Strona główna > Foto, Podróże > Teneryfa: Kurorty czyli północ czy południe wyspy

Teneryfa: Kurorty czyli północ czy południe wyspy

18 listopada 2012 Dodaj komentarz Go to comments

We wprowadzającym wpisie, dotyczących naszej podróży, zaprezentowałem Wam garść podstawowych informacji o Wyspach Kanaryjskich. Dzisiaj, o pierwszym dniu spędzone na Teneryfie oraz o tym, dlaczego wybór lokalizacji kurortu jest bardzo ważny i jakie może nieść za sobą konsekwencje.

Podróż na miejsce docelowe minęła bez większych niespodzianek. Samolot z Warszawy wyleciał wczesnym rankiem, na trasie mieliśmy planowane międzylądowanie w Poznaniu (w przeciwieństwie do części wycieczki wylatującej z Katowic, która ze względu na awarię samolotu wylądowała w Budapeszcie… co kosztowało ich kilka dodatkowych godzin w podróży i… pewnie sporo stresu).

Na lotnisko Aeropuerto de Tenerife Sur dotarliśmy po godzinie 13 lokalnego czasu (-1 godzina w stosunku do czasu polskiego). Po przyjeździe do hotelu i wstępnym rozpakowaniu ruszyliśmy na rekonesans okolicy.

Tutaj mała dygresja dotycząca miejsca na wyspie, gdzie była ulokowana nasza baza wypadowa. Otóż we wstępie wspominałem, że Teneryfa to “kontynent w miniaturce”, oznacza to, że samo stwierdzenie “byłem na Teneryfie” może oznaczać zupełnie różne doświadczenia.

Kluczowym dla klimatu całej wyspy jest wulkan Teide, który znajduje się w jej centralnej części. Chmury napływające znad oceanu, z północy, zatrzymują się na tym najwyższym szczycie Hiszpanii. Skutkuje to tym, że część północna jest częściej zachmurzona ale za to bardziej zielona.

Tak prezentują się krajobrazy północnej Teneryfy.

Na południe chmury zaś nie docierają dzięki czemu może się ono pochwalić ponad 320 słonecznymi dniami w roku. Przy bardzo skromnej liczbie opadów, klimat jest tutaj niemal pustynny, co unaocznia się w surowym krajobrazie.

… i dla kontrastu część południowa.

Kiedy w latach 70. postanowiono zainwestować w turystykę na Teneryfie, pierwsze hotele powstawały, w bardziej zaludnionej, części północnej. Okazało się jednak, że turyści nie do końca byli zadowoleni z braku bezpośredniego słońca. Stąd też postanowiono spróbować przenieść biznes turystyczny na mniej przyjazną dla tubylców, prawie nie zaludnioną, część południową, gdzie słońca jest pod dostatkiem.

Tam to, w okolicach małej wioski rybackiej (Los Cristianos) powstały, praktycznie od zera, trzy największe kurorty. Obok rozbudowanego Los Cristianos są to Playa de las Americas i Costa Adeje, Te trzy miejscowości zlewają się, na przestrzeni kilkunastu kilometrów, w jedno, wielkie skupisko hoteli.

Dzisiaj, wybierając się na Teneryfę, przeciętny turysta nadal stoi przed dylematem wyboru miejsca, w którym zlokalizowany będzie jego hotel. Czy zdecydować się na część północną (w okolicach Puerto de la Cruz), która zazwyczaj jest zauważalnie tańszą opcją ale charakteryzuje się nieco gorszą infrastrukturą (starsze hotele), brakiem gwarancji słońca (a właściwie gwarancją zachmurzenia) i mniejszym wyborem plaż, czy może jednak skusić się na część południową, gdzie, choć nieco drożej, otrzymuje się gwarancję słonecznej pogody, nowsze hotel i ich większy wybór, a także długie i różnorodne plaże.

Przykład plaż kamienistych

My stając przed takim dylematem, rozważywszy wszystkie “za i przeciw”, ostatecznie zdecydowaliśmy się na część południową. Choć, w przeciwieństwie do większości turystów, plaże nie były dla nas priorytetem, to lepsza infrastruktura miała zapewnić bezpośredni dostęp do komunikacji publicznej i bezproblemowy dojazd do każdego zakątka wyspy. Dodatkowo liczyliśmy, że większe skupisko ludzi zapewni nam ciekawsze atrakcje na miejscu.

Tutaj natomiast plaża piaszczysta.

Jak się finalnie okazało to, co dla “standardowego” turysty jest najlepsze, niekoniecznie jest takie dla nas. Ale o minusach tej decyzji – w dalszej części wpisu.

Kończąc więc dygresję i wracając do naszego hotelu. Miał on całkiem niezłą lokalizację, patrząc w skali mikro. Znajdował się on bowiem na granicy Playa de las Americas i Los Cristianos, kilkaset metrów od dwóch plaż oraz niedaleko pasaży handlowych, stanowiących swoistego rodzaju centrum zakupowe.

I jeszcze jeden przykład plaży przyhotelowej

Zwiedzając najbliższe hotelowi okolice, znaleźliśmy w pobliżu pierwszą informację turystyczną. Niestety, w czwartek po godzinie 16, była już ona nieczynna, co wydawało nam się dziwne, biorąc pod uwagę charakter miejscowości, w której się znajdowaliśmy. Jak się okazało, nie był to jakiś wybryk natury, gdyż w trakcie naszych wojaży po wyspie, trafiliśmy na podobne instytucje potrafiące być czynne tylko do godziny 14! Inna ciekawostką jest fakt, że punkty takie posiadają mapki tylko z danej miejscowości, żadnych innych, choćby była ona położona kilkanaście kilometrów i była większa. Ta bardzo wąska specjalizacja, zmusza do odwiedzania punktów informacyjnych w niemal każdym miasteczku, którą ma się zamiar zwiedzać.

Jeden z bardziej „wypasionych” hoteli w Los Cristianos

Już po tych wstępnych oględzinach, uświadomiliśmy sobie, że zbyt wiele interesujących rzeczy w Playa de las Americas nie znajdziemy. Oprócz licznych hoteli i knajp z przeróżnych zakątków świata, nie było co liczyć na jakieś klimatyczne zaułki czy też uliczki.

Jeżeli więc ktoś wybiera się do kurortów południowych Teneryfy z zamysłem by zobaczyć typową Hiszpanię, to raczej powinien zmienić plany i obrać kierunek kontynentalny. Miejsce to ma bowiem charakter mocno komercyjny. Z Hiszpanii, znajdziecie tam tylko plaże i słońce. Zabytków tam brak, podobnie jak muzeów. Nawet znalezienie kuchni hiszpańskiej będzie stanowić nie lada wyzwanie, bo choć knajp i restauracji tu aż nadto, to najczęściej będą to Irish Pub, Bierrhalle, kuchnia włoska lub azjatycka.

Centra handlowe

Stąd też nasze lekkie rozczarowanie. Turyści rządni zobaczenie na Teneryfie ciekawych miejsc, a nie zainteresowani jedynie leżakowaniem na plaży, powinni zdecydować się jednak na część północną, gdzie jest zdecydowanie ciekawiej jeżeli chodzi o “rzeczy do zobaczenia”, bo choć z Playa de las Americas dotrzeć można w większość regionów wyspy, to jednak zajmuje to więcej czasu i kosztuje więcej pieniędzy.

W kolejnym odcinku o Los Cristianos czyli teoretycznie najstarszej części tego mega kurortu, czym jest Bono i w jaki sposób z niego korzystać, a także o zwiedzaniu “na aborygena”.

P.S. Na koniec mała mini galeria.

Wszystkie wpisy poświęcone wycieczce na Teneryfę oznaczone zostały tagiem Teneryfa

Reklamy
  1. 5 grudnia 2012 o 02:21

    Świetny blog! Wreszcie ktoś pisze o zwiedzaniu wyspy a nie piciu drinków przy basenach tak jak większość 🙂
    My także nie lubimy spędzać czasu w kurortach, więc jeździmy na Wyspy Kanaryjskie zawsze indywidualnie. Można kupić lot czarterowy, opracować plan zwiedzania i zarezerwować hotele na trasie. Wtedy mniej czasu i pieniędzy traci się na dojazdy. Często bardziej niż przemierzanie długich tras autobusem opłaca się wynająć samochód – na naszym portalu można znaleźć małe autko już od 12,-EUR/dzień. Teneryfa zwiedzana we własnym tempie jest piękna i bardzo autentyczna. Szczególnie polecamy urocze wioski w regionie La Isla Baja, półwysep Punta de Teno i góry Anaga. Zapraszamy także na inne wyspy, szczególnie El Hierro. Chętnie pomożemy w organizacji wyjazdu.

  2. Gosia
    28 listopada 2013 o 17:36

    dziekuje! w koncu ktos kto ma podejscie do podrozowania podobne do mojego- historia, kultura kraju, przyroda.. rozwazam podroza na Teneryfe jako moja podroz poslubna… czy ewentualnie moglabys/moglbys podac inne ciekawe miejsca w Hiszpani, gdzie mozna wypoczac ale tez zobaczyc ten przepiekny kraj?? Majorka? a moze Costa del Sol or Gran Canaria?

    • 28 listopada 2013 o 18:06

      Teneryfa to idealne miejsce jeżeli szukasz różnorodności. Nie bez powodu nazywana kontynetem w miniturce. Jeżeli lubisz spektakularne widoki lub małe klimatyczne miejscowości (i chce Ci się podróżować po wyspie) to nie powinnaś być zawiedziona.
      Niestety nie znajdziesz tam za wiele zabytków (w sensie spektakularnych budowli)
      Jeżeli interesuje cię ten aspekt to Costa del Sol ma kilka interesujących miast do zobaczenia (Granada, Cordoba, Malaga czy nieco oddalona ale nadal możliwo do obejrzenia Sevilla) z wieloma niecodziennymi budowlami, które powstały pod wpływami różnymi kultur. Będąć tam dodatkowo możesz odwiedzić też Giblartar choć raczej jako ciekawostkę bo samo miejsce nie jest jakoś specjalnie urokliwe.

      Costa Brava czyli okolic Barcelony to z kolei fantastyczne miejsce dla kogoś kto lubi różnorodność ale w nowocześniejszym wydaniu. W sama Barcelona można spędzić tydzień i codziennie odkrywać coś interesującego. Poza tym w pobliżu są ciekawe miejscowości jak Girona albo Figueres gdzie jest jedno z naciekawszych muzeów w jakim byłe (muzeum Salvadore Daliego).
      Wogóle Barcelona to najfajniejsze do zwiedzania miasto w jakim byłem (a zjeździłem całkiem sporo po dużych miast w Europie)

      Gran Canaria to również wyspy kanaryjskie więc pewnie jest podobno do Teneryfy aczkolwiek ja bym stawiał na tą ostatnią właśnie ze względu że jest najwiekszą z wysp w tym archipelagu i najbardziej różnorodną.

      Na Majorce nie byłem więc tutaj Ci nie pomogę.

      Moje typy w kolejności od najciekawszych:
      1 Costa Brava (z Barceloną gdzie trzeba spędzić co najmniej kilka dni)
      2. Teneryfa (głównie ze względu na różnorodność i niespotykane widoki)
      3. Costa del Sol

      Tak poza konkursem w Hiszpanii byłem jeszcze w Madrycie i okolicach (Segiowia, Toledo, El Escurial) to też ciekawe miejsca ale daleko od morza i oceanu.

  3. 4 kwietnia 2014 o 22:09

    to prawda ciekawy opis Teneryfy

  4. 30 kwietnia 2014 o 15:43

    swietny blog! dzieki!

  1. 8 Maj 2013 o 19:23
  2. 2 października 2013 o 18:16
  3. 5 września 2015 o 18:31
  4. 8 stycznia 2017 o 10:08

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: