Strona główna > Film > Film: Samsara

Film: Samsara

31 stycznia 2013 Dodaj komentarz Go to comments

Moja ostatnia wizyta w kinie zaczęła się od małego skandalu. Otóż wyobraźcie sobie że musiałem zapłacić za bilet! Nie to żebym zawsze przemykał ukradkiem pomiędzy sprawdzającymi bilety lub przekradał się przez toalety. Niemniej karnety do multipleksów rozdawane (co prawda nie do końca za darmo) u nas w firmie, przyzwyczajają do braku potrzeby uszczuplania swojego budżetu podczas wizyt w kinie.

Tym razem, w moim lokalnym Heliosie, okazało się, że ich nie przyjmą, bo wybieram się na seans z cyklu kino konesera. Jako “koneser” musiałem zapłacić nawet więcej niż przeciętny widz w środę wieczorem, bo 22 PLN (mniej “elitarny” kinoman miałby możliwość obejrzenia najnowszej produkcji hollywodzkiej o złotówkę taniej). Ostatecznie okazało się, że film puszczano chyba w  najmniejszej dostępnej sali, a na dodatek miejsca, które wybraliśmy były lustrzanym odbiciem tego co zamawialiśmy (w systemie rezerwacyjnym był odwrotny układ foteli)…

Wybaczcie tą wylewność ale musiałem się z Wami podzielić tym traumatycznym przeżyciem. Na szczęście, ostatecznie okazało się, że 22 PLN (a właściwie 44 licząc razem z biletem żony) nie były zmarnowanymi pieniędzmi.

Przed seansem otrzymaliśmy 15 minutowe wprowadzenie do filmu, przez (zapewne) krytyka filmowego (niestety nie przypominam sobie żeby się przedstawiał) no i obyło się bez reklam.

Czas na parę słów o samym filmie. Jego tworzenie trwało 5 lat i miało miejsce w 25 krajach. Został on nakręcony na taśmie 70mm (standardowe produkcje kręcone są w 35mm) dzięki czemu wydobyto z obrazu ponadprzeciętną ostrość.

Samsara to film, w który nie pada ani jedno słowo. Całość stanowią różnorodne obrazy z całego świata zilustrowane tylko muzyką. A te są naprawdę fantastyczne.

Oficjalny trailer

Znajdziemy w nim naturę w zarówno pięknych jak i groźnych obliczach, wytwory człowieka: od architektury i sztuki po dorobek cywilizacyjny. Będziemy przelatywać zarówno nad wielkimi metropoliami, przedmieściami i slamsami aż po ubogie wioski. Trafimy do różnego rodzaju fabryk czy manufaktury a nawet na wysypiska śmieci. W końcue są też i ludzie, z różnych kręgów kulturowych od tych najdzikszych po społeczeństwa najbardziej cywilizowane. Ludzie zostali sportretowani w przeróżnych sytuacjach od ich miejsc pracy, po sceny znacznie bardziej osobiste (od narodzin, przez modlitwę, ich hobby czy styl życia aż po śmierć).

Film hipnotyzuje warstwą wizualną choć będąc bardziej precyzyjnym to właściwie audio-wizualną gdyż dobrze dobrana i skomponowana muzyka dopełnia obraz wyśmienicie (jedną z współautorek ścieżki dźwiękowej jest Lisa Gerard z Dead Can Dance).

Niektórzy mogą zarzucić tej produkcji brak konkretnego przesłania. Bo choć film posiada klamrę łączącą jego początek i koniec to cały środek wydaje się zbiorem mało ze sobą powiązanych kadrów – o wszystkim.

Mnie osobiście to nie przeszkadzało, gdyż chłonąłem je bez specjalnego doszukiwania się głębi. Plusem takiego rozwiązania jest fakt, że autor nie podsuwa widzowi żadnych interpretacji. Każdy bazując na własnych doświadczeniach i wiedzy może sobie dopisać historię lub nadać znaczenie poszczególnym sekwencjom. W kilku momentach reżyser zestawia ze sobą kadry, które mogą przywołać pewne skojarzenia ale nie próbuje dodawać do nich komentarza. Prezentuje nam po prostu obrazy. Ostatecznie film nie narzuca jednak żadnych konkretnych treści.

Gdybym osobiście, miał się pokusić o interpretację, to powiedziałbym, że nie jest to film o czymś konkretnym. To raczej ogólny obraz przedstawiający świat i ludzi. Różnorodność tematyczna, kulturowa i religijna po prostu skłania nas do refleksji nad wielobarwnością naszego uniwersum, że miejsce w którym przyszło nam żyć jest bardzo przypadkowe i tak w ogóle to mogliśmy trafić… inaczej.

Po chwili zastanowienia dochodzi się do wniosku, że choć czasem marudzimy na to nasze, codzienne życie, to wcale nie jest ono takie złe i można odnaleźć w nim wiele pozytywnych aspektów.

Film ze względu na swoje walory fotograficzno-dźwiękowe należy oglądać w kinie lub na bardzo dużym ekranie i w pełnym zaciemnieniu aby odciąć się od rzeczywistości i porwać hipnotycznej warstwie audio-wizualnej.

Nie widziałem poprzedniej produkcji Rona Fricke, którą była Baraka. Po Samsarze wskoczyła ona wysoko na listę filmów do obejrzenia. A wkrótce będzie okazja zobaczyć go w we wrocławskim Kinie Nowe Horyzonty.

Moja subiektywna ocena: 8/10 (jak interpretować moje oceny dowiesz się tutaj.)

Więcej o filmie na: Filmwebie, IMDB

Reklamy
  1. Brak komentarzy.
  1. 24 lutego 2013 o 17:14
  2. 13 kwietnia 2013 o 15:45
  3. 5 stycznia 2014 o 14:39

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: