American Film Festival 2011: Część I – Środa

W niedziele zakończyła się druga edycja American Film Festiwalu. O moich przygotowaniach i filmach tam wyświetlanych mogliście poczytać tutaj. Niestety w przeciwieństwie do tegorocznych Nowych Horyzontów sponsorem AFF nie był T-Mobile, co skutkowało brakiem darmowego dostępu do sieci w salach kinowych. Dlatego też, nie miałem okazji przekazywać swoich wrażań na gorąco. Tak więc z lekkim opóźnieniem czas na krótkie podsumowanie obejrzanych filmów. Mam nadzieje, że ta kilku częściowa relacja skłoni Was do sprawdzenia choćby niektórych z opisywanych tu filmów. Zaręczam, że naprawdę warto. Na początek drugi dzień festiwalu, a mój pierwszy, w trakcie którego obejrzałem 4 filmy.

Podwójne ubezpieczenie / Double Indemnity (reż. Billy Wilder)
Zaczęło się od klasyki, a konkretnie filmu Billiego Wilder’a, którego retrospektywa miała miejsce w trakcie tej edycji AFF. Jeżeli jeszcze nie znacie tego reżysera to lepiej sobie go zapamiętajcie bo byłem, aż na 5 jego filmach… bardzo dobrych filmach. Wilder kojarzył się mi głównie z komediowym repertuarem (choć zdaje sobie sprawę, że kręcił też świetne dramaty). Tym razem trafiłem jednak na sztandarowe kino noir. Całkiem niedawno zapoznałem się z absolutnym klasykiem tego gatunku czyli „Sokołem Maltańskim” Johna Hustona (niestety jakoś nie napisałem recenzji na blogu, nie wiem czy jeszcze znajdę natchnienie, w każdym razie gorąco polecam, moje 9/10 powinno powiedzieć Wam wszystko ;)).

Współscenarzystą tego obrazu był Raymond Chandler, jest jednym z czołowych autorów literatury czarnego kryminału. Choć współpraca przy tworzeniu scenariusza podobno nie była łatwa, to wspólnie z Wilderem stworzyli jeden z klasycznych obrazów tego gatunku. Mamy wiec zbrodnie, ponurych mężczyzn w szarych płaszczach z szklanką burbona i oparach dymu papierosowego, cięte dialogi, famme fatale i tragicznego bohatera do którego mimo wszystko czujemy sympatię. Pozycja obowiązkowa dla każdego miłośnika noire, a także kryminałów. Nie zniechęcajcie się też rokiem powstania tego filmu (1944) ogląda się go zdecydowanie lepiej niż większość dzisiejszych „kryminałów”.

Moja subiektywna ocena: 8/10 (jak interpretować moje oceny dowiesz się tutaj.)

Więcej o filmie na: Filmwebie, IMDB

Blue Valentine  (reż. Derek Cianfrance)
Okrzyknięty przez niektórych jednym z najlepszych melodramatów ostatnich lat. Choć jest to łatka, być może, nieco na wyrost, to mimo wszystko na pewno jedna z ciekawszych i oryginalniejszych produkcji z tego gatunku. W skrócie opowiada on historię pewnego małżeństwa gdzie „coś się popsuło”, próby desperackiego ratowania związku przeplatane są retrospekcjami z okresu, gdy ta para poznawała się i rozkochiwała w sobie. Czego mi brakowało? Zdecydowanie „środka” czyli najciekawszej części w tej historii „co poszło nie tak”, gdzie skończyła się miłość i pojawiła się rutyna, znudzenie i złość. Dlaczego warto obejrzeć? Głównie ze względu na świetne role pierwszoplanowe. Modnego ostatnio Ryana Goslinga (Drive) oraz Michelle Williams i ciekawego sposobu opowiadania (wspomniane retrospekcje).

Moja subiektywna ocena: 7/10 (jak interpretować moje oceny dowiesz się tutaj.)

Więcej o filmie na: Filmwebie, IMDB

Druga ziemia / Another Earth (reż. Mike Cahill)
Interesujący film w konwencji SF, nie spodziewajcie się jednak żadnych efektów specjalnych czy kosmitów. To science-fiction o ludziach, ich naturze, o nie wybaczalnej winie, próbie jej odkupienia, stracie wszystkiego co najważniejsze, marzeniach o drugiej szansie i możliwości zmiany swojego życia, a także nadziei i jej braku. Oprócz młodego reżysera, którego poczynania pewnie będę śledził z uwagą, w pamięci pozostaje współscenarzystka i odtwórczyni jednej z głównych ról Brit Marling. Choć SF to raczej kameralny, to warto zobaczyć (nie koniecznie dla miłośników gatunku)!

Moja subiektywna ocena: 8/10 (jak interpretować moje oceny dowiesz się tutaj.)

Więcej o filmie na: Filmwebie, IMDB

Zeszłej nocy / Last Night (reż. Massy Tadjedin)

Tym razem bardzo hollywoodzko, począwszy od obsady (Keira Knightley, Sam Worthington, Eva Mendes) po bardziej lotną tematykę… a mianowicie zdrady, a konkretnie nadarzającym się ku niej okazjom. Młode małżeństwo (Knightley, Worthington) wybiera się na imprezę firmową męża. Tam to żona dostrzega, że jej wybrankiem interesuje się jego koleżanka z pracy (Mendes), z którą wspólnie pracują nad projektem. Po imprezie robi mu awanturę i dowiaduje się, że następnego dnia, mąż wyrusza z koleżanką w delegację. Atmosfera jest napięta… w końcu udaje się wszystko załagodzić. Rano wszystko jest niby ok. W trakcie wyjazdu, po ciężkim dniu, rozmowy z klientem kończą się sukcesem… trzeba to uczcić symbolicznym drinkiem, w między czasie samotna żona spotyka przypadkowo swojego byłego…  Zainteresowani jak to się skończy? W takim razie sięgnijcie po ten film…

Moja subiektywna ocena: 7/10 (jak interpretować moje oceny dowiesz się tutaj.)

Więcej o filmie na: Filmwebie, IMDB


Tyle z części pierwszej, już wkrótce kolejne…

3 myśli na temat “American Film Festival 2011: Część I – Środa

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s