Strona główna > Wydarzenia > Teatr: Tytus Andronikus (reż. Jan Klata)

Teatr: Tytus Andronikus (reż. Jan Klata)

Dosyć dawno nie byłem w teatrze. Pod koniec ubiegłego roku nadarzyła się w końcu okazja aby się do niego wybrać. Powód do tej wycieczki był spektakl o tyle intrygujący, że sztuka, którą zdecydowaliśmy się obejrzeć była koprodukcją wrocławskiego Teatru Polskiego oraz drezdeńskiego Staatsschausspielhaus w reżyserii, znanego nie tylko na wrocławskiej scenie, Jana Klaty.

Przedstawienie jest w dwóch językach jednocześnie. Walecznych i wielkich rzymian gra niemiecka ekipa, barbarzyńskich Gotów natomiast Polscy aktorzy. Każdy mówi w swoim języku. Jest to świetna okazja do przypomnienia historii oraz pogrania na stereotypach postrzegania obu narodów.


Oficjalny trailer

Pierwszy efekt tej zabawy mamy już na początku, gdy to Tytus wraca ze zwycięskiej acz krwawej wyprawy. Towarzyszy temu ciężka rockowa muzyka (trochę w stylu Rammsteina). Jest skłonny oddać cesarzowi rzymskiemu nawet własną córkę.  Ten jednak decyduje się na ponętną królową Gotów. Wówczas to nagle zmienia się oprawa muzyczna na bardziej “barbarzyńskie” taneczne i lekko kiczowate przeboje z lat 80-tych. W dalszej części ta spójność muzyczna zostaje zachowana.

Scenografia jest bardzo skromna. Oprócz kufrów na instrumenty jedynym znaczącym elementem była folia bezbarwna, która w pewnym momencie odgrywa istotną rolę w fabule. Mamy jeszcze wielki ekran na którym pojawiają się tłumaczenie aktualnie wypowiadanych tekstów przez aktorów. Przy czym, gdy mówią je aktorzy niemieccy pojawia się tłumaczenie na polski i odwrotnie.

Tytus Andronikus to chyba najkrwawszy dramat Szekspira. Mimo wszystko znalazło się kilka momentów gdzie udało się reżyserowi wpleść luźniejsze sceny gdzie ciekawie wykorzystano fakt występowania dwóch narodowości często bawiąc się stereotypami.

Mamy więc moment gdy wysłannik rzymski przychodzi z dwoma drewnianymi mieczami oraz listem od cesarza do Gotów. Ci jednak nie potrafią go zrozumieć więc zaczynają się zabawne kalambury, kończące się symboliczną wymianą koszulek między rzymskim posłańcem a Gotami.

Innym przykładem wprowadzenia bardziej komediowych elementów, a jednocześnie zabawa sztampowymi wizerunkami obu nacji, jest próba uspokojenia nieślubnego dziecka królowej Gotów poprzez śpiewanie mu, przez niemieckich aktorów, polskiej kołysanki w postaci pieśni patriotycznej “My pierwsza brygada” i refrenu “Na stos rzuciliśmy nasz życia los“. (inna sprawa, że fragment trwa dosyć długo, sztuka trwa dalej przenosząc swój punkt ciężkości na innych bohaterów i gdzieś tam w tle nasza “niemiecka niania” zmienia piosenkę na “Lecimy nad Polskę… samolotami bum” – co prawdopodobnie jest jakąś niemiecką wersją piosenki okupacyjnej.

Przedstawienie jest interesującą interpretacją dramatu Szekspira dodatkowo umieszczonego delikatnie w kontekście stosunków polsko-niemieckim. Uprzedzam, że nie jest to spektakl “lekki” zarówno pod względem treści jak i formy, jednak reżyserowi udaje się wpleść kilka luźniejszych i nieco bardziej komediowych elementów, które powinny spodobać się zarówno polskiej jak i niemieckiej publiczności.

Więcej informacji o spektaklu na stronie Teatru Polskiego we Wrocławiu

Reklamy
  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: