Gra: Deus Ex: Bunt Ludzkości (Deus Ex: Human Revolution)

Tydzień temu skończyłem nowego Deus Exa i choć do tej pory recenzji gier na mym blogu nie było (głównie dlatego, że można ich znaleźć w sieci mnóstwo) to tym razem, kilka osób pytało mnie o wrażenia z rozgrywki. Postanowiłem więc, że jednak napiszę parę słów od siebie. Ostrzegam, że wpis nie będzie zbyt oryginalny i jeżeli śledziliście teksty o tym tytule w innych mediach, to moja ocena jest zgodna z większością opinii. W skrócie: To jedna z najlepszy gier tej generacji, w którą miałem okazję zagrać (tak, grałem na PS3).

Przejście całości zajęło mi dosyć długo, bo na oko ponad 50 godzin, na poziomie normalnym, z jedną bonusową misją, która otrzymałem za złożenie zamówienia przedpremierowego. Co prawda tak długi czas rozgrywki, po części, jest zasługą mojego braku doświadczenia, w tego typu produkcjach (skradankach) i uczenia się reguł w nich obowiązujących. To jednak gra wykorzystała moją wrodzona ciekawości do odkrywania wirtualnych światów, a jest w niej mnóstwo miejsc, gdzie można zajrzeć czy coś odkryć. Nie spieszyłem się więc zbytnio i rozkoszowałem się tym klimatycznym cyberpunkowym uniwersum.

Ukończyłem większość misji pobocznych (choć nie wszystkie) i zhakowałem mnóstwo komputerów. Co prawda czytałem, że niektórym ukończenie nowego Deusa zajęło 15 godzin… to nawet jeżeli jest to możliwe, zdecydowanie nie polecam takiej formuły, bo to nie jest gra typu „byle jak najszybciej do przodu”… ten tytuł jest zbyt dobry i zbyt ambitny, aby go tak potraktować.

O czym to jest
Myślę, że każdy kto choć trochę interesuję się grami wie co to za tytuł. Mimo wszystko kilka słów wprowadzenia dla tych czytelników, którzy nie śledzą na bieżąco tej branży.

Jest rok 2027, postęp technologiczny sprawił, że ogólnie dostępne są biochipy pozwalające na udoskonalenia ludzkiego ciała. Ponieważ ulepszanie natury nie wszyscy uważają za etyczne, na świecie czuć napiętą atmosferę pomiędzy zwolennikami i przeciwnikami takich eksperymentów. Ci którzy zdecydowali się na „odrutowanie” oczywiście mają wiele przewag na zwykłymi ludźmi, co też budzi powszechny lęk i niepokoje. Między tym wszystkim jak zwykle są różne siły i ośrodki walczą o jak największe wpływy, począwszy od korporacji produkujących implanty, przez wojsko, rząd, media po polityków.

W grze wcielamy się w Adama Jensena, specjalisty od spraw bezpieczeństwa w Sarif Industry, korporacji która produkuje rzeczone biochipy. W prologu zostaje ona zaatakowana przez nieznanych terrorystów, którzy zabijają wielu naukowców i kradną pewien tajny projekt. W trakcie ataku Jensen niemal zostaje zabity. Od śmierci ratuje go jedynie szereg zabiegów i wszczepienie produkowanych przez korporacje implantów. Staje się on mimowolnie „odrutowanym”. Od tego momentu zadaniem gracza jest dalsza praca na rzecz korporacji i wyjaśnienia kto stoi za tym atakiem.


Trailer premierowy

Jak się gra
Gra należy do gatunku cRPG. W rzeczywistości jest połączeniem kilku różnych rodzajów rozgrywki. Mam więc tutaj elementy shootera (zarówno pierwszo-osobowego jak i 3-osobowe z użyciem osłon), skradania, RPG czy mini gier zręcznościowych polegających na hakowaniu komputerów i innych urządzeń elektronicznych.

W moim tekście dotyczącym najbardziej oczekiwanych przeze mnie gier 2011 roku Deus Ex był pewną niewiadomą ze względu na strzelanie. Na szczęście moje obawy okazały się niepotrzebne, gdyż grę można przejść bez zabijania nikogo (oprócz bossów ale o tym będzie troszkę później), choć nie jest to proste zadanie. Bardzo wciągające jest wspomniane wcześniej hakowanie. Choć włamywałem się do dużej liczby komputerów to nawet na koniec gry nie odczuwałem znużenia tym elementem.

Największą zaletą gry jest możliwość jej przejścia w różnym stylu. Możemy skradać się, wcielić się w rambo, zainwestować w „soft skille” lub zostać hackerem. A najlepiej posiadać każdą z tych umiejętności w pewnym zakresie.

Gra oferuje możliwość inwestowania w różne wszczepy, dodające nam nowe możliwości (jak czasowa niewidzialność, większa odporność na urazy, odczytywanie typów osobowości osób z którymi rozmawiamy, umiejętności hakerskie, możliwość podnoszenia ciężkich przedmiotów i wiele innych).

Jeszcze parę słów o wszczepach. Są one towarem dosyć deficytowym, przede wszystkim są drogie i w trakcie całej gry nie będziemy w stanie „zupgradować się” we wszystkich możliwych dziedzinach. Dlatego bardzo ważne jest w jaki sposób będziemy dobierać nasze implanty. Ma to duży wpływ na późniejszą rozgrywkę i jej styl. Dylematy czy wybrać np. umiejętności hackerskie czy np. lepsze celowanie są na porządku dziennym i warto dobrze przemyśleć każda taką decyzję.

Fabuła, wybory i misje poboczne
Mocną stroną produkcji jest fabuła. Gra, jak na dzisiejsze standardy, jest dosyć długa. Co chwile pojawiają się nowe postacie i wątki w historii. Akcja kluczy i prowadzi bohatera na nowe tropy. Całość ma wydźwięk humanistyczny z kilkoma dylematami moralnymi. Świat na pewno nie jest czarno biały, a wybory jednoznaczne. Nie jest to może poziom Wiedźmina, w końcu nie jest to klasyczny RPG, ale element ten jest na zdecydowanie wyższym poziomie niż większość dzisiejszych produkcji. Dodatkowy plus ode mnie dostają twórcy za questy poboczne. Choć nie ma ich zbyt dużo, to jednak autorzy zadbali o to, aby nie były one banalne i powtarzalne. Każdy ma inny unikalny styl. Znajdziemy tu nawet mini przygodówkę, czy sprawę detektywistyczną, a kilka dodatkowych informacji można zdobyć jedynie odpowiednio kierując rozmową.

Wybory jakie stawia gra są nie banalne, a ich konsekwencji możemy nawet w pierwszej chwili nie zauważyć. Część dają o sobie znać w najmniej oczekiwanych momentach, a o części pewnie bym się nie dowiedział gdybym nie skonfrontował swoich doświadczeń z opiniami na forach (nie czytajcie więc zbyt dużo przed zagraniem).


Jak wszczepy pomagają ludziom – reklama Sarif Industry

Świat gry
Akcja dzieje się w kilku lokacjach rozrzuconych po świecie, do których przemieszczamy się wraz z rozwojem historii. Nie są one zbyt rozległe, jedna są świetnie zaprojektowane. Do wielu miejsc na początku nie możemy dotrzeć ze względu np. na brak jakich specjalnych umiejętności, do innych musimy się włamać, część po prostu odkryć, a niektóre na pewno przegapimy (przynajmniej przy pierwszej eksploracji). O upakowaniu miejscówek świadczy fakt, że możemy przemieszczać się na kilku poziomach. Po ziemi, pod jej powierzchnią (kanały) lub nad nią (piętra w budynkach lub ich dachy). Tak więc każdy skrawek „planszy” został skrzętnie wykorzystany.

W trakcie gry spotkamy kilkanaście postaci, które mają istotny wpływ na fabułę lub z którymi możemy wymienić nieco więcej zdań. Reszta to przypadkowe postaci, które nie mają zbyt wiele kwestii (po 2) ale czasami są one zabawne, intrygująca lub potrafiące dostarczyć ciekawych wskazówek.
W grze od czasu do czasu natrafimy na gazety opisujące ostatnie wydarzenia ze świata (na które po części mamy wpływ) a także ebooki, które poszerzają wiedzę o uniwersum.

Sztuczna inteligencja czyli AI
Jak już wspominałem we wstępie, nie mam doświadczenia ze skradankami, więc nie do końca wiedziałem czego się spodziewać po tym elemencie. Dlatego też przed dłuższy czas nie do końca rozumiałem marudzenie graczy na „nierozgarnietych przeciwników”. Na początku owszem przeciwnicy nie są zbyt bystrzy, jednak z biegiem czasu widać, że ich AI rośnie. Poruszają się szybciej, szybciej reagują na sytuacje, odważniej wkraczają do innych pomieszczeń czy też lepiej się osłaniają. I taki stopniowy wzrost inteligencji widać było gdzieś do połowy gry… później natomiast, gdy przeciwnicy zaczęli być już bardziej wytrzymali, zaawansowani technologicznie i było ich po prostu więcej, przez co zaczęło robić się naprawdę ciekawie i gorąco nagle… dosyć mocno zgłupieli. Nie jest to jakiś wielki minus, gdyż w późniejszych etapach jest dosyć trudno, poprzez samą ich liczbę oraz wytrzymałość, mimo wszystko momentami odrobinę psuło to imersję płynącą  z rozgrywki.

Smaczki
Jest ich całe mnóstwa, nawet dla tych którzy nie są aż tak wielkimi fanami cyberpunku. Nie wspomniałem o tym, że gra jest prequelem wydanego w 2000 roku Deus Exa. Jest on pozycją kultową dla wielu graczy, właśnie poprzez mnogość sposobów w jaki można było grać w ten tytuł oraz intrygujący świat. Nie grałem w oryginał więc pewnie wielu ciekawostek (takich jak nucenie motywu przewodniego z oryginału przez jedną z postaci pobocznych) nie dostrzegłem. Jednak nawet moje podstawowe zainteresowanie sci-fi pozwoliło mi znaleźć sporo zabawnych skojarzeń czy gier słownych. Począwszy od loginów, przez treści emaili znalezionych w komputerach, czy informacje w ebookach, po komentarze NPCów. Dodatkowym atutem jest „żyjący świat” (np. cofając się w jednej misji możemy natrafić na policję przesłuchującą światków).

Technikalia
Być może grafika pod względem technicznym nie jest wybitna ale estetyka i wyczucie artystyczne całości sprawią naprawdę ogromne wrażenie. Miłośnicy stylistyki Blade Runnera będą w pełni zadowoleni. I każdy, kto nie skupia się tylko na liczeniu polygonów, powinien być usatysfakcjonowany wrażeniami artystycznymi. Klimatu dopełnia świetna ścieżka dźwiękowa.


Ciemna strona mocy

Bossowie..
Osobiście nie przepadam za Bossami w grach. Choć zdaje sobie sprawę, że jest mnóstwo ludzi dla których jest to esencja tej formy rozrywki. Dla mnie jednak gry stanowią ciekawą przygodę, gdzie liczy się historia, bądź interesujące przeżycia (jak np. Flower) gdzie mogę wpływać na świat swoim postępowaniem lub po prostu chłonąć opowieść którą snują autorzy. Dlatego zazwyczaj stawanie (najczęściej kilkunastokrotne) na przeciw przepakowanym ponad wszelką miarę przeciwników jest dla mnie przykrym obowiązkiem, a nie synonimem dobrej zabawy. Kiedy natomiast uda mi się, ich w końcu pokonać to zamiast radości czuję ulgę, że w końcu mogę wrócić do opowiadanej historii.

Niestety w Desu Ex trochę krwi napsują graczom takim jak ja Bossowie. Nie da się ich bowiem obejść (jak to często jest w innych miejscach w tej grze) w żaden sposób i trzeba ich po prostu pokonać. W zależności od naszych wcześniejszych wyborów oraz stylu gry, może być to prostsze lub trudniejsze zadanie.

