Strona główna > Film > Film: Dom w głębi lasu (Cabin in the Woods)

Film: Dom w głębi lasu (Cabin in the Woods)

Będąc na seansie Nietykalnych, w ramach obowiązkowej dawki reklam, miałem okazję zobaczyć zwiastun Domu w głębi lasu. Trailer był tak sztampowy (grupka studentów wyjeżdża do zapadłej dziury w głębi lasu, gdzie znajduje się opuszczony dom, oczywiście zamiast imprezy czekają ich dantejskie sceny), że w normalnych okolicznościach chwilę po jego obejrzeniu wymazałbym go ze swojej pamięci. Fakt, który sprawił, że to nie nastąpiło, była postać scenarzysty: Jossa Whedona (tak tego od Buffy, Fireflaya oraz Avengersów).

Kilka dni później przeczytałem całkiem pozytywną recenzje w Newsweeku (w której były referencje do Martwego Zła), a następnie okazało się, że film otrzymał rekomendację Filmwebu. Nie pozostało więc nic innego jak go sprawdzić.

Fabułę wydaje się, że streściłem już we wstępie tego wpisu jednak już od pierwszych scen twórcy zdają się nam mówić, że jest ona tylko pretekstem do opowiedzenia właściwej historii. I bynajmniej tego specjalnie nie ukrywają.

Odkryje więc przed Wami tą wielką tajemnicę… jest to pastisz. Miłośnicy horroru sensu stricto mogą się poczuć nieco rozczarowani. Owszem, mamy tu sporo krwi, od czasu do czasu coś huknie lub pojawi się znienacka ale non stop twórcy przypominają nam, że tylko bawią się konwencją (co akurat Whedonowi wychodzi całkiem nieźle np. w Buffy).

Bohaterami jest więc paczka znajomych, z której każdy stanowi inny archetyp ekipy występującej w horrorach. Wyjeżdżają oni do tytułowego domu w głębi lasu… gdzie odkrywają (mniej lub bardziej przypadkowo) tajemnicze artefakty, które ostatecznie sprowadzają na nich… samo zło. Wszystko jednak ma swoje drugie dno i nic, jak się okazuje, nie dzieje się tam przypadkiem, a film nie jest tak przewidywalny, jak wygląda na pierwszy rzut oka.

W wielu recenzjach przetaczane są porównania do Martwego Zła, klasycznego horroru-komedii w reżyserii Sama Raimiego. Niestety choć film zawiera sporo zabawnych aluzji i scen nie posiada, aż tak kultowego klimatu. W ogóle nawiązań do Evil Dead jest bardzo mało i całość nie jest, aż tak lekka i prześmiewcza. Natomiast sama idea oraz końcówka jest dosyć pomysłowa.

Ostatecznie otrzymujemy film przyzwoity choć raczej dla miłośników pastiszy horrorów niż przeciętnych widzów. Jeżeli szukacie lekkiego horroru z ciekawym pomysłem możecie spróbować. Reszta wybiera się na własną odpowiedzialność.

Komu się może spodobać

  • lubiący horrory z pomysłem, którym nie koniecznie zależy na tym aby się bać (a bardziej bawić),
  • miłośnicy pastiszy i zabawy konwencją

Kto niech sobie daruje

  • miłośnicy horroru, którzy każde odstępstwo od reguł gatunku traktują jak świętokradztwo,
  • osoby wrażliwe i nie tolerujący dużej ilości juchy na ekranie

Moja subiektywna ocena: 6/10 (jak interpretować moje oceny dowiesz się tutaj.)

Więcej informacji o filmie na:  FilmwebieIMDB

Advertisements
  1. Brak komentarzy.
  1. 27 stycznia 2013 o 17:49

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: