Monachium: Nymphenburg

W poniedziałek, w Monachium, muzeów raczej nie pozwiedzacie ponieważ większość z nich jest zamknięta. Dlatego też na ten dzień musieliśmy znaleźć sobie inną formę rozrywki. Mieliśmy dwa pomysły. Pierwszy z nich to wybranie się do zamku Neuschwanstein położonego w bajkowej lokalizacji, z pełnymi przepychu wnętrzami, który był inspiracją dla zamku znajdującego się w czołówce filmów Disneya. Niestety aby się do niego dostać należy odbyć 2 godzinną podróż pociągiem do Fussen, a następnie lokalną komunikacją udać się do miejscowości w pobliżu zamku. Później już tylko około pół godzinny spacerek i jesteśmy u jego wrót… gdzie czeka nas najprawdopodobniej tłum turystów. Samo zwiedzanie trwa około 30 minut i niestety, to co przelewa czarę goryczy – nie można tam robić zdjęć.

Ostatecznie zdecydowaliśmy więc na alternatywę w postaci letniej rezydencji Ferdinanda Maria położonej w samym Monachium czyli posiadłości Nymphenburg.

Pałac Nymphenburg

Decydując się na zwiedzanie tego miejsca trzeba wybrać w jakim zakresie będzie ono przebiegać. Czyli czy zwiedzamy sam pałac, czy również wszystkie atrakcje w pobliżu, w skład których wchodzi kilka budynków rozrzuconych w pałacowym parku oraz muzeum.

Ponieważ i tak mieliśmy zarezerwowany cały dzień na tą część Monachium wybraliśmy pełny zestaw (szczególnie, że mieliśmy kupioną kartę City Tour Card uprawniającą m.in. do zniżek w wielu miejscach – Nymphenburg był jednym z nich).

Rozpoczęliśmy od samego pałacu, w którym do zwiedzania udostępniono jedno piętro. Jak się okazało od razu trafiliśmy na, najbardziej reprezentacyjną salę – balową.

Dalsza część jest już bardziej tradycyjna i pomieszczenia z wyposażeniem z epoki okazały się zdecydowanie mniej spektakularne. Większość z nich zastaniemy w oryginalnym barokowym stylu, ale część została przebudowana na na Rokoko czy styl neoklasyczny.

Z ciekawostek wartych odnotowania, w jednej z sal znajdziecie bardzo dużo portretów młodych kobiet. Okazało się, że jeden z władców miał słabość do pięknych niewiast i zamówił sobie zestaw 36 portretów je przedstawiających. Co ciekawe nie były to tylko księżniczki ale pełny przekrój społeczeństwa – od córki szewca poczynając.

Po niezbyt długim zwiedzaniu samego pałacu udaliśmy się na jego tyły gdzie znajduje się ogromny park przypałacowy. Tutaj już musicie nastawić się na dłuższy spacerek, bo jak wspomniałem, jego obszar jest całkiem spory. Nasza trasa wycieczkowa biegła szlakiem kilku niewielkich budynków rozrzuconych po całym terenie, które mogliśmy zwiedzić korzystając z naszej rozszerzonej wejściówki. Choć w większości są one  niewielkie, to jednak pełne niespodzianek i to dla nich głównie warto odwiedzić to miejsce.

Magdalenenklause

Pierwszy obiektem na który natrafiliśmy były ruiny Magdalenenklause… jak się później okazało był to jeden z pierwszych budynków w Europie (zbudowany w latach 1725-1728), który zapoczątkował stylizację budowli na ruiny. Czyli nie były to ruiny, a tak, ten budynek miała po prostu wyglądać.

W środku znajduje się samotnia w skład której wchodzi oryginalna kaplica zbudowana z… muszli oraz kilka innych, już bardziej standardowych, pomieszczeń.

Pagodenburg

Kolejnym obiektem na trasie naszego spaceru był Pagodenburg. Pagoda to w buddyjskiej architekturze rodzaj wielokondygnacyjnej wieży, służącej do przechowywania relikwii. Można więc było oczekiwać czegoś w stylistyce dalekowschodniej. Zaskakująco sam budynek nie posiada, spiczastego dachu. W środku jednak, już zgodnie z oczekiwaniami, znajdziemy motywy indyjskie i arabskie wraz z chińskimi dekoracjami i wyposażeniem.

Dolna część budynku zwiera bogato malowany sufit i holenderskie kafelki, nawiązujące do Chin i produkcji porcelany. W górnej części znajduje się natomiast niewielki pokój z chińskim stolikiem i orientalnymi tapetami.

Pagodenburg jest najlepszym przykładem fascynacji, modnym w XVIII wieku, dalekim wschodem i Chinami. Sam budynek służyć miał elektorowi oraz jego świcie jako miejsce odpoczynku w trakcie spacerów.

Następnie skierowaliśmy się w kierunku budynku zwanego Badenburg. Zanim tam jednak dotarliśmy musieliśmy obejść kanał przepływający przez środek ogrodu.

Dotarliśmy do “wielkiej kaskady” z kilkoma posągami i po drodze natrafiliśmy na Monopteros, czyli budowlę będącą typem świątyni greckiej lub rzymskiej zbudowanej na ogół na planie koła, otoczoną kolumnadą i przykrytą dachem. Udało nam się też odkryć pomnik Fauna, którego nie mieliśmy zaznaczonego na naszej mini mapce spacerowej.

Badenburg

Sam Badenburg, jak nazwa może sugerować, powinien coś mieć wspólnego z kąpielą i tak też jest. Ten budynek jest już nieco większy od poprzednich, można go nawet nazwać mini pałacem. W piwnicy mieści wannę właściwą (hmm wg dzisiejszych standardów nazwalibyśmy to basenem), kotłownię, kuchnię i dodatkowe pokoje kąpielowe.

W części północnej natomiast znajduje się przedpokój, sypialnia, gabinet i garderoba. Jest też sala bankietowa udekorowana w motywy związane z wodą. Sam pawilon kąpielowy inspirowany był tradycyjnymi łaźniami rzymskimi aczkolwiek można w nim też dostrzec elementy islamskie.

Amalienburg

Ostatnim obiektem w obrębie parku pałacowego, który jest dostępny do zwiedzania jest Amalienburg, który miał być niewielkim pałacykiem myśliwskim dla Mari Amalia. Jest on jedną z najbardziej egzotycznych budowli w europejskim rokoko. Każde z pomieszczeń ma inny styl (tematykę) i dominującą kolorystykę.

Jak to w rokoko pomieszczenia są bogato zdobione.

Marstallmuseum

Oprócz zwiedzania budynków pałacowych nasza wejściówka obejmowała też dwa muzea. Jednym z nich było muzeum powozów i sań w dawnych stajniach królewskich, a drugie to muzeum porcelany.

Tutaj również czekały nas niespodzianki. Powozy, które mieliśmy okazję zobaczyć w stajniach królewskich wyglądały bowiem jak wytwory wyobraźni twórców z filmów animowanych Disneya. Tak “wypasionych” karoc jeszcze nie miałem okazji widzieć. Zresztą zajrzyjcie do galerii (link znajdziecie na końcu tego wpisu).

Na wystawie dotyczącej porcelany też udało się znaleźć kilka ciekawszych okazów.

Ogród botaniczny

Tuż obok przypałacowego ogrodu znajduje się już bardziej współczesny ogród botaniczny. Co prawda pierwsze wrażenie było takie sobie, a to dlatego, że weszliśmy wejściem prowadzącym do rośliny które akurat nie kwitły.

Dopiero dalszy spacer zaprowadził nas do bardziej interesujących obszarów gdzie było już bardziej kolorowo. Najciekawiej jednak prezentowała się palmiarnia – podzielona na kilkanaście pawilonów zawierająca rośliny z różnych stref klimatycznych.

Podsumowanie

Nymphenburg to interesujące miejsce do zwiedzanie pod warunkiem, że poświęcicie mu nieco więcej czasu i nie ograniczycie się tylko i wyłącznie do zwiedzania samego pałacu, który sam w sobie nie jest aż tak interesujący. Kupcie pełny bilet obejmujący zwiedzanie budynków porozrzucanych po parku bo to one, choć niewielkie, skrywają więcej niespodzianek niż główny obiekt. Znajdujących się w “pakiecie” muzeów też nie warto odpuszczać, bo powozy tam znajdujące się są naprawdę bajeczne, a z ceramiki też coś oryginalnego można zobaczyć.

Miłośnicy wszelkiego rodzaju roślinek mają też niedaleko ogród botaniczny, który również powinien znaleźć się w planie ich wycieczki.

Link do galerii.

PS. Wszystkie wpisy poświęcone wycieczce do Monachium oznaczone są tagiem Monachium

Jedna myśl na temat “Monachium: Nymphenburg

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s