Z perspektywy czasu muszę jednak uczciwie przyznać, że nie jest to aż tak trudne zadanie jak się na początku wydaje (choć pokonanie pierwszego z nich, zajęło mi ok 20 podejść). Dużo zależy od naszych wcześniejszych decyzji oraz tego w jaki sposób pokierujemy rozwojem naszej postaci. Same walki mogą nas nieco zblokować przy pierwszym podejściu, przy kolejnych już jednak powinniśmy mieć własną strategię, na ich w miarę sprawne, przejście.

Mały plus należy się jednak autorom za to, że mimo wszystko jest wiele taktyk, które prowadzą do sukcesu w trakcie tych walk. Przyznam się, że przy drugim bossie postanowiłem skorzystać z porad w sieci i choć znalazłem ich mnóstwo i to różnego rodzaju, to po prostu nie mogłem ich zastosować, gdyż moje umiejętności/lub wyposażenie na to nie pozwalało. Tak więc koniec końców i tak musiałem znaleźć własny sposób na jego pokonanie (choć nie ukrywam, że kilka wskazówek się przydało).
Druga dobra wiadomość to fakt, że protagoniści, choć mają duże umiejętności, to jednak nie są jacyś strasznie wytrzymali (ale na zabicie ich jednym strzałem raczej nie liczcie). Więc jeżeli uda Wam się nie zginąć zbyt szybko, to walka nie powinna trwać zbyt długo.

Wbrew wielu opiniom w sieci podobał mi się natomiast ostatni boss, który był kwintesencją rozgrywki, gdzie samo strzelanie było sporadyczne, a należało wykorzystać inne umiejętności, które posiadał/nabył bohater. Na dodatek finał nie był jakiś strasznie trudny czy frustrujący.

Zakończenie
Spokojnie, będzie bez większych spojlerów. Generalnie zakończenie jest jedno ale można dokonać 4 wyborów jako jego kwintesencję. Na szczęście, nie trzeba 4 razy przechodzić gry, wystarczy tylko zapisać stan rozgrywki chwilę przed dokonaniem kluczowego wyboru. I radzę obejrzeć każde z nich, gdyż dopiero wówczas otrzymamy w pełny przekaz, który skłania do zastanowienia nad naszą ludzką naturą.

Co niektórzy w różnych komentarzach zarzucali zbyt mały wpływ na finał. Nie zgodzę się z tym, owszem nie jest to RPG gdzie będziemy mieli zupełnie różne ścieżki przejścia gry oraz zakończenia. Moim zdaniem jednak finał jest taki, jak powinien być, i zgodny z tym co chcieli nam przekazać twórcy (albo przed jakimi dylematami nas postawić).
Dodam tylko że, za pierwszym razem miałem dostępne tylko dwa zakończenie, gdyż ostatni etap przebiegłem (nie podoba mi się pomysł na ostatnich przeciwników) na szczęście miałem zapis stanu gry z kluczowego momentu, w którym mogłem się jeszcze cofnąć i otrzymać opcje wszystkich 4 zakończeń.

Podsumowanie

Powyższy opis, choć i tak dosyć obszerny, nie przedstawił wszystkich aspektów i elementów dostępnych w grze i pewnie znajdziecie w niej coś jeszcze co Was zaskoczy bądź zaintryguje.

Komu mogę polecić tę grę? To bardzo ciekawe pytanie. Przyznam, że sam miałem wątpliwości czy odnajdę się w tym typie rozgrywki. FPS i potrzeba strzelania dosyć mocno studziły mój zapał przed premierą. Na szczęście nie jest to element kluczowy i choć grę podobno da się przejść nie zabijając nikogo, to nawet ja, pacyfista z natury, czasami sięgałem po nią, bo tak było… prościej/szybciej/mniej frustrująco…

Największą zaleta Deus Exa to oczywiście możliwość różnego sposób prowadzenia gry. Dodając do tego ciekawą i długą historię, satysfakcjonującą rozgrywkę, wiele smaczków oraz artystyczną oprawę nie mogę powiedzieć nic innego jak tylko to, że każdy kto opanował choć w podstawowym stopniu obsługę pada w grach akcji (takich jak np. Uncharted) powinien sięgnąć po tą produkcję… i na pewno nie uzna tego czasu za stracony.

3 myśli na temat “Gra: Deus Ex: Bunt Ludzkości (Deus Ex: Human Revolution)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s