Strona główna > Film, Wydarzenia > American Film Festival 2013: Część II

American Film Festival 2013: Część II

aff2013Druga część relacji z AFF to cztery obrazy. Sztuka sceniczna z zaskakującym zakończeniem, czarno-biała adaptacja komedii Szekspira przez reżysera Buffy i Avangersów. Próba zmiany wizerunku filmowego przez odtwórce Harrego Pottera czyli Daniel Radcliffe jako kultowy poeta amerykański Allen Ginsberg… oraz absurdalnie złe gliny.

Some Velvet Morning reż. Neil LaBute (USA 2013)

some velvet morningMożna powiedzieć, że mamy do czynienia z teatrem telewizji w którym gra dwóch aktorów. Stanley Tucci przybywa do domu młodej kobiety Velvet (Alice Eve). Wydają się być starymi znajomymi choć gospodyni wygląda na mocno zaskoczona niespodziewaną wizytą. Okazuje się, że oboje mają swoją przeszłość. Mężczyzna opuszcza żonę, kobieta śpieszy się na spotkanie ze znajomym i próbuje grzecznie przeprosić gościa. On jednak nie ustępuje… Zaczyna się dwuznaczna gra pomiędzy tą parą bohaterów gdzie co chwile dominuje inna z postaci.

Do czego doprowadzi ta historia?

Pomimo bardzo dobrych kreacji aktorskich, scenariusz nie jest, aż tak dobry jak inne podobne psychodramy. Momentami dialogi wydają się nieco improwizowane i pomiędzy poszczególnymi zwrotami akcji nieco nudzące.

Trzeba jednak przyznać, że ostateczne rozwiązanie jest zaskakujące.

Moja subiektywna ocena: 6/10 (jak interpretować moje oceny dowiesz się tutaj.)

Więcej o filmie na: Filmweb, IMDB

 

Wiele hałasu o nic / Much Ado About Nothing reż. Joss Whedon (USA 2012)    

wiele halasu o nicIntrygująca i stylowa ekranizacja sztuki Szekspira. Joss Whedon wziął sobie urlopu, zebrał swoich przyjaciół (aktorów znanych z takich seriali jak Buffy, Angel, Firefly czy Dollhouse)  i w dwa tygodnie, w swojej prywatnej willi (zaprojektowanej przez swoją żonę) nakręcił czarno-białą i uwspółcześnioną wersję komedii brytyjskiego dramaturga.

Reżyser wraz z obsadą zgrabnie i pomysłowo balansuje między elementami komediowymi i dramatycznymi zawartymi w oryginale. Świetne zdjęcia i oryginalna ścieżka dźwiękowa sprawiają, że mamy do czynienia z małą ucztą na ekranie.

Pozycja obowiązkowa dla każdego fana reżysera oraz jego twórczości (głównie serialowej), a reszta też nie powinna się nudzić (no chyba, że nie jest w stanie strawić oryginalnego Szekspira – podobno Whedon zmienił tylko jedno słowo w stosunku do pierwowzoru).

Najlepszy kinowy film Whedona.

Moja subiektywna ocena: 8/10 (jak interpretować moje oceny dowiesz się tutaj.)

Więcej o filmie na: Filmweb, IMDB

 

Na śmierć i życie / Kill Your Darlings reż. John Krokidas (USA 2013)

na smierc i zycieFilm bazujący na autentycznych wydarzeniach z życia Allen Ginsberg jednego z najbardziej cenionych poetów amerykańskich XX wieku. Prekursora poezji konfesyjnej i lidera ruchu artystycznego beatników (Beat Generation). Opowiada on o czasach jego młodości w trakcie studiowania na uniwersytecie Columbia w Nowym Jorku. Poznaje tam Luceina Carra, który wywiera na niego ogromy wpływ. Okazuje się, że Carr przyjaźni się z profesorem Jackiem Keruaciem, a następnie poznają Williama Burroughsa. Cała czwórka wplątuje się w toksyczne związki i różnorodne zależności od relacji uczeń mistrz przez emocjonalne, po erotyczne przygody. Wspólnie tworzą także manifest odrzucające zasady krępujące społeczeństwo mające później stać się podwalinami pod cały ruch bitników.

W obsadzie zobaczymy między innymi próbującego uciec od roli Harrego Pottera – Daniela Radcliffa, Micheala C. Hall, Jennifer Jason Lange i ciekawego Dane’a DeHaana.

Niestety pomimo skandalizującej historii nie specjalnie jesteśmy w stanie kibicować bohaterom i ogólnie film pozostawia nas raczej obojętnymi na wydarzenia na ekranie.

Moja subiektywna ocena: 6/10 (jak interpretować moje oceny dowiesz się tutaj.)

Więcej o filmie na: Filmweb, IMDB

Złe gliny / Wrong Cops reż. Quentin Dupieux  (USA 2013)

wrong copsPo reżyserze Wrong wiadomo czego można było się spodziewać. Komedii totalnego absurdu. Tym razem głównymi bohaterami są policjanci, raczej bardziej zdeprawowani niż prawdziwi stróży prawa i moralności. Jeden sprzedaje narkotyki dostarczając je w wypatroszonych szczurach, drugi napastuje młode kobiety podczas wręczania mandatów, inny w wolnym czasie tworzy muzykę electro i romansuje ze swoją sąsiadką.

Pomimo kilku niezłych pomysłów i ogólnie absurdalnego klimatu produkcje jest jednak zdecydowanie gorsza od przytaczanego wcześniej Wrong. Pomysły nie są aż tak świeże, często mniej abstrakcyjne i niestety niższych lotów.

Z ciekawostek przez cały seans towarzyszy nam muzyka electro, nie tylko jako tło ale i stanowiąc istotny element fabuły.

Moja subiektywna ocena: 5/10 (jak interpretować moje oceny dowiesz się tutaj.)

Więcej o filmie na: Filmweb, IMDB

Reklamy
  1. 8 stycznia 2014 o 22:07

    Mogę tylko pozazdrościć udziału :).

    Much Ado About Nothing jak najbardziej do nadrobienia. Pozdrawiam

    • 9 stycznia 2014 o 19:07

      Bardzo sympatyczna produkcja, a jeżeli na dodatek jesteś fanem Whedona to wręcz obowiązkowa.

  1. 5 stycznia 2014 o 14:40
  2. 16 marca 2014 o 09:55

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: