Strona główna > Film, Wydarzenia > Nowe Horyzonty 2012: Podsumowanie część II

Nowe Horyzonty 2012: Podsumowanie część II

12 sierpnia 2012 Dodaj komentarz Go to comments

Po krótkich recenzjach pierwszych sześciu filmów z tegorocznej edycji Nowych Horyzontów pora na następne siedem.

Gra / Play reż. Ruben Östlund (Szwecja, Dania, Finlandia 2011)

W założeniach była to produkcja, która miała prezentować, cytując opis z katalogu, “Opowieść o psychologicznym pojedynku między grupą czarnoskórych nastolatków a ich młodszymi ofiarami zmusza nas do przedefiniowania podstawowych pojęć współczesnej demokracji.” Dodatkowo epitety w stylu “tortury w białych rękawiczkach” rozpalały wyobraźnie i oczekiwania na miarę dzieł Haneke’a, von Trier‚a czy choćby Moodysson‚a.

Niestety ten przydługi film zamiast napięcia wywoływał raczej niedowierzanie, które wzbudzała opisywana historia. Dotyczy to zarówno zachowania dzieci, jak i w ostatniej scenie, ich rodziców. Całość jest kompletnie nie emocjonujący i stawiający raczej wątpliwe pytania. Filmu nie ratują nawet niezłe kreacje młodych aktorów.

Jak to skwitował, mój kumpel, Kuba: “długi, nudny i bezsensu”. I myślę, że to najlepsze jego podsumowanie. Nie dajcie się zwieść nagrodzie Parlamentu Europejskiego.

Moja subiektywna ocena: 4/10 (jak interpretować moje oceny dowiesz się tutaj.)

Więcej o filmie na: Filmwebie, IMDB

Modelki / Models reż. Ulrich Seidl (Austria 1998)

Filmów o modelkach albo dziewczynach, które nimi chciały zostać było już na pewno wiele. To co wyróżnia tą produkcję od innych jest fakt, że głównymi bohaterkami są tutaj nie młode nastolatki, które marzą o byciu top modelkami, a kobiety bliżej 30-tki, które na prawdziwą karierę nie mają już szans, a zarabiają na życie sesjami dla lokalnych fotografów oraz prowincjonalnych czasopism. Kamera śledzi ich codzienność od rozmów z koleżankami, dylematy dotyczące ich urody, przez przykładowe sesje po imprezy, nocne życie i przygody z ich mniej lub bardziej stałymi związkami.

Całość niezbyt odkrywcza ani wciągająca, a na pewno zdecydowanie za długa.

Moja subiektywna ocena: 5/10 (jak interpretować moje oceny dowiesz się tutaj.)

Więcej o filmie na: Filmwebie, IMDB

Czarnogóra, czyli perły i wieprze / Montenegro – Or Pigs and Pearls / Montenegro reż. Dušan Makavejev (Szwecja, Wielka Brytania 1981)

Amerykanka mieszkająca ze swoim Szwedzkim mężem, często wyjeżdżającym za granicę, przeżywa kryzys w małżeństwie. Zbiegiem okoliczności trafia do enklawy zamieszkałej przez, przebywających nielegalnie, jugosławiańskich pracowników. Reżyser konfrontuje bogate i nudne mieszczaństwo skandynawskie z żywiołowymi i ekspresywnymi Słowianami. Momentami absurdalno-groteskowa komedia przedstawiające kulturowe kontrasty.

Moja subiektywna ocena: 6/10 (jak interpretować moje oceny dowiesz się tutaj.)

Więcej o filmie na: Filmwebie, IMDB

Przyjaciel rodziny / The Family Friend / L’amico di famiglia reż. Paolo Sorrentino (Włochy, Francja 2006)

Historia drobnego niezbyt urodziwego ale bogatego Geremia, który zajmuje się lichwiarstwem, pożyczając drobne kwoty okolicznym mieszkańcom. Sam Geremi nie przepada za ludźmi, żyje zaś w jednym mieszkaniu ze swoja starą schorowaną matką. Mimo wszystko jest powszechnie lubiany, jako ktoś, kto jest w stanie poratować w trudnej sytuacji finansowej i mimo dosyć skrupulatnych rozrachunków z dłużnikami traktowany jest jako “lichwiarz z ludzką twarzą”. W pewnym momencie pożycza pieniądze na ślub rodzicom pięknej panny młodej. Niezbyt atrakcyjny główny bohater zakochuje się w pięknej Rosalbie, jednoczenie pragnąc w zastaw nieco więcej niż zazwyczaj. W między czasie trafia się mu okazja życia: pożyczka na grube miliony…

Komedia-dramat obyczajowy z dobrą grą aktorską, niezłymi zdjęciami i bardzo dobrą ścieżką dźwiękową.

Moja subiektywna ocena: 6/10 (jak interpretować moje oceny dowiesz się tutaj.)

Więcej o filmie na: Filmwebie, IMDB

Crazy Horse reż. Frederick Wiseman  (Francja, USA 2011)

Jednoznaczna ocena tego dokumentu nie jest prosta dlatego też podzielę ją na trzy części.

Temat. Film prezentuje tytułowy kabaret znajdujący się w Paryżu. Dla nie w tajemniczonych “kabaret” to klub, gdzie mniej, a najczęściej bardziej, roznegliżowane tancerki wykonują utwory taneczno wokalne. To co wyróżnia go od standardowych klubów ze striptizem jest fakt, że według famy jest to najbardziej artystyczny przybytek  tego rodzaju na świecie. Temat jest więc intrygujący i przyciąga uwagę (i mnóstwo publiczności).

