafiają do znajomych autorów, później znajomych ich znajomych etc stając się źródłem kultu i inspiracji do tzw. audio verite (nagrywanie rzeczywistych sytuacji często prowokowanych i często bez wiedzy nagrywanych).
Film składa się niejako z dwóch części, pierwsza głównie opowiada genezę powstania tych taśm oraz fenomen ich popularności w środowisku undergroundowym. Druga natomiast skupia się na próbach wykorzystania i adaptacji do postaci scenicznej/książkowej i filmowej. Pierwsza z nich jest zdecydowanie ciekawsza. Film mocno odjechany i choć pomysł zdecydowanie bardziej banalny niż oglądany wcześniej „Powstaniu umarłych…” to jednak bardziej angażował widownię (stąd + przy ocenie).

Moja subiektywna ocena: 6+/10

Więcej o filmie: Filmweb, IMDB

AUN – Początek i koniec wszechrzeczy / AUN: The Beginning and the End of All Things (reż. Edgar Honetschläger)

Interpretowanie filmów Lyncha to przy tym dziele dziecinada. Choć w tym przypadku trudności interpretacyjne wynika to głównie z braku klucza. Liczne nawiązania do filozofii, religii i mentalności dalekiego wschodu (Japonia) sprawiają, że przeciętny europejczyk nie ma szans przy tym obrazie. Chyba, że studiował założenia szintoizmu… Film nie jest może zły ale dla osoby odpowiednio nie przygotowanej będzie tylko zlepkiem mało zrozumiałych obrazów.

Moja subiektywna ocena: 5/10

Więcej o filmie: Filmweb, IMDB

Król wyspy skazańców/ Kongen av Bastøy (reż. Marius Holst)

W sumie mainstreamowy dramat oparty na faktach autentycznych opowiadający historię norweskiej wyspy na którą byli zsyłani „trudni młodzieńcy” na początku XX wieku. I choć podobnych filmów już trochę było to jest on dobrze zagrany, wyreżyserowany oraz trzymający w napięciu. Bardzo dobre kino, które na pewno nie będzie stratą czasu. (Z ciekawostek film powstał w koprodukcji polskiej).

Moja subiektywna ocena: 8/10

Więcej o filmie: Filmweb, IMDB

Lemoniadowy Joe / Limonádový Joe aneb Koňská opera (reż. Oldřich Lipský)

Jednym z cykli tegorocznego festiwalu były tzw. „czerwone westerny” czyli westerny lub filmy na nie stylizowane, które powstały w bloku wschodnim. Wybrałem się tylko na jeden z takich produkcji za to kultowy. Czeska parodia tego gatunku, gdzie dzielny kowboj Joe (nie Dżoe) szybki jak Lucky Luke, zawdzięcza swoją celność piciu wyłącznie lemoniady. W oparach absurdu, marketingu i… lemoniady. Jeżeli nie widzieliście, warto zobaczyć, inne podejście do westernu.

Moja subiektywna ocena: 7/10

Więcej o filmie: Filmweb, IMDB

Przygody barona Munchausena / The Adventures of Baron Munchausen (reż. Terry Gilliam)

Przygodowo-baśniowa produkcja Terrego Gilliama, jak zwykle z niesamowitą scenografią i sympatycznymi acz fantastycznymi bohaterami. Rzecz o konflikcie rozumu i wyobraźni często surrealistyczna ale i zabawna. Warto obejrzeć aby nie zapomnieć pierwiastka dziecinnego, który pewnie jest gdzieś w każdym z nas.

Moja subiektywna ocena: 7/10

Więcej o filmie: Filmweb, IMDB

Żony/ Hustruer (reż. Anja Breien)

Debiut filmującej feministki Anji Breien. Jest to kobieca wersja „Mężów” Johna Cassavetesa. Czyli co się stanie, gdy 3 kobiety po zjeździe klasowym wyjdą „na miasto”. Pomimo innej grupy docelowej, dzięki sporej dawce humoru, strawne nawet dla mężczyzn. (Choć mężczyznom polecam bardziej oryginał Cassavetesa).

Moja subiektywna ocena: 6/10

Więcej o filmie: Filmweb, IMDB

Pasażerka (reż. Andrzej Munk, Witold Lesiewicz)

To ostatni, niestety nie dokończony, film Andrzeja Munka. Spotkanie więźniarki z obozu koncentracyjnego z jej nadzorczynią po latach na transatlantyku. Głównie skupia się na opowieści z punktu widzenia nadzorczyni. Jeden z pierwszych filmów, który nieco inaczej podszedł do tematu obozów zagłady, w którym bardziej podkreślono niszczenie psychiczne niż fizyczne jednostki. Choć temat intrygujący to po realizacji spodziewałem się jednak czegoś więcej.

Moja subiektywna ocena: 6/10

Więcej o filmie: Filmweb, IMDB

Lord Love a Duck (reż. George Axelrod)

Film ciężko zakwalifikować gatunkowo, bo choć na pierwszy rzut oka wygląda na komedię młodzieżową z lat 60-tych to otrzymujemy tu znacznie więcej. Począwszy od parodii tak zwanych „beach movies” po uwspółcześniony motyw faustowski w sporej dawce absurdu, z kilkoma kultowymi scenami (np: kupowanie kaszmirowych sweterków ;). Ciężki do opowiedzenia, a obraz raczej mało znany polskiej publiczności i naprawdę warty zobaczenia.

Moja subiektywna ocena: 8/10

Więcej o filmie: Filmweb, IMDB

 

Tyle na dzisiaj… o kolejnych filmach już wkrótce.

5 myśli na temat “Nowe Horyzonty 2011: Podsumowanie część 1

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s