Strona główna > Technologie i Gadżety > Znikający dysk SSD

Znikający dysk SSD

W poprzednim tygodniu komputer mojej żony (który niedawno otrzymała ode mnie „w spadku”) odmówił posłuszeństwa. Symptomy były dosyć dziwne dlatego postanowiłem opisać całą historię dla wszystkich, którzy mogliby mieć problemy podobnego typu.

Krótkie wprowadzenie. Komputer ma 4 lata. Rok temu otrzymał dysk SSD, półtora miesiąca temu komputer przekazałem żonie (reinstalacja systemu Windows 7, na dysku SSD).

Oto podstawowe informacje o samym urządzeniu: procesor Core 2 Duo 1,86Ghz, płyta główna asus P5B, wentylator box intela, zasilacz Chieftec 450W, dysk SSD Vertex 2 120GB, dodatkowo 2 Dyski HDD, karta graficzna Radeon HD5670 i karta telewizyjna.

W niedziele system nieoczekiwanie zawiesił się (freez), a po resecie nie wykrywał dysku twardego. Po twardym restarcie (wyłączenie komputera) dysk normalnie był widoczny i tak działał do końca dnia. W poniedziałek, w trakcie dnia, żona zaczęła zgłaszać ponowne zawieszanie systemu (brak reakcji w systemie choć zarówno myszka jak i dźwięk nadal był odtwarzany). Tym razem stwierdziła, że poczeka na mnie abym sprawdził co może być tego przyczyną (co oznaczało poważniejszą awarię, gdyż na co dzień świetnie radzi sobie z komputerami).

Po powrocie z pracy nie byłem w stanie uruchomić komputera na dłużej niż 5 minut (symptomy jak poprzednio). Po bliższej analizie wyglądało, że znikał dysk SSD (na którym zainstalowany był system). Pozostałe 2 dyski były normalnie  widoczne.

Pierwszy próba diagnozy, wymiana kabla SATA, nie przyniosła oczekiwanych rezultatów. Odłączyliśmy więc napęd SSD i postanowiliśmy zainstalować system na jednym z pozostałych dysków. Nie udało się, ponownie z powodu zawieszenia się komputera. Diagnoza, to nie problem z dyskiem SSD.

Następnie uruchomiliśmy komputer bez systemu i zostawiliśmy go w BIOSie. Po kilku minutach komputer przestał reagować. Kolejnym podejrzanym został więc zasilacz.

Na szczęście w domu mam kilka komputerów więc wymieniliśmy zasilacz na sprawny. Problem nadal jednak się pojawiał. Mogliśmy więc go skreślić z listy uszkodzonych komponentów.

Zaczęliśmy się więc przyglądać temperaturze procesora w BIOSie – generalnie w przeciągu kilku minut wzrosła ona z 40C do 60C dalej postanowiliśmy nie czekać. Stąd nasza kolejna diagnoza – problem z chłodzeniem (choć wentylator na procesorze – boxowy Intel –  działał, na pierwszy rzut oka, normalnie).

Odkręciliśmy więc radiator i zmieniliśmy pastę na procesorze – żadnej poprawy.

Podejrzenia padły więc na płytę główną, niestety nie miałem drugiego takiego komponentu pod ręką i szczerze powiedziawszy szkoda mi było tracić więcej czasu na szukanie problemu. Podjęliśmy decyzję o zaniesieniu komputera do serwisu.

W ramach profilaktyki, w serwisie, wyczyścili wnętrze komputera, zmienili pastę pod radiatorem nad procesorem i chipsetem (który grzał się podobno dosyć mocno) i zaktualizowali BIOS (całkowity koszt takiej usługi wyniósł 50 PLN więc całkiem rozsądnie). Po dwu dniach , panowie stwierdzili, że komputer działał u nich bez problemów (w tym praktycznie non stop przez cały dzień). Niestety nie mogli testować go na dysku (SSD) ponieważ mój Windows skonfigurowany został w taki sposób aby wszystkie dane użytkowników trzymać na oddzielnym dysku (HDD), a nie systemowym (dysków z danymi nie dostarczyliśmy do serwisu).

Komputer wrócił więc do domu. Postanowiliśmy sprawdzić czy te zabiegi konserwacyjne przyniosły jakieś rezultaty. Niestety problemy nie znikły. Natomiast dopiero w tym momencie spostrzegłem, że w środku obudowy (całej czarnej) mojego Vertexa (dysku SSD) są diody. Jedna zielona, świeciła podczas działania urządzenia, natomiast po kilku minutach zapalała się też druga, czerwona i w tym momencie dysk przestawał być widziany przez komputer.

Znaleźliśmy więc winowajcę całego zamieszania i co dalej? Format dysku nie pomógł. Szybka sesja z Google dostarczyła nieco szamańskich rozwiązań (ponad 10 punktowa list z wyciąganiem baterii z płyty, kabla zasilania na 3 minuty i resetem biosa na wstępie).

Na forum OCZ sugerowano natomiast zaktualizować firmware oraz wyczyścić dysk z wykorzystaniem specjalnego oprogramowania OCZ Toolbox. Postanowiłem tak też zrobić, przy czym aby wgrać nowy firmware dysk SSD nie mógł być dyskiem systemowym. Niestety podpięcie go do innego komputera przez USB nie rozwiązywało problemu (program narzędziowy OCZ nie widział tego dysk).

Dlatego też zainstalowałem tymczasowo system na zwykłym dysku, podpiąłem do SATA dysk SSD i dopiero wówczas uruchomiłem narzędzie OCZ. Zaktualizowałem firmware (do v1.37) i wyczyściłem dysk za pomocą specjalnej opcji Secure Erase. Całość zajęła około minuty i… dysk zaczął normalnie działać! (Oczywiście wszystkie dane zostały stracone – na szczęście nic ważnego, oprócz systemu tam nie było.)

Co było przyczyną? Nigdzie nie znalazłem jednoznacznej odpowiedzi. Świecenie zielonej i czerwonej diody oznacza tzw. panic lock. Najprawdopodobniej ma to związek z syndromem write amplification i przepełnienia spare area.

Spare area jest to obszar, który dla systemu operacyjnego nie jest bezpośrednio widoczny. Obszar ten wykorzystywany jest przez SSD do:

  • operacji odczytu, modyfikacji i zapisu (Read-Modify-Write)
  • zrównoważeniu zużycia bloków pamięci, który ma na celu wydłużenie żywotności dysku SSD (Wear Leveling)
  • zastępowania uszkodzonych bloków (Bad Block Replacement)

 Przywrócenie dysku do ustawień fabrycznych rozwiązało problem. Ciekawe tylko na jak długo…

Na koniec kilka ciekawych informacji o działaniu i stron o dyskach SSD.

Reklamy
  1. Brak komentarzy.
  1. 5 września 2015 o 18:31

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: