Film: Igrzyska śmierci (Hunger Games)

Film, który popularnością w USA podobno dorównuje “Zmierzchowi”, co generalnie nie koniecznie musi być dobrą rekomendacją. Do wybrania się na seans skusiły mnie jednak stosunkowo wysokie oceny na Filmwebie oraz tematyka. Postanowiłem więc naocznie przekonać się o co tyle hałasu. I tym razem, w przeciwieństwie do wcześniej wspomnianej sagi o wampirach, czekała mnie miła niespodzianka.

Przed seansem jedyne co wiedziałem o filmie to to, że główna jego oś kręci się wokoło pewnego teleturnieju, w którym biorą udział wyselekcjonowani nastolatkowie. Wygraną w nim jest… przeżycie. W tym momencie być może powiecie: „ale to już było”, mając na myśli film o podobnej tematyce, pochodzący z drugiej połowy lat 80-tych z Arnoldem Schwarzeneggerem pod tytułem Uciekinier (Running Man). Produkcja ta, choć dosyć brutalna, sprawdzała się jako kino akcji (przynajmniej w momencie, kiedy ją oglądałem czyli kilkanaście lat temu). Po Igrzyskach… spodziewałem się mniej więcej tego samego tylko w nieco lżejszym klimacie (kategoria wiekowa PG-13).

I tu pierwsze pozytywne zaskoczenie. W rzeczywistości tematyka filmu jest nieco bardziej skomplikowana i wielowymiarowa. Ambicje twórców na szczęście nie kończą się jedynie na prezentacji krwawej jatki (co dla niektórych może być jednak wadą).

Zacznę jednak od początku. Akcja rozgrywa się w nieokreślonej przyszłości. Kraj, w którym mają miejsce wydarzenia, jest podzielony na kilkanaście dystryktów. Widać tutaj tereny bogatsze, które żyją z wyzysku biedniejszych obszarów i zamieszkującej jej ludności. Co roku, dla przypomnienia dawnego buntu, odbywają się tak zwane Hunger Games. Władza w swojej łaskawości daje możliwość wydostania się z biedy wylosowanym “szczęściarzom” czyli młodzieży w wieku 13-18 lat.

Losowanie to jest przymusowe i dotyczy wszystkich nastolatków. Z każdego dystryktu dobierane są  dwie osoby, chłopak i dziewczyna. Przyszli “bohaterowie” udają się do stolicy, Kapitolu, gdzie zostaną przygotowani do tego swoistego reality show. Zwycięzca bierze wolność, sławę i dostatnie życie. Reszta… musi umrzeć.

I tutaj mamy najbardziej interesujący, moim zdaniem, element tego filmu. Samo przeżycie nie zależy wyłącznie od siły czy sprytu. Tak jak w dzisiejszych teleturniejach uczestnicy nie zostają po prostu wrzuceni w wir walki. Wszak musi być SHOW.

Zanim więc poszczególni uczestnicy zostaną posłani na rzeź, muszą przejść wstępny trening. W trakcie jego trwania otrzymują pomoc w postaci sztabu opiekunów począwszy od stylistów po doradców “wojskowych”.

Otóż jak to w reality show bywa, duże znaczenie ma zaskarbienie sobie przychylności publiczności. W tym przypadku nie wysyła się co prawda SMSów, ale zyskanie sympatii wśród uprzywilejowanych bogaczy, a czasami i odpowiedni lobbing, może się przydać w krytycznym momencie rozgrywki. Sponsorzy bowiem mogą nieoczekiwanie dostarczać „upominki” na pole walki.

Same igrzyska rozpoczynają się od oficjalnej prezentacji oraz krótkiego talk-showu z poszczególnymi uczestnikami. To runda wstępna, gdzie można zyskać bardzo dużo… przychylność fanów. Dopiero później przechodzimy do esencji czyli walki o przetrwanie. W jej trakcie, liczne kamery śledzą poszczególnych uczestników, a ich zachowania transmitowane jest na cały kraj (i do wszystkich dystryktów). Pytanie, które z tych zachowań są szczere, a które to tylko wyrafinowana gra pod publikę…

Z technicznych aspektów od razu rzuca się w oczy praca operatora. Zdecydowanie wyróżnia się ona na tle produkcji z tego przedziału wiekowego. Sporo kadrów kręconych jest “z ręki”, duża liczba zbliżeń oraz “chaotycznych ujęć” dodaje realizmu i dramatyzmu prezentowanym wydarzeniom.

Choć film generalnie mi się podobał, to oczywiście znajdzie się w nim kilka mankamentów. Wydaje się, że wynikają one właśnie z grupy docelowej (kategoria wiekowa). W paru momentach obraz mógł być znacznie mroczniejszy (PG-13 jednak ogranicza).

Sama walka o przetrwanie nie jest, aż tak brutalna i widowiskowa jak mogła by być. Dlatego więc miłośnicy tylko i wyłącznie kina akcji mogą być nieco rozczarowani. Ostateczny boss też nie jest tym, czego można by oczekiwać.

Na szczęście praca kamery nadrabia brak efektowności, w związku z czym nuda nam raczej nie grozi. Warto też zaznaczyć, że nie jest to najbardziej nieprzewidywalny film jaki mieliście okazję oglądać. Kilka rozwiązań jest dosyć oczywistych i mało zaskakujących. Na szczęście znalazło się też miejsce na niedopowiedzenia pozwalające na własną interpretację.

Jak na produkcję skierowaną niemal do wszystkich (PG-13), film jest stosunkowo ambitny. Sprawnie wyreżyserowany, z przyzwoitym aktorstwem, dobrymi zdjęciami i pracą kamery, ciekawymi i różnorodnymi postaciami. Na kontynuację (która na pewno powstanie) z chęcią się wybiorę.

Co mi się podobało:

  • jak na PG-13, kino ze zdecydowanie wyższej półki niż Zmierzch czy Transformers,
  • ciekawy wątek romantyczny,
  • dobra reżyseria i praca operatora,
  • ciekawe spojrzenie na dzisiejsze mass media (celebryci, reality show etc),
  • przypomina trochę nowego Tomb Raidera 😉

Co mi się nie podobało:

  • momentami zbyt mało mroczny,
  • mógłby być bardziej widowiskowy (miłośnicy kina stricto akcji mogą być nieco zawiedzeni),
  • kilka rozwiązań dosyć przewidywalnych

Moja subiektywna ocena: 8/10 (jak interpretować moje oceny dowiesz się tutaj.)

Więcej informacji o filmie na:  FilmwebieIMDB

Jedna myśl na temat “Film: Igrzyska śmierci (Hunger Games)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s