Strona główna > Foto, Podróże > Teneryfa: Trekking w Masce

Teneryfa: Trekking w Masce

Kolejna wycieczka zorganizowana, na którą zdecydowaliśmy się wybrać, choć wykupiona od naszego organizatora (Itakę), była przeprowadzona przez zewnętrzną firmę specjalizującą się w nieco bardziej ekstremalnych wyprawach.

Zanim jednak przejdę do relacji z jej przebiegu na początek kilka słów o Masce. Jest to niewielka ale malowniczo położona wioska (aktualnie zamieszkana przez około 80 osób) znajdująca się około 600 m.n.p.m. Prowadzi do niej jedna bardzo wąska i kręta droga (zbudowana dopiero w latach 60-tych XX. wieku). Oprócz walorów krajoznawczych słynie ona ze szlaku trekingowego prowadzącego wąwozami w kierunku oceanu oraz niewielkiej plaży otoczonej masywami Los Gigantes. Wydostanie się z tej zatoczki możliwy jest jedynie przez ocean lub wspinając się z powrotem do Maski.

Nasza wyprawa tym razem zaczęło się od spóźnienia. Szybko skonsumowaliśmy śniadanie by na 8:10 być gotowym przed hotelem. I choć my byliśmy na czas to bus przyjechał ponad 20 minut później, jak się okazało czas startu określany był według zegara kanaryjskiego (czyli na oko). Wprowadziło to odrobinę nerwowości po naszej stronie, ponieważ z naszego hotelu nikt inny nie jechał, a nie mieliśmy informacji, że wycieczka organizowana jest przez inne biuro. Stąd też nie wiedzieliśmy jakiego autobusu mamy się spodziewać. Na szczęście później było już tylko lepiej.

Jak wspominałem droga prowadząca do Maski jest wąska i kręta, dlatego też autobusy o normalnych rozmiarach nie mają szans tam wjechać. My podróżowaliśmy większym busikiem, który ledwo mieścił się na zakrętach, a prawdziwie karkołomne ewolucje kierowca wykonywał gdy trzeba się było minąć z innym samochodem (dwie osobówki nie mieściły się obok siebie – jedyne możliwości wyprzedzania były na zakrętach).

Wycieczka składała się z uczestników wielu narodowości, choć większość pochodziła z Niemiec. Do dyspozycji było dwóch przewodników. Jeden, co nawet ja muszę to przyznać, prawdziwe ciacho, przypominający Nicka Slaughtera z Żaru tropików tylko nieco niższego i z jaśniejszymi (choć długimi włosami), a także karaibskim wyluzowaniu. Jego stopień zajebistości zmniejszył się, gdy zaczął mówić po niemiecku i okazało się, że pochodzi z Niemiec. Drugim przewodnikiem był… Chilijczyk wychowany w… Szwecji, a wcześniej pływający po morzach karaibskich.

Wycieczka była przygotowana pod niemieckich turystów. Stąd też (oprócz początkowego spóźnienia) wszystko było zorganizowane wyśmienicie. Nie był to zwykły spacerek tylko, jak sama nazwa wskazywała, wycieczka trekkingowa. Stąd też dosyć restrykcyjnie podchodzono do kwestii obuwia. Jeżeli ktoś nie posiadał odpowiednich butów mógł takowe wypożyczyć za 3 euro. Oprócz tego istniała możliwość wypożyczenia plecaków oraz kijków (takich ala nordic walking). Za darmo natomiast każdy otrzymywał 1,5 litrowa butelkę wody, kanapkę oraz 2 banany.

Trasa prowadziła wąwozami od Maski do plaży u stóp masywów Los Gigantes. Zejście szacowane było na około 3-4 godziny. Oprócz koncentrowaniu się na bezpiecznym pokonywani kolejnych skał i odcinków, robieniem zdjęć i podziwianiem wspaniałych widoków, co jakiś czas zatrzymywaliśmy się na krótkie przerwy, w trakcie których przewodnicy (a konkretnie nas chilijski przewodnik, bo grupa została podzielona na angielsko i niemieckojęzyczną) opowiadali o różnych roślinach czy skałach, które można było spotkać na trasie.

Sam szlak nie był niedzielnym spacerkiem, choć z drugiej strony, jeżeli ktoś miał jakiekolwiek doświadczenie ze szlakami górskimi to powinien sobie bez większych problemów poradzić (tylko kilka miejsc wymagało odrobiny asekuracji).

Jak się dobrze przyjrzycie (powiększycie zdjęcie) to zobaczycie tam ludzi (skala wielkości).

Po zejściu do plaży umiejscowionej między skałami poczekaliśmy aż zabrała nas łódź (z drinkami all inclusive) do najbliższego wybrzeża gdzie mogliśmy przesiąść się do naszego busa.

Na zakończenie mini galerii, która nie do końca jednak oddaje potęgę tego wąwozu i wrażeń które mieliśmy na żywo.

Los Gigantes od strony oceanu.

Wszystkie wpisy poświęcone wycieczce na Teneryfę oznaczone zostały tagiem Teneryfa

 

Reklamy
  1. Brak komentarzy.
  1. 2 marca 2013 o 16:57
  2. 8 Maj 2013 o 19:23
  3. 2 listopada 2014 o 11:00

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: