Strona główna > Film > Film: Igrzyska śmierci: W pierścieniu ognia (The Hunger Games: Catching Fire)

Film: Igrzyska śmierci: W pierścieniu ognia (The Hunger Games: Catching Fire)

27 listopada 2013 Dodaj komentarz Go to comments

igrzyska smierciPrzed wybraniem się na seans, drugiej części Igrzysk śmierci, specjalnie się filmem nie interesowałem. Od dawna bowiem był on na mojej liście pozycji obowiązkowych do obejrzenia. Nie bez powodu pierwsza część zgarnęła moją ubiegłoroczną nagrodę Tomiga Film Awards w kategorii najlepsza produkcja hollywoodzka.

Po seansie muszę jednak stwierdzić, że choć materiał wejściowy jest ciekawy to całość, z czysto filmowego punktu widzenia, podobała mi się nieco mniej od ubiegłorocznej części. Moje przypuszczenia dotyczące takiego stanu rzeczy potwierdziły się, gdy wróciłem do domu i sprawdziłem listę twórców… zmienił się zarówno reżyser jak i scenarzysta. I o ile nie rzuca się to aż tak bardzo w oczy (filmie jest nakręcony w podobnej stylistyce) to jednak czuć różnicę – w moim mniemaniu – na niekorzyść nowej odsłony.

Zacznijmy od tego, że produkcja jest nieco bardziej ugrzeczniona formalnie. Fakt, nadal momentami mamy zdjęcia kręcone z ręki z tym, że znacznie mniej „rozdygotane”. Kolory są stonowane ale nie, aż tak bardzo jak w wcześniej, gdzie zdjęcia momentami zdawały się być monochromatyczne. Zabiegi te sprawiają, że produkcja ta bardziej przypomina inne filmy made in hollywood (pierwsza część nie „krzyczała” tak bardzo, że jest blockbusterem z Ameryki).

Z drugiej strony najbardziej kolorowe i widowiskowe sceny, odbywające się w Kapitolu, nie robią specjalnego wrażenia. Co prawda na ten element spory wpływ ma scenariusz. który zmarginalizował te fragmenty, a pozostały one w filmie zapewne tylko dla zachowania fabuły.

Niestety zmiana na stołku reżyserskim nie poprawiła samych scen akcji, które były najsłabszym elementem „jedynki”. Choć podobnie jak w poprzedniczce, bazują one bardziej na pomysłowości autorki/scenarzystów niż akcji, to niespecjalnie trzymają w napięciu.

Kilka słów o historii, która nadal pozostaje jednym z najciekawszych elementów filmu. Przyznam, że podoba mi się wielowątkowość tej sagi. W pierwszym tomie na czoło wysuwał się wątek mediów, celebrytów, reality show i manipulowanie masami przez dostarczanie im „taniej” rozrywki. W drugiej te elementy nie są już w centrum zainteresowania, a palmę pierwszeństwa przejmuje pokazanie mechanizmów działania państw totalitarnych. Nadal nie specjalnie wyeksponowany ale zaznaczający swoją obecność jest wątek romantyczny i niejednoznaczne relacje w trójkącie młodych bohaterów.

Aktorsko jest dobrze ale bez specjalnych fajerwerków. Najkorzystniej chyba prezentuje się w epizodycznej roli Stanley Tucci i Woody Harrelson (z tym, że ten drugi, wiele zawdzięcza uprzejmości scenariusza, gdyż to on zgarnął najlepsze teksty i dialogi). Główna bohaterka gra dobrze ale nie rozpływałbym się nad jej występem, aż tak, żeby nominować ją do Oskara.

W filmie znajdziemy kilka mocnych scen, które niestety oddzielają dłuższe fragmenty niezbyt emocjonujące, a mające służyć tylko popchnięciu opowieści do przodu. Brak spektakularności oraz pewne schematy, których możemy oczekiwać po obejrzeniu jedynki nie pomagają w budowaniu napięcia. Z drugiej strony film się nie dłuży i raczej nie będziecie się nudzić.

Na szczęście w powieści nadal jest wiele interesujących pomysłów i nieszablonowych rozwiązań (np. dobór uczestników do tej edycji igrzysk i kilka nowych postaci, których ostatecznych intencji trudno przewidzieć).

Choć wielu krytyków i widzów uważa, że druga część filmowej sagi jest lepsza od pierwszej, to moim zdaniem, jest to jednak nieco gorszy film, aczkolwiek nadal interesująca historia. I kolejny powód do tego aby sięgnąć po książki.

Aha, mała przestroga dla tych, których ominęła poprzednia odsłona. Odpuście sobie jej kontynuacje. Choć można ją oglądać bez znajomości tejże, to w wielu momentach nie wyłapiecie drobnych acz istotnych niuansów lub motywacji bohaterów (jest to wybitnie opowieść, którą trzeba przełknąć w całości).

Moja subiektywna ocena: 7/10 (jak interpretować moje oceny dowiesz się tutaj.)

Więcej o filmie na: Filmweb, IMDB

Reklamy
  1. 27 listopada 2013 o 19:05

    Mam darmowe bilety i na coś wybrać się trzeba. Czytałem twoją reckę Wyścigu, czytałem inne recenzje tego filmu, ale co z tego? Ten temat kompletnie mnie nie kręci. Nawet gdyby odgrywał jedynie rolę tła, to czuję niechęć. Może kiedyś. Na spokojnie, w domku. Zatem wybór może być tylko jeden – Igrzyska. Innych kandydatów nie widzę. Fanem pierwszej części nie jestem, cudów się nie spodziewam;). Aaaaa, widziałem w końcu Rozstanie! Światopoglądu film mi nie zburzył. Horyzontów nie poszerzył. Końcówka kompletnie spartaczona. Ale czasu z nim spędzonego oczywiście nie uważam za straconego. Trzyma w napięciu, a i realia ciekawe.

    • 27 listopada 2013 o 19:10

      Wyścig… zdecydowanie polecam nawet jak nie kręci Cie temat… to lepszy film niż Igrzyska…
      Rozstanie… no cóż nie wiem czego się spodziewałeś ale to jest film, który porusza mnóstwo ważnych i trudnych tematów i robi to nie nachalnie i ciekawie… życia nie zmienia, horyzontów za dużo nie poszerza… ale może dać do myślenia w kilku życiowych kwestiach…
      stąd takie zachwyty…

  1. 5 stycznia 2014 o 14:41

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: