Nowe Horyzonty 2013: Część 2

nowe-horyzonty-2013-plakat_sDruga część recenzji filmów z tegorocznej edycji festiwalu. Dzisiaj ponownie cztery produkcje a wśród nich dokument, baśń, melodramat erotyczny oraz ambitne sci-fi:

  • Piękna i Bokser
  • Lightmaker
  • Dzieje grzechu
  • Znikające fale

Piękna i Bokser / Cutie and the Boxer reż. Zachary Heinzerling (2013)

piękna i bokserDosyć ciepła i zabawna opowieść o dwójce artystów, małżeństwie Shinohara. Ushio swego czasu był określany jako japoński Andy Warhol. W latach 60-tych wyemigrował do Ameryki gdzie poznał o prawie 20 lat młodszą Noriko. Młoda studentka zafascynowana prawdziwym artystą wychodzi za niego za mąż. Niestety twórczość Ushio nie zyskała w Stanach takiego statusu jak w rodzimej Japonii. Przez co ich życie nie jest usłane różami.

Bohaterów filmu poznajemy w dniu 80 urodzin Ushio. Obserwujemy ich codzienne życie, relacje między starym małżeństwem, drobne sprzeczki i wymiany poglądów, problemy z pieniędzmi na zapłacenie czynszu, momenty twórcze gdy powstają kolejne obrazy Ushio (rękawice bokserskie macza on w różnokolorowej farbie, a następnie boksując nanosi je na płótno – tak powstaje ostateczny “obraz”). Jesteśmy świadkami rozmów z agentami, którzy próbują znaleźć kupców na dzieła artysty. W końcu obserwujemy przygotowania do wystawy dzieł artystów w jednej z zaprzyjaźnionych galerii.

Poznajemy  nieco bliżej pozostającą na początku nieco w tle Noriko. Poświęciła ona swoją karierę artystyczną na wspieranie swojego, nie do końca spełnionego twórczo, męża. Jednak Noriko nadal tworzy. O jej historii dowiadujemy się bowiem z komiksu zatytułowanego „Piękna i Bokser”, w którym w zabawny sposób opisuje historię swojego życia u boku Ushio. Ten wątek poboczny wraz z rozwojem filmu nabiera coraz większego znaczenia i ostatecznie z historii japońskiego artysty, którym miał być w założeniach, przekształca się w opowieść o oddaniu, cierpliwości, miłości i poświęceniu kariery w jej imieniu.

Oprócz ciekawych zdjęć nakręconych przez reżysera filmu, wykorzystano w nim także materiały archiwalne pochodzące ze zbiorów znajomych artystów, którzy filmowali ich prywatne imprezy z przed wielu lat. Czasami są to bardzo osobiste materiały.

Ciekawa, dobrze nakręcona historia o tym jak ciężko jest być żoną nie do końca spełnionego artysty. Dokument, który skręca w stronę historii miłosnej.

Moja subiektywna ocena: 7/10 (jak interpretować moje oceny dowiesz się tutaj.)

Więcej o filmie na: Filmwebie, IMDB

Lightmaker reż. Dieter Meier (2001)

lightmakerProjekt Dietera Meiera połowy szwajcarskiego duetu Yello, grającej muzykę elektroniczną, nakręcony m.in we Wrocławiu pod koniec lat 80, który na długie okres trafia „na półki” i został dokończony dopiero kilka lat temu.

Ta bardzo prosta historia miłosna o skrzypku (Rumo Ruanieri), który choć ma nieprzeciętny talent nie może znaleźć pracy w nowojorskich filharmoniach. Pewnego razu na jego przesłuchaniu pojawia się tajemniczy Baltazar, który przedstawia wizję tajemniczej Miry. Zafascnowany tajemniczą kobietą Rumo, prowadzony przez Baltazara, trafia do tajemniczej krainy ulokowanej w pozbawionych światła jaskiniach. Skrzypek zakochuje się w Mirze. Na nieszczęście jest ona również ulubienicą władcy, który trzyma w ciemnościach swój lud. Jednak muzyka Rumo i jego prawdziwa miłość może to odmienić.

Oprócz kilku ciekawych aktorów (Zbigniew Zamachowski w roli Rumo, Małgorzata Potocka w roli Hery, a także sam Dieter Meier w roli Baltazara) film charakteryzuje się oryginalnymi dekoracjami oraz analogowymi efektami specjalnymi. Interesujący jest też mroczny klimat będący czymś między Terry Gilliamem a Guyem Maddinem.

Niestety fabuła jest bardzo banalna i raczej mało angażująca widza.

Zdecydowanie ciekawiej niż film przedstawia się historia jego powstania. Otóż po nakręceniu materiału, które miało miejsce między innymi we wrocławskiej Hali Stulecia, negatyw trafił do pewnego dużego niemieckiego laboratorium w celu jego wywołania. Niestety w momencie postprodukcji okazało się, że duża jego część jest jednak uszkodzona.

Autor filmu oskarżył laboratorium o jego zniszczenie. Niemiecka firma wyparła się tego, sprawa trafiła więc do sądu. Na podstawie analiz biegłych okazało się, że uszkodzenia rzeczywiście mogło powstać tylko w tym labie ze względu na specyficzne maszyny, które były tam używane (informacje o użytym sprzęcie zostały automatycznie naniesione na kliszę podczas obróbki).

Mimo wszystko postępowanie sądowe ciągneło się przez ponad 7,5 roku, w trzech instancjach. Laboratorium było znaną,  szanowaną, a przy tym bogatą instytucją więc liczył na to, że mało znanemu twórcy zabraknie pieniędzy, bądź determinacji i odpuści sobie dochodzenie swoich praw.

W końcu sam prawnik, który reprezentował laboratorium zasugerował swojemu klientowi aby sobie odpuścić bo doprowadzi to firmę do jeszcze większych strat związanych z karami.

Ostatecznie przez cały czas trwania procesu negatyw był zabezpieczony przez sąd jako materiał dowodowy. Dopiero niedawno zmontowano go oraz ze względu na nie możność odzyskania uszkodzonych fragmentów, dokręcono dodatkowe sceny zmieniając nieco koncepcję oryginału.

Moja subiektywna ocena: 5/10 (jak interpretować moje oceny dowiesz się tutaj.)

Więcej o filmie na: Filmwebie, IMDB

Dzieje grzechu reż. Walerian Borowczyk (1975)

dzieje grzechuNakręcona w połowie lat 70-tych ekranizacja powieści Żeromskiego o upadku moralności kobiety spowodowanej pogonią za nieszczęśliwą miłością. Jest to właściwie wariacja na temat Lalki Bolesława Prusa przy czym tutaj główną bohaterką jest kobieta, a obiektem nieszczęśliwej miłości mężczyzna. Cnotliwa Ewa stara się odzyskać ukochanego za wszelką cenę, poddając się okolicznościom, które ją spotykają, w międzyczasie stając się femme fatal dla wielu mężczyzn, których spotyka po drodze.

Pierwowzór wielkiego polskiego pisarza nie jest uznawany za udany. Film z kolei choć określany jako jeden z ważniejszych dzieł Borowczyka (który później wyjechał do Francji gdzie kręcił bardziej erotyczne produkcje), cierpi nieco ze względu na nieco ciężko wytłumaczalny momentami scenariusz (być może przez skróty, które musiały zostać poczynione w stosunku do oryginału).

W filmie znajdziemy kilka ciekawych ról między innymi Olgierda Łukaszewicza, Marka Walczewskiego czy Romana Wilhelmiego. Dosyć nowatorski był też styl filmowania, jako że operatorem został realizator filmów dokumentalnych. Znajdziemy więc tutaj sporą ilość ujęć z ręki. Jest też kilka odważniejszych scen, które przedstawiały fascynacje reżysera erotyką.

Melodramat z podtekstami erotycznymi na podstawie niezbyt ciekawej książki Żeromskiego. Niezła obsada z ciekawym podejściem do kręcenia zdjęć, niestety fabuła mało wciągająca i emocjonująca.

Moja subiektywna ocena: 5/10 (jak interpretować moje oceny dowiesz się tutaj.)

Więcej o filmie na: Filmwebie, IMDB

Znikające fale / Vanishing Waves / Aurora reż. Kristina Buožytė  (2012)

znikające faleW pewnym laboratorium przeprowadza się nowatorskie badania dotyczące poznania co dzieje się w umyśle ludzi pozostałych w śpiące. Skonstruowano urządzenie pozwalające połączyć osoby w tym stanie z zewnętrznym obserwatorem, przy pomocy urządzeń do transmisji fal mózgowych. Bazuje ono na teorii opartej na synchronizacji fal pomiędzy tak podłączonymi ludźmi.

Osoba w śpiące zostaje podłączona do jednego z pracowników badawczych – Łukasza. Dla celów poprawności badania nie wie on nic o swoim „źródle”. W założeniach ma on jedyne obserwować to co się dzieje w jej umyśle. Pierwsze próby nie kończą się niczym konkretnym, jednak kolejne są bardziej obiecujące. Łukasz traci jednak swój status obserwatora gdyż zaczyna zbliżać się emocjonalnie do badanej osoby. Ląduje w jej podświadomości gdzie rodzi się relacja między ich umysłami.

Prowadzący eksperyment naukowcy, pomimo widocznych zmian w reakcji mózgu na wykresach, nie wiedzą jednak co tak naprawdę się dzieje pomiędzy połączonymi ze sobą umysłami… widzą jedynie, że źródło (osoba w śpiączce) zaczyna aktywować do tej pory nie używane obszary swojego umysłu. Zmiany nie dotyczą jednak tylko źródła ale też obserwatora, który zaczyna przejawiać dziwne objawy mający wydźwięk na jego zachowanie i prawdziwe życie. Jak się zakończy ten eksperyment… kto wywrze większy wpływ na kogo i jakie to będzie miało konsekwencje?

Formalnie to bardzo interesująca symfonia dźwiękowo-wizualna momentami dosyć surrealistyczna. Pomimo całej swej nieco odrealnionej formy, miejscami mogącej przypominać symboliczne dokonania Lyncha (choć nie jest to inspiracja bezpośrednia), film opowiada dosyć prostą historię, którą łatwiej interpretować poprzez wydarzenia z życia na jawie i komentarze/zachowania pozostałych bohaterów. Jest to więc symbolika i surrealizm, który nie zostawia widza bezbronnego w stosunku do obrazu dzięki czemu łatwiej zrozumieć pytania i treści które chcieli przekazać twórcy.

Dobra, świeże i ciekawie zrealizowana fantastyka naukowa wymagająca jednak nieco skupienia podczas seansu.

Moja subiektywna ocena: 7/10 (jak interpretować moje oceny dowiesz się tutaj.)

Więcej o filmie na: Filmwebie, IMDB

Reklamy

2 myśli na temat “Nowe Horyzonty 2013: Część 2

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s