Strona główna > Foto, Podróże > Kreta: Elafonissi

Kreta: Elafonissi

Najwyższy czas na pierwszą wycieczkę zorganizowaną, wykupioną u naszego operatora. Jej celem była, kusząca w folderach reklamowych różowym kolorem piasku, niezwykła laguna Elafonissi. Elafonissi to także nazwa wyspy, na którą można się dostać wpław z rzeczonej laguny. Sama wyspa uznawana jest za jedno z najcenniejszych przyrodniczo miejsc w Europie i została wpisana na listę Natura 2000.

Miejsce to znajduje się u południowo-zachodnich wybrzeży Krety, stąd też czekała nas długa podróż którą uprzyjemniał nam pilot opowiadając tutejsze mity. Po drodze czekało nas też kilka mniejszych przystanków z dodatkowymi atrakcjami.

Zebrawszy cały autobus z wycieczkowiczami z okolic Retimno ruszyliśmy w kierunku Chanii. Jedną z mijany miejscowości na trasie była niewielka Aptera. Z jej nazwą wiąże się pewien mit. Dotyczy on pojedynku do którego zostały wyzwane Muzy przez Syreny. Syreny były wówczas  pół-kobietami pół-ptakami. Nie miały one nikogo, kto mógł się z nimi równać w śpiewie i muzyce. Stąd też postanowiły wyzwać mitologiczne Muzy. Bezpośrednią konfrontację na głosy jednak przegrały, a zdruzgotane porażką zrzuciły swe skrzydła i pióra do zatoki Soudha. Stąd pojawiała się nazwa miejscowości Aptera, co oznacza “bez skrzydłe”.

Oprócz legendy miejscowość ta słynie z jednych z najciekawszych wykopalisk na wyspie. Niestety plan wycieczki nie przewidywał postoju w tym miejscu.

Pierwszym naszym przystankiem była jaskinia Agia Sofia, znajdująca się nieopodal wioski Topolia (na ścianie wąwozu o takiej samej nazwie). Do jaskini dotrzeć można wąską ścieżką, która prowadzi na wysokość kilkudziesięciu metrów.

Na górze znaleźć można sporych rozmiarów pieczarę (20 metrów wysokości oraz 70m średnicy) z różnymi formacjami stalaktytów i stalagmitów. W jaskini odkryto sporo artefaktów archeologicznych z różnych okresów (od neolitu przez wczesny i późny okres minojski, po klasyczny greckie i romańskie garncarstwo). Gratką dla miłośników przyrody jest fakt, że występuje tam endemiczny gatunek pająków (pholcus creticus).

W jaskini znajduje się też niewielki kościół, któremu zawdzięcza ona swą nazwę.

Miejsce to podobno nie jest jeszcze w pełni odkryte i rozciąga się na inne, podobne do jaskiń, niewielkie przestrzenie. Historie związane z tym miejscem mówią o zwierzętach które, znikały w niewielkich otwory w jaskini i odnajdywały się ponownie kilkanaście kilometrów dalej.

Zanim dotarliśmy do kolejnego przystanku czekało nas jeszcze kilka mitów. Oto kolejny z nich, tym razem związany z miastem na kontynentalnej części Grecji zwanej dawniej Akropolis. W starożytności wierzono, że każde z miast powinno mieć swojego patrona. Według legend w Grecji to bogowie walczyli o ten przywilej i przychylność mieszkańców.

O bycie patronem Akropolis starały się dwa bóstwa. Atena i Posejdon. Jak najłatwiej zaskarbić sobie sympatię ludzi? Dać im jakiś prezent. Pierwszy dar przyniósł więc Posejdon. Wbił on swój trójzębny harpun w skałę, z której natychmiast wytrysły trzy źródełka. Niestety woda z nich nie posmakowały mieszkańcom miasta… bo, jak łatwo się domyśleć, była słona.

Przyszła więc pora na prezent od Ateny. Stuknęła ona swoim pięknym obcasem i w tym miejscu wyrosło drzewko. Mieszkańcy nie wiedzieli co to za roślina. Dopiero gdy zaowocowało ponownie pojawiła się bogini i pokazała jak można wykorzystać jego owoce. A były to oliwki, które można nie tylko jeść ale też przetwarzać na oliwę. Ten prezent zdecydowanie bardziej przypadł do gustu mieszkańcom polis i to bóstwo stało się patronką miasta, od tego momentu zwanego… Atenami.

Słuchając takich opowieści dotarliśmy do ostatniego postoju przed ostatecznym celem naszej podróży. Był to monastyr Hrissoskaliftissa (Chrysoskalitissa). Klasztor ten, powstały w XVII w., położony jest ok 6 km na północ od plaży i wyspy Elafonissi. Nazwa klasztoru pochodzi od legendy o złotych schodach. Mówiąca, że pielgrzymi przybywający do klasztoru muszą pokonać 98 stopni, a ostatni 99, złoty stopień widoczny jest tylko posiadających czyste serce.

Klasztor dostępny jest dla zwiedzających. Wewnątrz znajduje się muzeum zawierające ikony, szaty, księgi i naczynia liturgiczne. Do zwiedzania przeznaczona jest też przykładowa cela mnicha.

Po opuszczeniu klasztoru już tylko kilka minut dzieliło nas od dotarcia do laguny.

Plaża Elafonissi słynie z charakterystycznego różowego piasku, uważana jest za jedną z najpiękniejszych w Europy. Z kolorem piasku na wyspie wiąże się legenda, według której w Wielką Sobotę 24 kwietnia 1824 roku oddziały tureckie pod wodzą Ibrahima brutalnie wymordowały szukających tu schronienia 600 kobiet i dzieci – plaża spłynęła krwią i od tego czasu, niegdyś zwykły piasek, ma kolor różowy.

Na wyspie spotkać można szereg endemicznych gatunków roślin i zwierząt (m.in. żółwie morskie).

Na miejscu mieliśmy ok 3 godzin przeznaczonych na…. plażowanie. Oczywiście nie zamierzaliśmy przeleżeć go bezczynnie, ruszyliśmy więc na spacer wzdłuż wybrzeża. Okazało się, że sama plaża jest zdecydowanie ciekawsza i bardziej różnorodna (nie tylko różowa) niż można by przypuszczać (a biorąc pod uwagę fakt, że większość turystów skupiła się przy parasolach, mało który miał okazję podziwiać jej inne, niż różowe, odcienie).

Oto więc nieco zdjęć z jej północnej części.

Zapytacie pewnie gdzie ta różowa plaża… też myśleliśmy, że jest ona zdecydowanie przereklamowana, dopiero wracając w okolice zastawione parasolami natrafiliśmy na piasek w tym kolorze.


Spacer nasz odbywał się wzdłuż laguny po wybrzeżu Krety. Co w takim razie z samą Elafonissi? Choć na wyspę można dostać się wpław, to jednak najwęższe miejsce, które znaleźliśmy, wymagało zanurzenia się do pasa. Biorąc pod uwagę nasz ekwipunek (plecaki i parę elektronicznych gadżetów z aparatami na czele) nie zdecydowaliśmy się na taką przeprawę.

Pozostało więc udać się nam w kierunku południowym gdzie również czekało na nas kilka niespodzianek.


W następnym odcinku sami wybieramy się na podbój Krety i jej nieco mniejszych miejscowości Spili oraz Agio Galini.

Obszerniejsza galeria z Elafonissi do wglądu tutaj.

Wszystkie wpisy poświęcone wycieczce na Kretę oznaczone zostały tagiem Kreta

Reklamy
  1. Brak komentarzy.
  1. 25 Maj 2014 o 11:31
  2. 16 listopada 2014 o 11:59

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: