Strona główna > Film, Wydarzenia > Nowe Horyzonty 2011: Podsumowanie część 3, ta o „japońskich pornolach”

Nowe Horyzonty 2011: Podsumowanie część 3, ta o „japońskich pornolach”

Trzecia część podsumowania NH skupia się na niedzieli czyli ostatnim dniu festiwalu. Obejrzałem wówczas tylko 2 filmy… ale za to jakie ;). W trakcie tegorocznej edycji jednym z cykli przewodnich był przegląd japońskich filmów z gatunku pinku eiga czyli japońskich filmów erotycznych przeznaczonych do dystrybucji w kinach. Ponieważ są nikłe szanse, że któryś z tych filmów będziecie mieli okazję zobaczyć, pozwoliłem sobie na nieco dłuższy ich opis zawierający elementy fabuły.

Piekło kobiet: Wilgotne lasy / Onna jigoku: mori wa nureta (reż. Tatsumi Kumashiro)
Film zaczyna się jak thriller, gdzie to oskarżona, o zabójstwo swojej pani służąca, ucieka przez las. W trakcie ucieczki spotyka ją gustownie ubrana podróżująca kobieta, która oferuje jej podwiezienie oraz nocleg w prowadzonym przez nią pensjonacie. Jak się okazuje pensjonat ten prowadzi wraz z sadystycznym mężem. Współwłaścicielka pensjonatu opowiada o brutalnym mężu i ciężkim życiu jakie musi wieść.

Pierwszego wieczoru podczas kolacji, w której uczestniczą oprócz gościa także właściciele pensjonatu, mąż rozpoznaje w bohaterce osobę ścigano przez prawo. Wykorzystuje tą wiedzę do wciągnięcia niewinnej osoby w swoją szaloną grę. Otóż musi ona ostrzec dwóch myśliwych, którzy właśnie przybyli aby przenocować, przed grabieżą i śmiercią grożącą im… ze strony właścicieli pensjonatu, jeżeli się jej to uda, wówczas może opuścić to miejsce wolno bez informowania policji.
Oczywiście myśliwi, do których w nocy przychodzi bohaterka, nie do końca chcą słuchać młodej kobiety i myślą, że jest to „prezent od gospodarza”. W tym momencie zaczyna się część „różowa” tego filmu. Miłośników scen pikantnych od razu uprzedzam, że nie widać żadnych narządów płciowych. Co ciekawe, nawet pomimo tego część scen erotycznych jest ocenzurowana (czarne figury geometryczne zasłaniające, niezbyt szczelnie, cześć kadru) – wzbudzało to rozbawienie wśród widowni. Bohaterce nie udaje się ostrzec myśliwych, do akcji wkracza więc sam gospodarz wraz ze swoją żoną. Mamy więc ogólną orgię z elementami sado-macho z krwawym zakończeniem.

W tym momencie następuje małe zaskoczenie, gdyż „zwolnienie akcji” służy rozpoczęciu dysputy moralno-filozoficznej o wolności, sprawiedliwości oraz obowiązującym normom. Na zakończenie ponownie otrzymujemy jeszcze jedną orgię sado-macho z pejczami i krwią w tle.

Wypadało by go jakoś ocenić, a nie jest to proste zadanie. W porównaniu do mainstreamu „zachodniego”, z gatunku filmów erotycznych mamy to pewną głębię, elementy filozoficzne i jakąś fabułę. Z drugiej strony sceny „erotyczne” są dosyć abstrakcyjne, wydumane i dość drastyczne (przynajmniej jak na mój europejski gust). Ogólnie jednak da się to obejrzeć.

Moja subiektywna ocena: 6/10

Więcej o filmie: Filmweb, IMDB

Mapa raju utraconego / Shitsurakuen sokuryo chizu (reż. Hisayasu Sato)
O ile poprzedni film przez długi okres nie pokazywał swojego prawdziwie różowego oblicza, to w tym przypadku wiemy z jakim gatunkiem mamy do czynienia od drugiej sceny. Pierwsza bowiem przedstawia człowieka siedzącego przed komputerem i kolumnami liczb na ekranie. Jeżeli pomyśleliście, że informatyk i seks to musi być coś perwersyjnego, to uprzedzę Was, że jest jeszcze gorzej, gdyż ten człowiek pracuje… w firmie telekomunikacyjnej 😉 …

Druga scena, to czysta „akcja” gdzie głównymi bohaterami jest owy „specjalista IT” oraz młoda kobiet. Jak można się domyśleć, po wcześniej obejrzanym filmie, Japończycy lubią gadżety w każdej sytuacji. Tutaj w roli głównej mamy kabel sieciowy (jeżeli czytający to informatycy już zaczęli się ślinić na myśl o RJ45 to muszę Was rozczarować, gdyż jest to zwykły kabel podłączany do prądu), którym owinięta jest niewiasta. Wraz z rozwojem sceny kabel zostaje podłączony do prądy i następują sceny pieszczoty sutków oraz innych miejsc intymnych… pod napięciem… Końcówce tego ujęcia dodaje pikanterii pojawiający się jeszcze nóż i krew… Jak widzicie było ostro…, przez kolejne pół godziny, akcja zbytnio się nie zmienia oprócz innej niewiasty oraz większej ilości krwi.

Do tego momentu już trochę osób zdołało opuścić salę ale tutaj mamy do czynienia z koronnym przykładem na to, że seansu nie powinno się opuszczać ani po 15 minutach od rozpoczęcia, ani w połowie filmu, ani tym bardziej 10 minut przed jego końcem. Ponieważ cała „fabuła” pojawia się w ostatnich 7 minutach, gdzie mamy 3 nagle zwroty akcji. Z klasycznego filmu gatunkowego otrzymujemy kryminał z kasetą wideo, przesłaniem feministycznym (w stylu czarnej groteski)… oraz tragedią ludzką w tle.
W filmie wyróżnia się warstwa dźwiękowa, a konkretnie eksperymentalne dźwięki na początku filmu oraz industrialny kawałek na końcowych napisach (mieszanka japońskiego Rammsteina z Nine Inch Nails w latach 80-tych).
Gdyby nie ostatnie 7 minut odradzał bym oglądanie tego obrazu… jednak dzięki końcówce można potraktować go jak hardcorowy eksperyment (o ile ktoś do tych ostatnich minut wytrzyma).

Moja subiektywna ocena: 3/10

Więcej o filmie: IMDB

Reklamy
  1. Brak komentarzy.
  1. 5 listopada 2014 o 19:31
  2. 19 października 2016 o 19:12
  3. 8 listopada 2016 o 20:06

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: