Strona główna > Foto, Podróże > Teneryfa: La Laguna

Teneryfa: La Laguna

San Cristóbal de La Laguna, znana powszechnie jako La Laguna, umieszczona została na  liście światowego dziedzictwa UNESCO w 1999 roku. Nazwę swoją zawdzięcza znajdującej się tam kiedyś lagunie, która została osuszona w 1837 roku. Dawniej była to stolica Wysp Kanaryjskich.

Dotarcie do La Laguny wymagała wyprawy przez aktualną stolicę czyli Santa Cruz de Tenerife. Jednym z bardziej charakterystycznych obiektów widzianych z dworca autobusowego, gdzie mieliśmy przesiadkę, jest budynek opery, na pierwszy rzut oka mocno przypominający podobny obiekt w Sydney.

Opera w Santa Cruz de Tenerife

Z dworca w kierunku celu naszej wycieczki udaliśmy się lokalnym metrem. Pod tą nazwą kryje się tutaj, dobrze znany mieszkańcom Wrocławia, Tramwaj Plus. Przy czym w Santa Cruz wygląda on rzeczywiście tak, jak w teorii powinien on wyglądać we Wrocławiu, kursuje bowiem po jednym torze (bez pętli).

Typowe uliczki w La Lagunie

Podróż tramwajem trwała około pół godziny. Jedną z pierwszych rzeczy, którą zauważyliśmy w jego wnętrzu była informacja o karze za jazdę bez biletu. Wynosiła ona 400 euro! Jak się okazało próby poruszania się tym środkiem transportu “na gapę” są nie tylko drogą ale i bardzo ryzykowną zabawą. Mieliśmy okazję być świadkami działania tamtejszych kontrolerów biletów. Okazali się bardzo skuteczni, współpracowali z policją i w trakcie naszego jednego przejazdu spotkaliśmy chyba 3 patrole (które złapały kilka osób).

Teatr Leal jeden z ciekawszych budynków w mieście.

Po dotarciu do celu, pierwsze kroki skierowaliśmy w stronę… informacji turystycznej, gdzie otrzymaliśmy dalsze wskazówki dotyczący kierunków, w których powinniśmy się udać. Było już dosyć późno dlatego na początek ruszyliśmy do lokalnego bazarku, który był czynny do godziny 14.

Niedaleko bazaru znajduje się kościół Real Santuario del Cristo de La Laguna. Słynny ze względu na figurę ukrzyżowanego Jezusa z Nazaretu. Będącą jedną z najbardziej czczonych figur na wyspie.

Mniej znana, choć również interesująca, jest nawa boczna tej świątyni, gdzie znajdują się dosyć oryginalne, utrzymane w mroczny klimacie malowidła.

Nie mieliśmy jasno określonego dalszego celu w związku z tym zaczęliśmy się szwendaliśmy się po uliczkach dawnego centrum.

W końcu dotarliśmy do Iglesia de la Concepción. Zwiedzanie samego kościoła było płatne i nie można było wykonywać tam zdjęć, co spowodowało mój naturalny bojkot tego miejsca. Nie odmówiliśmy sobie jednak wizyty na wieży kościelnej.

Zabawna historia przytrafiła nam się przy kupowaniu biletów. Sprzedający (wyglądający na studenta) po angielsku podał nam informacje o typach biletów (tylko na wieżę lub na wieżę oraz zwiedzanie kościoła) oraz ich cenę. Zrobił to całkiem zrozumiałą angielszczyzną (z hiszpańskimi naleciałościami). Jednak na pytanie pomocnicze, czy na wieżę da się wejść tylko schodami czy jest może winda,  odpowiadał… ceną biletów 😉

Panorama z wieży kościoła Iglesia de la Conception

Najwyższe piętro wieży okazało się niestety niedostępne (o czym nie było informacji przy wejściu na dole), więc na sam szczyt nie udało się dotrzeć. Na przedostatnim, oprócz panoramy miasta, mogliśmy pooglądać dzwony. Na pierwszy rzut oka wyglądały na nie używane… które nagle ożyły i nie spodziewanie zaczęły dzwonić tuż nad głową mojej Kasi (wybijała właśnie 15).

Z polskich akcentów, na zewnątrz świątyni, obok drzwi wejściowych znajduje się pomnik Jana Pawła II. Stworzył go polski rzeźbiarz Czesław Dźwigaj.  Przedstawia on papieża błogosławiącego dwójkę dzieci, ubranych w tradycyjne stroje z Wysp Kanaryjskich. Posąg został przywieziony z Polski a ufundowany przez Juan Kobylanskiego, byłego honorowego ambasadora… Paragwaju na Teneryfie.

Niestety nie udało nam się odwiedzić miejscowej katedry (Catedral de Nuestra Señora de los Remedios) ponieważ była ona w trakcie remontu.

Na koniec dotarliśmy w okolice okazałego budynku uniwersytetu, będącego pierwszym uniwersytetem, który powstał na wyspach kanaryjskich w 1701 roku. Aktualnie studiuje tam około 30 tys. studentów.

Na koniec Mini galeria.

W następnym odcinku bardziej ekstremalnie czyli trekking w Masce…

Reklamy
  1. Brak komentarzy.
  1. 8 Maj 2013 o 19:23

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: