Internetia czyli jak olewać starych klientów

Witam po dłuższej przerwie. Wiem, że już kilka osób stęskniło się za moimi wpisami 😉 pragnę więc donieść, że żyję, a przerwa w blogowaniu wynikała z urlopu oraz przymusowej abstynencji od internetu. Dzisiaj wpis poświęcony temu drugiemu wydarzeniu.

Historii o tym jak różne firmy (szczególnie telekomunikacyjne czy kablówki) traktują swoich starych klientów (w skrócie nie dbają o nich) są na porządku dziennym. Dzisiaj do grona tych “nie szanownych” firm dołączyła kolejna (Inter)Netia.

Otóż kończyła mi się niedawno, dwu-letnia, umowa na internet od tytułowego dostawcy. Postanowiłem zadzwonić więc z pytaniem “co mogą mi zaproponować”. Dotychczas było to 8 Mb za ok. 60 PLN miesięcznie. Przemiły pan złożył mi super ofertę “specjalnie dla mnie” – 20 Mb za tę samą cenę. Na pierwszy rzut oka brzmi nieźle. Jednak po tej rozmowie postanowiłem zajrzeć na stronę internetową… i co tam zobaczyłem… 20 Mb ale w cenie poniżej 46 PLN. WTF?

Dzwonie więc powtórnie na infolinię z podobnym pytaniem co poprzednio i raz jeszcze otrzymuję propozycje 20 Mb za aktualna kwotę mojego abonamentu czyli 60 PLN. Na moje pytanie “a przecież na stronie jest o 15 PLN taniej” otrzymuje odpowiedź… że dotyczy to tylko nowych klientów.

Oczywiście moją reakcją było “czy w związku z tym mam rozwiązać umowę i następnego dnia założyć nową”. Pani potwierdziła i co ciekawe podała jeszcze informację jak to zrobić najefektywniej (ile dni przed końcem etc)!

Opowieść mogłaby się w tym momencie zakończyć z marudzeniem z mojej strony, po co to całe zamieszanie (dodaje im tylko roboty), że pewnie chodzi tylko polepszenie statystyk pozyskiwania nowych klientów (zazwyczaj tylko takie dane są upubliczniane) albo liczą po prostu, że większości osób nie będzie się chciało marnować pół dnia i iść do siedziby firmy (tylko tam można rozwiązać umowę).

Niestety nie jest to koniec mojej opowieści. Mam dla Was jeszcze jedną przestrogę. Nie zawierajcie umowy telefonicznie! Dopiero po 3 dniach od rozmowy telefonicznej, w trakcie której zgodziłem się skorzystać z ich oferty, dotarł do mnie kurier z fizyczną umową. Następnie przez ponad tydzień wprowadzano ją do systemu informatycznego! (jakby nie można było tego zrobić od razu). Następnie wygenerowano mój kod klienta i hasło pozwalające na dostęp do internetu. Które nie zadziałało, gdyż wymagane była wizyta technika. (Przypominam, że przed zerwaniem umowy infrastruktura działała bez problemu).

W momencie kontaktu technika, który chciał się ze mną umówić za kolejnych kilka dni, zadałem pytanie co nie działa w ich systemie… że aż musi fatygować się osobiście. Na szczęście sprawdził od ręki, że nikt mi po prostu nie nadał numeru IP. Udało się to zrobić od razu i półgodziny później, po ponad 2 tygodniach biurokratycznych przeszkód, odzyskałem dostęp do sieci.

Oczywiście technik i tak musiał się u mnie zjawić osobiście abym podpisał papierek dotyczący zakończenia instalacji. Wnioski wyciągnijcie sobie sami.

Po tych traumatycznych przeżyciach teraz pozostało tylko nadrobić zaległości na blogu… Oczekujcie więc, wkrótce, kilku nowych wpisów, bo podczas mojej sieciowej nieobecności trochę się działo.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s