Crazy Horse. Sam kabaret jak można zobaczyć na filmie, ma dwa oblicza. Jedno to bardziej artystyczne, gdzie naprawdę prezentowany numery posiadają pomysł, wizję i wywołują wyższe emocje. Począwszy od choreografi i strojów po pomysłowe wykorzystanie oświetlenia. Takie numery jak Cienie, Wenus, Jungla czy specyficzny balet z wykorzystaniem luster, aż chciało by się zobaczyć na żywo. Warto też wspomnieć o dwóch fantastycznie stepujących panach (Ci dla odmiany w pełnych smokingach).

Niestety w trakcie filmu jest też kilka numerów, które już z artyzmem mają znacznie mniej wspólnego i zalatują tanim kiczem i tandetą charakterystyczną dla standardowych nocnych klubów. Niestety finałowy numer Desire też się do tego zalicza.

Wykonanie, czyli sam film. I tutaj niestety pies jest pogrzebanym. Temat jest intrygujący, sam klub niewątpliwie posiada mocne strony i warty jest pokazania. Jednak realizacja zawodzi. Owszem w filmie znajdziemy niemal wszystkie obowiązkowe elementy, które powinny się znaleźć w tego typu produkcji. Mamy więc krótką historię klubu, relację z prób i castingów, ujęcia kamery z garderoby, przygotowania od wizyty u kostiumografa, oświetleniowaca, po wykonywanie makijaż przed występem. Dowiadujemy się co nieco o publiczności tam przebywających, w końcu mamy dyskusję (dosyć sztuczną) nad wizją poszczególnych przedstawień, obserwujemy pracę reżysera oraz dowiadujemy się co robi dyrektor artystyczny 😉 (jedna z “zabawniejszych” postaci). Zostaniemy zabrani nawet do studia nagraniowego, gdzie obserwować będziemy powstawanie finałowej piosenki. I choć wydawałoby się, że materiał jest dobry, to całość została poskładana bez większego ładu i składu. Jakby ktoś zupełnie przypadkowo połączył poszczególne ujęcia bez większej (artystycznej) wizji.

Temat i sam kabaret jest ciekawy, niestety dokument jako całość robi średnie wrażenie, zdecydowanie powinno się go powierzyć młodszemu reżyserowi… choćby absolwentowi jakiejś filmówki 😉

Moja subiektywna ocena: 6/10 (jak interpretować moje oceny dowiesz się tutaj.)

Więcej o filmie na: Filmwebie, IMDB

Palacz zwłok / The Cremator / Spalovač mrtvol reż. Juraj Herz (Czechosłowacja 1969)

Czeska produkcja, w której główne rolę wciela się znany wielu polskim widzom “Wojak Szwejk” (Rudolf Hrušínský). Tutaj jednak kreowana przez niego postać ma zdecydowanie ciemniejsze oblicze. Jest on właścicielem krematorium, tuż przed wybuchem drugiej wojny światowej. Sytuacja w Czechach zaczyn się robić coraz cięższa. Pojawiają się wysłannicy trzeciej rzeszy aby przygotować grunt pod zbliżającą się aneksję tego państwa do hitlerowskich Niemiec. Szukają więc współpracowników obiecując w zamian różne przywileje, a przy okazji próbując ugrać coś dla reżimu.

Ciekawa spojrzenie na kwestie przechodzenia jednostki na ciemną stronę mocy. Jak przeciętny człowiek może zostać wchłonięty przez totalitarny system, godząc się na jego ideologie i adaptując ją do własnych poglądów i wierzeń nawet za cenę zdrady najbliższego mu otoczenia.

Moja subiektywna ocena: 7/10 (jak interpretować moje oceny dowiesz się tutaj.)

Więcej o filmie na: Filmwebie, IMDB

INNI reż. Vincent Morisset (Islandia, Wielka Brytania, Kanada 2011)

Kilka lat temu na Nowych Horyzontach miałem okazję zobaczyć Heime. Fantastyczny dokument o trasie koncertowej zespołu Sigur Ros po ich rodzimej Islandii. W tym roku mamy kolejną produkcję poświęconą temu zespołowi i ponownie jest to relacja z trasy. Jednak film jest w diametralnie innym klimacie. Choć obie produkcje utrzymane są w monochromatycznej tonacji, to INNI bardziej estetyką przypominają punk niż subtelne i fotograficzne kadry Heimy. Podobnie „brudniejszym” zdjęciom towarzyszy bardziej psychodelicznie dobrane utwory. Mniej też mamy przerywników w postaci komentarzy zespołu.

Dla miłośników Sigur Ros pozycja obowiązkowa (choćby w celu konfrontacji z poprzednim filmem o nich) resztę, w pierwszej kolejności zachęcam do sięgnięcia po Heime.

Moja subiektywna ocena: 7/10 (jak interpretować moje oceny dowiesz się tutaj.)

Więcej o filmie na: Filmwebie, IMDB

Tyle  na dzisiaj a w trzeciej i ostatniej części znajdziecie m.in: Człowiek z Havru, Oto Spinal Tap, Wstyd, American Movie i kilka innych produkcji.

Reklamy
  1. Brak komentarzy.
  1. 19 sierpnia 2012 o 15:03
  2. 27 stycznia 2013 o 17:49
  3. 25 października 2017 o 20:27

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: