Strona główna > Gry i konsole > Gra: Uncharted 3: Oszustwo Drake’a (Uncharted 3 Drake’s Deception)

Gra: Uncharted 3: Oszustwo Drake’a (Uncharted 3 Drake’s Deception)

Druga część Uncharted, w moim prywatnym rankingu, otrzymała idealną notę 10/10. Oczekiwania dotyczące kolejnej części, choć wysokie, były nieco… tłamszone przez sprzeczne opinie i recenzje dotyczące ostatniej odsłony tej, już kultowej, gry.

Trzecia część przygód Nathana Drake’a była na absolutnym szczycie moich oczekiwań dotyczących gier mających premierą w ubiegłym roku. Fakt, że ostatnio nadrabiałem inne zaległości spowodował, że zagrałem w nią dopiero teraz.

Jeszcze przed przystąpieniem do jej ogrywania, postanowiłem przypomnieć sobie jej poprzedniczkę (Uncharted 2), tym razem na wymagającym stopniu trudności. Ponieważ poszło dosyć gładko, to trzecią część również zacząłem na tym samym poziomie trudności (szczególnie, że słyszałem opinię, że jest ona prostsza od dwójki).

Gra rozpoczyna się od walki wręczy, której mechanika została zdecydowanie bardziej rozbudowana i przy pierwszym kontakcie przypomina bardziej Heavy Raina niż poprzednie części Uncharted. Autorzy zadbali, żeby ten element rozgrywki był częściej wykorzystany w dalszej części przygód, możecie więc liczyć na zdecydowanie więcej (i trudniejsze) walki bez użycia broni palnej, choć nie tylko z wykorzystaniem “gołych pięści” ale również z użyciem elementów otoczenia.

Gdy już przejdziemy do etapów gdzie zaczniemy używać broni, pierwsze, co odczujemy to “coś stało się ze strzelaniem”. W dwójce ten element był idealnie wyważony. W trzeciej części coś, ktoś delikatnie zmienił i wydaje się ono nieco bardziej toporne. Jest to bardzo drobna różnica ale odczuwalna i zdecydowanie nie fajna (jak coś działa idealnie, to tego nie zmieniaj). (W raz z postępem w grze można się do niego przyzwyczaić ale bezpośrednio po skończeniu drugiej części jest to odczuwalne).

Jeżeli chodzi o technikalia, choć ciężko w to uwierzyć, to grafika wygląda jeszcze lepiej niż w dwójce. Ok, nie rzuca się to w oczy, w tak spektakularny sposób, jak przy przejściu z pierwszej części do drugiej ale na pewno jest ona jeszcze bardziej szczegółowa, zawiera więcej detali i posiada bardziej zaawansowanie oświetlenie. O warstwie dźwiękowej nie będę się dłużej rozpisywał, gdyż jest po prostu świetna.

Za dużo strzelania? (Tak w swojej recenzji napisał jeden z większych portali zajmujących się gram i wywołując sporą dyskusję w komentarzach.) Nie wydaje mi się, natomiast na pewno jest ono bardziej wymagające (w przeciwieństwie co do niektórych głosów, że gra jest za prosta), a wynika to z trzech elementów.

Po pierwsze miejscówki, w których walczymy nie są już korytarzami przez, które brniemy do przodu (jak było w poprzednich częściach). W tej chwili najczęściej prowadzimy starcia na dosyć dużych przestrzeniach przypominających, dodatkowe, mapy multiplayerowe do części drugiej. Powoduje to, że sposób rozgrywki nieco się zmienia. Nie można iść tylko do przodu i eliminować przeciwników spokojnie czekając za jakąś osłoną. Tutaj w każdej chwili ktoś może nas zajść od tyłu lub z boku (albo z góry czy dołu). Wymusza to bardziej aktywny styl walki przypominający, właśnie, rozgrywki wieloosobowe.

Sami przeciwnicy są nieco bardziej inteligentni, a na pewno znacznie ruchliwsi. Dlatego znacznie trudniej ich trafić (dodatkowo ze względu na bardziej rozległe mapy Ci w oddali są mniejsi).

Po trzecie nie tylko zmieniły się otwarte przestrzenie ale i korytarze… te często nie mają elementów, za którymi można by się schować (np. kręte schody) stąd też musimy po prostu szybciej i celniej strzelać.

Zagadki logiczne są bardziej urozmaicone, jest ich więcej i są odrobinę trudniejsze (choć trudność ta częściej wynika raczej z opanowania mechaniki ich rozwiązywania niż ich faktycznego skomplikowania – dodatkowo można je pominąć). Mimo wszystko zdarzyło mi się kilka razy na dłużej utknąć nad jakąś łamigłówką, co lekko wytrącało mnie z rozgrywki.

Czy gra jest za prosta? Jak wspominałem, trzecią część zacząłem od razu na poziomie wymagającym, kończąc wcześniej jej poprzedniczkę. Ogólnie nie wydaje mi się ona za prosta, wręcz przeciwnie o czym wspominałem przy okazji walki (a konkretnie projektu map gdzie one się rozgrywają – bardziej multiplayerowe).

Jedyne zastrzeżenia można mieć do ostatniego rozdziału, który jest zaskakująco prosty a ostatnia walka z bossem lekko rozczarowująca, stąd może po ukończeniu pozostaje wrażenie, że gra jest za prosta.

Poprzednia część zasłynęła z niesamowitej filmowości, a przede wszystkim akcji nie pozwalającej na oderwanie się od telewizora. (Przechodząc dwójkę choć znałem już fabułę i wiedziałem co będzie dalej, to nadal ten efekty występował – choć oczywiście w nieco mniejszej skali niż za pierwszym razem). Tutaj nadal mamy bardzo spektakularne momenty (płonący zamek, cmentarzysko statków) i wiele typów rozgrwyki ale mimo wszystko jakoś łatwiej oderwać się od gry.

Parę słów o scenariuszu i dubbingu. Niestety coś się stało z dialogami. Nie są one ani tak świeże, ani tak dowcipne jak w części drugiej. Często miałem odczucie, że niektóre teksty już gdzieś słyszałem (tak, w drugiej części). Dodatkowo postacie zatraciły gdzieś ten beztroski luz, który charakteryzuje filmy przygodowe i poprzednie odsłony gry. W scenariuszu i dialogach widać jakby scenarzyści chcieli wprowadzić nieco więcej realizmu i poważnych problemów… co nie wyszło serii na dobre. W końcu Drake kojarzy się z Indiana Jonesem czyli beztroskim i awanturniczym kinem przygodowym, a nie dramatami psychologicznymi europejskich reżyserów.

Polski dubbing trzyma poziom ale nie brzmi już tak fantastycznie jak w dwójce. Oczywiście nie jest źle ale na początku miałem nawet problem z rozpoznaniem Nathana (Boberka). Chloe też nie jest już taką twardą i zawadiacką laską i nie brzmi tak ekscytująco. Nie wiem czy jest to zmiana wynikła jedynie ze scenariusza, czy po prostu do pracy ekipy dubbingowej wkradła się rutyna.

Warto jeszcze wspomnieć o Katherine Marlow czyli nowej postaci, pod którą głoś podkłada Krystyna Janda. Jej praca jest niezła aczkolwiek można odczuć, że to pierwsze podejście rewelacyjnej aktorki do dubbingu gier. Jest dobrze ale nie jest to rola, którą zapisze się w historii polskiego dubbingu.

Elementy paranormalne, charaketrystyczne dla serii, tym razem są już całkowicie wytłumaczalne i najlepiej uzasadnione z dotychczasowych odsłon, za to autorom należy się zdecydowanie plus.

Do czego można by się przyczepić? Oprócz rozczarowującego zakończenia, to czas rozgrywki jest zdecydowanie krótszy niż części 2. Ukończenie gry na poziomie wymagającym zajęło mi 12,5 godziny. Podczas gdy pierwsze przejście poprzedniej odsłony na poziomie normalnym, zajęło mi chyba z 18 godzin.

Uncharted 3 to dziwny przypadek gry, która choć niemal pod każdym względem jest lepsza od swojej poprzedniczki to jednak… nie dostarcza tyle frajdy z rozgrywki. Jak by wkradł tu się casus filmowego sequela, gdzie kolejna część blockbustera choć jest bigger, better i more baddness to jednak brakuje jej świeżości i ekscytacji jaki mieliśmy z jego poprzednika.

Oczywiście U3 choć nie aż tak wciągająca jak dwójka, to nadal świetna gra z mnóstwem epickich sekwencji, wielu różnych typów rozgrywki, świetnej grafiki i kilkunastu godzin dobrej zabawy rozszerzona o tryby kooperacji na podzielonym ekranie.

Reklamy
  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: