Strona główna > Inne, Słówka > Z cyklu kawałki, które za mną chodziły: PopArt

Z cyklu kawałki, które za mną chodziły: PopArt

O muzyce jeszcze na moim blogu nie było i czas to nadrobić. Jak większość młodych ludzi w pewnym okresie mojego życia był ona bowiem jego ważnym elementem. Z przykrością muszę jednak stwierdzić, że ostatnio jest on kompletnie zaniedbany. Szkoda mi czasu wyłącznie na “słuchanie muzyki” która ogranicza się teraz do “plumkania w tle”.

Każdy ma jednak jakieś kawałki, które “chodziły za nim…” czyli raz usłyszane nie dawały spokoju. Takimi „moimi” utworami, pochodzącymi z różnych okresów mojego życia, postanowiłem się z Wami podzielić. Wbrew pozorom nie zawsze będą to najlepsze piosenki z danego okresu (ten typ utworów nie zawsze jest „naj” często, po prostu, „wpada w ucho”). Starałem się też nie umieszczać oczywistych przebojów czy klasyków, a raczej twórców, których albo słabo kojarzycie, a jeśli już jest to dosyć popularny zespół/artysta, to o ile nie jesteście ich wiernymi fanami, to wybranych piosenek możecie nie znać.

Nie doszukujcie się tutaj jakiegoś głębszego klucza, są to kawałki, które po prostu sobie aktualnie przypomniałem. W założeniach, miał to być pojedynczy wpis, zbierający utwory z różnych gatunków. Jednak po wstępnej selekcji nazbierało się tego tyle, że trzeba było jakoś to podzielić. Stąd też poszczególne odcinki będą nastrojowo-gatunkowe.

Na początku coś (w miarę) lekkiego, łatwego i przyjemnego czyli Pop.

Pop-Art

Pet Shop Boys – King’s Cross
Zacznę od zespołu, którego byłem (a może nadal jestem) fanem. Pet Shop Boys grupa chyba nieco niedoceniona u nas w Polsce, choć największe hity już pewnie mają za sobą. Grają pop czyli muzykę powszechnie uznawaną za mało ambitną i nie tak estymowaną jak choćby (przereklamowany) rock.  Ich kompozycje, jak na tak popularny gatunek, charakteryzują się świetnymi aranżami i często ciekawymi tekstami.

Przejdźmy jednak do samego King’s Cross. Pochodzi on z ich 3 albumu wydanego w 1987 roku “Actually”. Utwór ten nie pojawił się na singlu (a szkoda) choć pewnie dlatego, że został przyćmiony przez jedne największych hitów duetu w ich historii, pochodzące z tej samej płyty czyli “It’s a sin” czy dyskotekowy “Heart”.

Tekst do utworu znajdziecie tutaj.

A-HA – Stay on these Road
Skoro jesteśmy w latach 80-tych czas na inny sławny zespół z tego okresu. A-HA to norweska grupa, która zasłynęła przebojem “Take on me” ze świetnym, komiksowym wideoklipem. Ja jednak sentymentem darzę ich inny duży przebój, który znalazł się na mojej pierwszej kasecie magnetofonowej (dla młodszych czytelników, to takie coś, na czym kiedyś przechowywało się piosenki). Stay on these Road jest tytułowym utworem z ich 3. albumy pochodzącego z 1988 roku.

Kylie Minogue – Confide in me
Ta australijska wokalistka starszym czytelnikom kojarzy się za pewne z lekkimi ale wpadającymi w ucho przebojami typu I Should Be So Lucky„, „The Loco-Motion” bądź duetem z Jasonem Donovanem (takie ciacho z końca lat 80-tych 😉 „Especially for You„. Młodsi pewnie znają ja z Red Blooded Woman.

Jednak, jak większość gwiazdek muzyki popularnej, w pewnym momencie swojej kariery próbowała sięgnąć po nieco ambitniejszy repertuar. Niestety nie wielu takim artystom podobny ruch się udaje  (w sumie jedyny przykład, który przychodzi mi do głowy, to Madonna).

W 1994 roku zostaje wydany album zatytułowany po prostu Kylie Minogue, a promujący go utwór to Confide in Me. Ja go odkryłem stosunkowo niedawno i muszę przyznać, że choć pochodzi sprzed ponad 15 lat to nadal robi na mnie wrażenie.

Zero Assoluto – Semplicemente
O tym kawałku zbyt wiele nie potrafię napisać. Swego czasu był po prostu promowany na Vivie i wpadł mi w ucho/oko. Przy okazji zapoznałem się z całym albumem tej włoskiej grupy. Nosił on tytuł „Scendi” i był zresztą całkiem przyjemnym. Sprawdźcie. Z większych ich sukcesów warto wspomnieć współpracę przy kawałku Nelly Furtado „All good things (Come to the end)

Hooverphonic – Human interest
Po raz pierwszy usłyszałem Hoverphonica bodajże w radiowej “trójce”, puszczano wówczas ich debiutancki album A New Stereophonic Sound Spectacular, z którego pochodzi między innymi świetny Inhaler oraz wykorzystany w ścieżce dźwiękowej “Ukrytych pragnień“ “2 Wicky”. Cała płyta również jest godna polecenia.

Ale miało być o Human interest, pochodzi on z albumu wydanego w 2002 roku „Hooverphonic Presents Jackie Cane„, który opisywał historię fikcyjnej piosenkarki Jackie Cane. Opuszcza ona swoją siostrę bliźniaczkę, by stać się zawodową piosenkarką. Doprowadzony na skraj szaleństwa przez presją sławy, Jackie przerywa swoją karierę i wraca do domu aby spróbować pojednać się ze swoją siostrą. Jej siostra, z goryczy, która nabrała przez lata przygotowała ich Ostatnią Wieczerzę…

Do tego kawałka mam szczególną słabość choć nie został on wydany na singlu promujący ten album.

Tekst do utworu znajdziecie tutaj.

BONUS TRACK:
Jak bonus track jeszcze raz Pet Shop Boys z King’s Cross tylko w bardzo mocno zeschizowanej wersji teledysku. Nie znam jego historii ale sądząc po napisach ma coś wspólnego z Japonią.

A Wy macie jakieś nieodkryte przez ogół kawałki popowe które warto znać?

Reklamy
  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: