Strona główna > Foto, Podróże > Teneryfa: Rejs Katamaranem, promenada Playa de las Americas i La Caleta

Teneryfa: Rejs Katamaranem, promenada Playa de las Americas i La Caleta

24 listopada 2012 Dodaj komentarz Go to comments

W sobotę mieliśmy zaplanowaną pierwszą wycieczkę fakultatywną będącą rejsem katamaranem po oceanie. Oczywiście jej celem nie było wyłącznie beztroskie pływanie i sączenie drinków (all inclusive, choć głównie były to soft drinki i wino w odmianach białej i czerwonej), a bezkrwawe łowy na wieloryby oraz delfiny, często pojawiające się w tych regionach.

Na miejsce startu, czyli do portu w Las Galletas dotarliśmy autobusem. Tam wsiedliśmy na niewielki katamaran (zdecydowanie mniejszy niż na zdjęciach w folderach reklamowych) i tutaj pojawiła się pierwsza ciekawostka. Przy wchodzeniu na pokład, każdemu uczestnikowi rejsu, robione było zdjęcie pamiątkowe. Po jego zakończeniu, przy schodzeniu na ląd, zdjęcia były gotowe do odbioru i zakupu (koszt 7 euro). Dodatkowo podczas całego wycieczki obecny był kamerzysta, który filmował jej przebieg. Płytę DVD z filmem można było zamówić za 25 euro.

Jak się później okazało nie był to jedyny przypadek takiego biznesu i zdjęcia pamiątkowe, przy różnych “atrakcjach” na wyspie, towarzyszyły nam dosyć często.

Las Galletas

Sam rejs był dosyć leniwy, oprócz rzeczonych drinków można było co najwyżej pstrykać fotki wybrzeża lub rozłożyć się na siatce katamaranu umieszczonej nad powierzchnią wody.

Widoki nadbrzeża

Ostatecznie udało się nam zobaczyć nawet kilka wielorybów, pilotów stada. Pływały one całkiem blisko łodzi, choć nie pokazywały się w całej okazałości. Delfiny natomiast, olały nas zupełnie i nie uraczyły nas swoją obecnością. W trakcie wycieczki była też przerwa na pływanie. Zakotwiczyliśmy na pół godziny pod skałą i chętni mogli popluskać się w oceanie.

Rejs zajął tylko pół dnia (na szczęście, bo i tak było dosyć nudno), tak więc druga połowa pozostała do zagospodarowania we własnym zakresie. I tutaj przyszły nam z pomocą informacje, które otrzymaliśmy od rezydentki. Postanowiliśmy się wybrać na kilkukilometrowy spacer wzdłuż promenady. Począwszy od Los Cristianos, aż do końca Coste Adeje, a nawet dalej, bo planowaliśmy odszukać polecaną przez nią restaurację Rosso sul Mare znajdującą się już w La Caleta czyli następnej miejscowości za kurortami.

Oczywiście nie jest to promenada ale widoki które można zobaczyć w trakcie spaceru.

Spacer wzdłuż promenady jest całkiem przyjemny (nie licząc naganiaczy do restauracji i przydrożnych straganów z różnymi gadżetami), jest on długa, szeroka i dosyć różnorodna. Na pewno warto się nią przejść chociaż jeden raz. W międzyczasie próbowaliśmy zlokalizować polecaną przez rezydentkę inną restaurację, meksykańską, z muzyką na żywo. I choć podobno znajdowała się ona tuż przy promenadzie, to jednak nie udało się nam jej łatwo odnaleźć (fakt, że nie próbowaliśmy zbyt długo i intensywnie).

Jeden z różnorodnych fragmentów promenady (Costa Adeje)

Z godnych odnotowania miejsc wzdłuż promenady warto wspomnieć o plaży z dziwnymi figurkami poukładanymi z kamyków. Nie wiemy, kto je stworzył (czy jacyś studenci na ćwiczeniach terenowych?) jednak efekty był bardzo ciekawy i oryginalny.

Dziwne „konstrukcje” z kamieni

Właściwie to cała plaża takich „konstrukcji”

W końcu promenada się skończyła i dotarliśmy do La Calety. Niestety okazało się, że wszystkie mapy, które posiadaliśmy, kończyły się na Costa Adeje. Nie mieliśmy więc szczegółowego planu tej miejscowości, a o restauracji, której szukaliśmy, wiedzieliśmy tyle, że jest gdzieś właśnie tam.

Plażą dalej iść się nie dało, bo dotarliśmy do końca promenady i urwiska. Skręciliśmy więc w głąb miasteczka. Pobłądziliśmy nieco po tej mieścinie, która w końcu nie przypominała już turystycznego kurortu ale bardziej tradycyjne, lokalne miasteczko. Ostatecznie, zrezygnowani zaczęliśmy szukać przystanku autobusowego (na powrót piechotą nie mieliśmy już ochoty – poza tym było już późne popołudnie) gdy nagle zobaczyłem jakiś lokal obok skrzyżowania, a następnie przeczytałem szyld. Tak, to był cel naszej podróży. Okazało się, że rzeczywiście było to Rosso sul Mare. Choć restauracja wyglądała na dosyć elegancką (i nie najtańszą) postanowiliśmy, po tak ciężkich poszukiwaniach, coś w niej jednak skosztować.

Mniej kurortowe klimaty La Calety

Weszliśmy do części restauracyjnej (była też część barowa) gdzie dostaliśmy stolik z widokiem na ocean. Przeglądając menu nie bardzo byliśmy w stanie zdecydować się na coś konkretnego, tak więc zdaliśmy się na rekomendację kelnera. Ponieważ i tak obiadokolacja czekała na nas w hotelu, poprzestaliśmy na dwóch przystawkach.

Jak się okazało, w zupełności wystarczyły one aby się najeść. Jedną z nich był bowiem talerz różnorodnych przysmaków morskich. Palce lizać, i choć cały podwieczorek kosztowała nas ponad 30 euro to mimo wszystko było warto. Polecamy gdybyście byli kiedyś w okolicy (stronę restauracji znajdziecie tutaj).

Powrót okazał się mniej problematyczny, niż przypuszczaliśmy, gdyż autobus, który miał przystanek w pobliżu, zatrzymywał się też, tuż przy naszym hotelu.

Jeszcze jedna ciekawostka na koniec, czekając na autobus spotkaliśmy dziewczynę mającą polskie tatuaże (była sama i nie wyglądała jak turystka, zresztą byliśmy już w rejonach, gdzie turyści raczej się nie zapuszczają).

W następnym odcinku prawdziwe mięsko, Tour de Teneryfa, czyli wycieczka objazdowa dookoła wyspy z wizytą na Pico del Teide.

P.S Jak zwykle, na koniec, galerię z tej części wyprawy znajdziecie tutaj

Reklamy
  1. Ali
    26 kwietnia 2018 o 21:36

    Te figurki na plaży układane są przez mieszkańców, ponoć mają przynosić szczęście, coś jak u nas koniczynka

    • 26 kwietnia 2018 o 21:46

      Dzięki za info… jakoś nigdy nie sprawdziłem co to było 🙂

  1. 23 marca 2013 o 19:08
  2. 8 Maj 2013 o 19:23

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: