Teneryfa: Icod de Los Vinos, Garachico, Buenavista del Norte

Kolejnego dnia naszej podróży, ponownie wybraliśmy się na północ Teneryfy. Co prawda w Icod de Los Vinos i w pobliżu Garachico już byliśmy, jednak wycieczka autokarowa, w trakcie Tour de Teneryfa, tylko pozostawiła niedosyt, gdyż miejscowości te wyglądały zdecydowanie ciekawiej niż nasz kurort. Dodatkowym motywatorem było odnalezienie najsłynniejszej cukierni na wyspie El Aderno, znajdującej się w miejscowości Buenavista del Norte.

Wczesnym rankiem wyruszyliśmy więc z Playa de las Americas w kierunku Icod. Po dotarciu na miejsce, jak zwykle, postanowiliśmy odnaleźć informację turystyczną (znowu nie dysponowaliśmy żadną mapą tej miejscowości). Szukanie tego punktu, dzięki kiepskiemu oznakowaniu, skończyło się na obejrzenie niemal całego miasta (a przynajmniej tej, jego ciekawszej części). Ostatecznie dotarliśmy do planu Icod na drugim końcu deptaka miejskiego, skąd do informacji było już tylko kilka kroków.

Główny deptak w Icod de Los Vinos

Informacja na szczęście była jeszcze otwarta, dowiedzieliśmy się też, że park, w którym znajduje się “Draco” (najstarsza Dracena na świecie) jest czynny do wieczora, tak więc postanowiliśmy ruszyć do najdalej wysuniętego na zachód punktu naszej wycieczki czyli Buenavista del Norte,  w drodze powrotnej odwiedzić Garachico, a na końcu wrócić do Icod, skąd mieliśmy autobus do naszej bazy wypadowej.

Graffiti na dworcu w Icod

Jak zaplanowaliśmy tak zrobiliśmy. Buenavista del Norte okazała się być bardzo spokojnym i urokliwym miasteczkiem. Tym razem odnalezienie informacji turystycznej nie nastręczyło większych problemów (znajdowała się na centralnym placyku miejskim). Na miejscu młody chłopak (chyba praktykant) łamaną angielszczyzną ale z wielkim zaangażowaniem tłumaczył nam gdzie możemy się wybrać i co zobaczyć. Z ciekawostek lokalnych polecił nam trasę spacerową nad oceanem. Niestety nie mieliśmy, aż tyle czasu aby pozwolić sobie na taką przechadzkę.

Buenavista del Norte

Jednym z miejsc, które warto zobaczyć, jeżeli dotarło się już w te rejony wyspy, jest latarnia morska Punta del Teno. Widać z niej podobno całe zachodnie wybrzeże Teneryfy. Niestety oficjalnie droga do niej jest zamknięta i nie kursuje tam żadna komunikacja publiczna. Samochodem to ok. 30 minut drogi czyli zbyt daleko aby dojść tam na piechotę, w miarę rozsądnym czasie. W informacji zasugerowano nam, że można wynająć taksówkę, jednak ze względu na napięty rozkład dnia, na to też się nie zdecydowaliśmy.

Kościół w centrum Buenavisty

Pozostało nam więc pospacerować po ulicach tego miasteczka.

Wspominałem już, że jest ono urokliwe, a to ze względu na bardzo fotogeniczne mury, ściany domostw, drzwi i okiennice. Jak się okazało we wszystkich (nie kurortowych) miastach wyspy można znaleźć takie perełki ale w Buenaviscie były one niemal na każdym kroku. Wszyscy fotografowie o duszy artystycznej będą zachwyceni.

W mieście znajdował się bardzo zaniedbany ale równie interesujący park, gdzie można było spotkać mnóstwo niewielkich jaszczurek (a będąc bardziej konkretnym to iguan) beztrosko sobie hasających w tym na pół dzikim miejscu.

Ostatnim punktem programu w Buenaviscie było odwiedzenie najsłynniejszej cukierni na wyspie El Aderno. Choć miasteczko jest niewielkie i mieliśmy dokładny adres tego lokalu to dłuższą chwilkę zajęło nam jego odnalezienie. Okazało się, że jest to bardzo niepozorny sklepik, w którym oprócz chłodni mieści się tylko jeden stoliki do konsumpcji. Oczywiście spróbowaliśmy kilku tamtejszych przysmaków – z ciastkami stylizowanymi na wulkan Teide na czele. (Jak się później okazało El Aderno ma też swoją filię na południu wyspy, a konkretnie w Los Cristianos, kilkaset metrów od naszego hotelu ;)).

Po tej krótkiej przerwie najwyższy czas było odwiedzić koleją miejscowość. Garachico widzieliśmy już z góry (z punktu widokowego w trakcie Tour de Teneryfa). Tym razem dotarliśmy do samego miasteczka. O jego tragicznej historii (dwukrotne zalanie przez lawę wulkaniczną) już wspominałem. Dwa razy odbudowywało się po tych kataklizmach, choć do swojej dawnej świetności już nie powróciło. Tutaj również znaleźliśmy kilka fotogenicznych ścian domów, jednak główną atrakcją tej miejscowości są naturalne baseny powstałe po zalaniu miasta przez lawę.

Naturalne baseny powulkaniczne w Garachico
Tym razem same miasteczko
Ponownie baseny tym razem w panoramicznym ujęciu

Na koniec wróciliśmy do Icod de Los Vinos, gdzie pozostał nam do zwiedzenia park ze słynną Draceną. W pobliżu moja żona jeszcze zwiedziła niewielki ale podobno bardzo ładny kościółek (ja go zbojkotowałem ponieważ wstęp był płatny, a zdjęć nie można było robić). Po jego zwiedzeniu mogliśmy sobie jeszcze pozwolić na bardzo krótki spacerek i skierowaliśmy się do dworca.

„Draco” – z innej perspektywy
Na zakończenie jeszcze kameniczka z Icod

Mini galerię znajdziecie tutaj.

A w kolejnym odcinku… La Laguna, dawna stolica Wysp Kanaryjskich.

Wszystkie wpisy poświęcone wycieczce na Teneryfę oznaczone zostały tagiem Teneryfa

 

2 myśli na temat “Teneryfa: Icod de Los Vinos, Garachico, Buenavista del Norte

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s