Strona główna > Film > Film: Baraka

Film: Baraka

Kilka wpisów temu miałem okazję opisywać swoje wrażenia z seansu Samsary. Film Rona Fricke zrobił na tyle mi się spodobał, że postanowiliśmy, wraz z żoną, zobaczyć jego poprzedni, nakręcony 20 lat wcześniej, głośny projekt Baraka. Tak się złożyło, że we wrocławskim Kinie Nowe Horyzonty pojawił się on ponownie na ekranach. Skorzystaliśmy więc z okazji zobaczenie go w kinie i wybraliśmy się na seans.

I tutaj mała dygresja. Moją recenzję Samsary rozpocząłem od wstępu dotyczącego seansów z cyklu “kino konesera”, na które nie działały moje vouchery do Heliosa. Okazało się, że podobnie jest w kinie nowohoryzontowym, gdzie sala nr 5 zarezerwowana została na seansy specjalne, na które również nie obowiązują vouchery (nawet te z kinanh). Czujcie się więc ostrzeżeni.

Choć oba filmy Fricke’a są bardzo do siebie podobne, to jednak oceny wystawione przeze mnie bardzo się różnią. Dlaczego tak się stało? Ich podobieństwo jest na tyle duże, że nie dotyczy tylko lokalizacji gdzie kręcone były zdjęcia, ale i bardzo podobnych motywów. Nawet więcej, gdyż kilka ujęć jest wręcz identycznych (oczywiście w Samsarze sfilmowano je na nowo).

Dla jasności Baraka to film bez dialogów, gdzie główne skrzypce odkrywają obrazy i dźwięki. Cytując siebie z tekstu o Samsarze:

Obserwujemy naturę w zarówno pięknych jak i groźnych obliczach, wytwory człowieka: od architektury i sztuki po dorobek cywilizacyjny. Będziemy przelatywać zarówno nad wielkimi metropoliami, przedmieściami i slamsami aż po ubogie wioski. Trafimy do różnego rodzaju fabryk czy manufaktury a nawet na wysypiska śmieci. W końcu są też i ludzie, z różnych kręgów kulturowych od tych najdzikszych po społeczeństwa najbardziej cywilizowane. Ludzie zostali sportretowani w przeróżnych sytuacjach od ich miejsc pracy, po sceny znacznie bardziej osobiste (od narodzin, przez modlitwę, ich hobby czy styl życia aż po śmierć).

Te obrazy, nie zostały połączone jakąś konkretną, spójną wizją, a stanowią bardziej audio-wizualny strumień świadomości.

Dlaczego więc pomimo tak wielu podobieństw, Baraka nie zrobiła na mnie takiego wrażenia jak jej młodsza siostra?

Problem z tym filmem jest taki, że nie hipnotyzuje od początku do końca, jak było w przypadku najnowszej produkcji Fricke. Znajdziemy tam tylko kilka momentów, które bardziej przykuwają do ekranu.

Po części jest to zapewne wina mniej ciekawej ścieżki dźwiękowej. W większej ilości scen pozostawiono bowiem oryginalne odgłosy, co paradoksalnie zmniejszyło immersję.

Najbardziej zastanawiające jest jednak to, jak bardzo technologia wpływa na odbiór tego dzieła. Otóż Baraka, podobnie jak Samsara, była kręcony na specjalnej taśmie 70mm zapewniającej zdecydowanie lepsze parametry wizualne. Niestety kopia, którą mieliśmy okazję oglądać była już mocno zużyta. Na dodatek na filmie nie było widać tej zaawansowanej technologii. Zdjęcia były nieostre, a kolory wypłowiałe. Oczywiście mówię to w kontekście niedawnego seansu Samsary, która oferowała obraz będący przysłowiową “żyleta” i pełną paletę wyrazistych barw.

Tylko 20 lat technologii, a różnica drastyczna. Na nieszczęście dla Baraki ten obraz (i dźwięk) są kluczowe dla tego typu produkcji, gdyż to one głównie wprowadzają widza w trans. Niedoskonałości techniczne w tym przypadku przekładały się na odbiór całości, po prostu przeszkadzały i raziły w oczy.

Gdybym zamiast Samsary rozpoczął oglądanie filmów Rona Fricke od Baraki, mogłoby się to skończyć tym, że na seans jego najnowszej produkcji w ogóle bym się nie zdecydował.

Tak więc jeżeli nie widzieliście żadnego z tych filmów i nie jesteście pewni czy ich koncepcja (sam obraz i dźwięki bez dialogów i fabuły, gdzie poszczególne sekwencje nie są specjalnie ze sobą połączone jakimś konkretnymi motywami) przypadnie Wam do gustu, to sugeruje zacząć od nowszej Samsary i dopiero wówczas, jeżeli spodoba Wam się, możecie sięgnąć po Barakę. Mimo wszystko w przypadku tego drugiego filmu możecie odczuć lekki zawód (szczególnie jeżeli Samsarę oglądaliście tak, jak powinno się ją oglądać, na dużym ekranie w jakości co najmniej HD).

Moja subiektywna ocena: 6/10 (jak interpretować moje oceny dowiesz się tutaj.)

Więcej o filmie na: Filmwebie, IMDB

Reklamy
  1. Brak komentarzy.
  1. 5 stycznia 2014 o 14:42

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: