Gra: The Unfinished Swan

Całkiem niedawno rozpływałem się w zachwytach nad The Joruney (w polskiej wersji gra zatytułowana jest Podróż). Kupiłem ją w trakcie świątecznych promocji na PSN. W tym samym promocyjnym zestawie znajdowała się druga mała-wielka gra The Unfinished Swan. To kolejna produkcja pod patronatem Sony, która choć nie została tak bardzo doceniona nagrodami przez branżę, jak dzieło ThatGameCompany, to jednak zasługuje na wcale nie mniejszą uwagę.

To historia o chłopcu o imieniu Monroe, który odziedziczył po swojej matce jeden niedokończony obraz oraz magiczny pędzel. Pewnego dnia z tego obrazu ucieka tytułowy łabędź, Monroe postanawia ruszyć w jego ślady (literalnie) i go odnaleźć.


Grę rozpoczynamy na ekranie, który jest cały biały. Używając naszego magicznego pędzla możemy rozrzucać farbę naokoło, co powoduje odkrywanie prawdziwego oblicza świata i pozwala na dalsze jego zwiedzanie.

Co jakiś czas na naszej drodze możemy znaleźć litery, które odsłaniają nam dalszy fragment historii Monroe i jego bliskich. Oprócz tego dodatkowym elementem, który mobilizuje nas do eksploracji są różnokolorowe balony czekające na “uwolnienie”, na które, od czasu do czasu, można się natknąć w różnych zakamarkach.

I w zasadzie tylko tyle. Na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że pomysł ten nie starczy na długo. Autorzy zadbali jednak żeby było różnorodnie i ciekawie. W dalszych rozdziałach bowiem nie rzucamy już farbą, a twórcy wymyślili nieco inne zadania. Bazujące na wstępnym pomyśle.

Pod względem mechaniki gra oferuje nawet więcej niż przytaczana we wstępie Podróż, gdyż kilka (ok. 5-6) godzin niespiesznego grania, jakie zajęło mi ukończenie Unifinished Swan, nie pozwala się nudzić i co chwila dostarcza nowe rodzaje nie tylko otoczenia ale też sposobu wykorzystania podstawowej mechaniki.

Samo “malowanie świata” przypomina nieco rozrzucanie kolorowych farb w drugiej części Portala i jest całkiem przyjemnie. Warto wspomnieć, że możemy grać zarówno na padzie jak i z wykorzystaniem kontrolera Move.

Kilka słów jeszcze o samej historii. Pod pozorem bajki dla dzieci przemyca ona nie mniej uniwersalne treści niż Podróż, również skłaniające do refleksji po jej ukończeniu. Gra jest przystępna dla wszystkich. Powinna być zrozumiała zarówno dla dzieci na poziomie przyjemnej historyjka o chłopcu i jego magicznym pędzlu, dla rodziców natomiast zawiera drugie dno mogące stanowić głębszy temat do przemyśleń.

Gdybym miał się do czegoś przyczepić to chyba jedynie do polskiego dubbingu króla, który pojawia się w ostatnim rozdziale i nieco odstaje poziomem od reszty.

To kolejna mała produkcja (dostępna w dystrybucji cyfrowej PSN), w którą powinien zagrać każdy posiadacz PlayStation 3. Gra dla każdego, ujmująca zarówno grafiką i wykonaniem jak i historią. To jedna z tych gier, która podobnie jak Podróż, Flower, Heavy Rain czy Uncharted, definiuje platformę i zapadnie w pamięci graczy na długo.

Jedna myśl na temat “Gra: The Unfinished Swan

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s