Kreta: Spili i Agia Galini

Jedną z nielicznych miejscowości do których komunikacja publiczna z Retimno jeździ częściej niż 2 razy dziennie, jest położona nad południowym wybrzeżem wyspy Agia Galini. Po drodze autobus zatrzymuje się w niewielkiej miejscowości Spili, która również została polecona nam jako warta odwiedzenia. W tym odcinku opowiem Wam o wizycie w tych dwóch miejscowościach… i tym co zobaczyliśmy po drodze.

Podróż autobusem wydaje się być bezstresowym sposobem przemieszczania się, jednak na Krecie nie jest pozbawiona dreszczyku emocji. Brak wyraźnie oznaczonych przystanków powoduje bowiem lekki niepokój czy przypadkiem nie przegapimy przystanku. Tego dnia naszym pierwszym, była niewielka miejscowość Spili. Bacznie obserwowaliśmy więc pobocze oraz kierowaliśmy się za tubylcami. Trzymając się tej strategii udało nam się wysiąść w Spili obok bardzo ładnej cerkwi. Jak się okazało znajdowała się ona na początku miejscowości. Była to więc okazja aby przespacerować się przez całe miasteczko.

Oczywiście nie byliśmy wyposażeni w żadną mapę, pozostało więc kierować się intuicją… oraz znakami wskazującymi jakieś muzeum. Te poprowadziły nas w górę wioski gdzie oczekiwaliśmy jakiś klimatycznych zakątków. Nie pomyliliśmy się. Trafiliśmy na wąskie, strome uliczki z miejscową zabudową. Po drodze minęliśmy lokalne muzeum, a właściwie zwykły dom, który oznaczony był jako muzeum. Nie zdecydowaliśmy się jednak do niego wejść.

Główną atrakcją turystyczną miejscowości jest po wenecka fontanna, znajdująca się tuż przy głównej drodze prowadzącej przez wioskę. Naprzeciwko niej znajduje się kilka lokali, nastawionych wybitnie na turystów.

Po pstryknięciu kilku zdjęć wróciliśmy na główną drogę, która doprowadziła nas do niedaleko położonej świątyni w centrum miasta. Niestety nie można było jej zwiedzić w środku, za to znaleźliśmy informację o położonym nieopodal muzeum kościelnym.

Czasu mieliśmy pod dostatkiem więc postanowiliśmy je odnaleźć. Po kilku minutach trafiliśmy do nowego budynku, który był również biblioteką miejską. Miła dziewczyna tam pracująca poczęstowała nas cukierkami i udzieliła informacji co ciekawego można było jeszcze zobaczyć w Spili. Okazało się, że niemal wszystko już widzieliśmy, a ponieważ do najbliższego autobusu pozostało nam nadal ponad 3 godziny postanowiliśmy wrócić do  muzeum, które wcześniej ominęliśmy.

 

Tam przywitał nas gospodarz i właściciel. Okazało się, że jest to jego prywatny dom, w którym mieszkali jego przodkowie. Wyciągnął on ze strychu różne stare narzędzia i elementy dekoracyjne domu i postanowił stworzyć muzeum. Był bardzo sympatyczny, pokazywał nam zdjęcia swojej rodziny wraz z lokalnymi oficjelami, a nawet chciał częstować raki (lokalny bimber). Ogólnie jednak większość artefaktów, które można było tam zobaczyć nie różniły się znacznie od tego co zapamiętałem z czasów dzieciństwa będąc na wakacjach na wsi u swoich dziadków.

Tym razem rzeczywiście były to już wszystkie najciekawsze rzeczy, które można zobaczyć w tej miejscowości. Dwie godziny, jakie pozostały nam do autobusu, spędziliśmy w miejscowej knajpie, sącząc leniwie świeżo wyciskane soki z pomarańczy.

 Dalszy planu obejmowała podróż do Agia Galini. Okazała się ona najbardziej widowiskową część dnia, a to przez fakt, że autobus na który trafiliśmy, był tak zwaną wersją krajoznawczą. Otóż ze Spili do Agia Galini jest ok 30km. Pokonanie ich zajęło… 75 minut.

Autobus zboczył bowiem z głównej trasy i postanowił przejechać ją starą, krętą, wąską drogą, wijącą się przez górzyste krajobrazy. Dotarł do jakiejś wioski gdzie dostarczył paczkę (po prostu wjechał dość wysoko w góry, a później zawrócił). Widoki w trakcie tej długiej podróży były naprawdę fascynujące, niestety nie zrobiliśmy żadnych fotek licząc, że uda się je zrobić w drodze powrotnej… nie udało się, ale o tym nieco później.

Agia Galini okazało się niewielkim kurortem położonym na zboczu skały nad morzem. Jak na kurort to miejscowość wyglądała na dosyć wyludnioną. Większym powodzeniem cieszą się bowiem plaże na północy wyspy. Spora ilość hoteli wyglądała też na opuszczone.

 

Z ciekawszych atrakcji, na występie skalnym przy porcie znajduje się pomnik Ikara i Dedala. To z tamtego wzniesienia wystartowali oni w mityczną, podniebną podróż z przymocowanymi woskiem skrzydłami, która skończyła się tragicznie do Ikara.

Wyruszyliśmy na krótki spacer od niewielkiego portu w górę miasta. Przeszliśmy po kilku uliczkach, a następnie postanowiliśmy udać się w kierunku nieco oddalonej plaży. Do samej plaży nie dotarliśmy (nie wyglądała specjalnie interesująco) ale wzdłuż deptaka ciągnącego się wzdłuż wybrzeża znajdowała się wysoka skarpa. Okazało się, że w jednym miejscu znaleźliśmy drzwi, które prowadziły do pasm dawnych umocnień wykutych w skale. Niestety nie wyglądały one na zagospodarowane i weszliśmy tylko na sam początek (dalej było zbyt ciemno na dalsze eksploracje).

Nasz powrót również miał chwile z “dreszczykiem” bowiem ostatni autobus powrotny się opóźnił (opracowywaliśmy już warianty na wypadek gdyby w ogóle się nie pojawił). Niestety wracał on już standardową trasą, więc nie udało się zrobić widowiskowych zdjęć z trasy powrotnej na które liczyliśmy. Mimo wszystko gdyby, ktoś z Was miał okazję zwiedzać Kretę samochodem, polecam odcinek ze Spili do Agia Galini przemierzyć alternatywną, dłuższą ale zdecydowanie bardziej efektowną trasą – naprawdę warto.

W następnym odcinku, na chwilę, opuszczamy Kretę i udajemy się do słynnej z pocztówek wyspy Santorini.

Na koniec jeszcze kilku zdjęć w albumie.

Wszystkie wpisy poświęcone wycieczce na Kretę oznaczone zostały tagiem Kreta

Jedna myśl na temat “Kreta: Spili i Agia Galini

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s