Santorini (Thira)

Po małej przerwie czas wrócić do opowieści o Krecie. Dzisiaj jednak nie o samej Krecie a innej słynnej i malowniczej wyspie Santorini. Santorini (bądź po naszemu Santoryn), znane w starożytności pod nazwą Thira, ma bardzo tragiczną, a przez to interesującą historię. Wyspa jest położona 175 km na południowy wschód od wybrzeży Grecji kontynentalnej i 110 km na północ od wybrzeży Krety.

Powstanie wyspy wiąże się z jednym z najsilniejszych w historii naszej planety wybuchów wulkanu, który nastąpił gdzieś w okolicach XVI wieku przed naszą erą. W skutek erupcji,  istniejąca w tym regionie wyspa (Strongili) została całkowicie zatopiona i powstała jedna z największych na świecie kalder (wielkie zagłębienie w szczytowej części wulkanu powstałe wskutek gwałtownej eksplozji niszczącej górną część stożka wulkanicznego) o średnicy 10 km. Pozostałe jej boczne fragmenty stanowią dzisiaj wyspy.

Bardzo interesujące są sposoby dokładnego określenia daty tego zdarzenia. Wulkanolodzy są w stanie określić je z dokładnością do 200 lat. Egipcjolodzy, na podstawie tego co działo się w sąsiedniej cywilizacji, zawężają dokładność do 20 lat.

Kolejne uściślenie daty możemy otrzymać od dendrologów (nauka zajmującą się badaniem drzew – drzewoznawstwo). Na podstawie badań słojów pewnego gatunku drzewa, które jest bardziej podatne na lata słabsze (gdy dociera mniej światła i utrudniona jest fotosynteza np. ze względu na unoszący się przez długi okres pył wulkaniczny).

Kolejna grupa badaczy, która próbowała ustalić datę wybuchu to badacze Antarktyki. Oni z kolei wykorzystują informacje uzyskane z badania różnych warstw lodu (uwzględniając czasu jaki zają dopłynięcie do Antarktyki wody z pyłem wulkanicznym).

Nowożytna nazwa wyspy czyli Santorini pochodzi od Sanos Irini (czyli świętej Ireny). Legenda mówi, że pewien hiszpański żeglarz został uratowany przez mieszkańców wyspy. Niestety nic on nie pamiętał ze swojej przeszłości oprócz faktu, że pochodził z Wenecji i jego patronką była święta Irena. W ramach wdzięczności dla lokalnych mieszkańców wybudował na wyspie kościół pod jej wezwaniem, a później jako żeglarz sławił tę wyspę. Za pewne po kilku butelkach rumu z Sanos Irini wyspa stawała się Santorini.

Inna legenda związana jest z kolejną nazwą pod którą kiedyś znano tą wyspę, a była to Wyspa Wampirów. Można było bowiem znaleźć na niej wielu ludzi chory na specyficzną chorobę, która powodowała światłowstręt, uczulenie na jeden ze składników czosnku oraz przekrwione dziąsła. Na wyspie znaleziono też groby z rozczłonkowanymi zwłokami.

Santorini określaną też jako wyspa piratów choć… piratów nigdy tam nie było.

My na Santorini dostaliśmy się promem po kilku godzinnym rejsie z Rethymno.

Z portu, gdzie na turystów czekało mnóstwo autobusów zostaliśmy przewiezieni do pierwszego z dwóch miast, które mieliśmy odwiedzić. Była to położona na północy Oia.

Z za szyby autobusu mogliśmy już zobaczyć liczne, charakterystyczne dla Santorini, białe budynki z niebieskimi kopułami. Niektórzy twierdzą, że powodem dla którego takie a nie inne kolory dominują na wyspie jest… cena farby w tych barwach… która miałaby być niby najtańsza. Nie jest to prawda szczególnie wiedząc, że malowanie wykonuje się tu nawet 3 czy 4 razy w roku.

Faktem jest natomiast to, że niebieski kolor odstrasza lokalne owady, zaś pół koliste dachy zapewniają lepszą cyrkulację powietrza (gorące powietrze nie gromadzi się pod sufitem).

W Oi na jednym z głównych placyków miasta znajduje się kościół pod wezwaniem… fikcyjnego świętego. Jego historia jest dosyć interesująca. Otóż w trakcie panowania tureckiego obowiązywał zakaz wszelkich zgromadzeń rdzennej ludności wprowadzony aby zapobiec prowadzeniu spisków. Lokalne, greckie władze wymyśliły więc fikcyjnego świętego, z całym życiorysem w trakcie którego nauczał, leczył chorych i dokonywał innych cudów. Następnie przedstawili taką historię rządzącym turkom argumentując, że tak wielka osoba, wymaga postawienie jej świątyni. Udało się im uzyskać taką zgodę… prace nad budową trwały bardzo długo… jednak już kilka lat po jej ukończeniu nie było turków na Santorynie. Stało się to dużo wcześniej niż na pozostałych wyspach.

Wyspa jest licznie odwiedzana przez turystów. Gorący klimat oraz ograniczone zasoby słodkiej wody spowodowało że na wyspie wybudowano odsalarnię wody morskiej.

Dodatkowo w hotelach, nawet tych ekskluzywnych, wprowadzona zasadę jednego dnia w tygodniu kiedy wykonywane jest pranie aby ograniczyć zużycie wody. Stąd też we wtorki przejeżdżając przez wyspę można zauważyć liczne sznury zapełnione białą pościelą.

Przechodząc się wąskimi i strasznie zatłoczonymi uliczkami miasta podziwialiśmy piękne widoki. Po krótkim spacerze z obowiązkową sesją fotograficzną (sweet focie rosyjskich turystów były na porządku dziennym i mocno utrudniały znalezienie czystego pola obserwacyjnego), ruszyliśmy do drugiego celu wycieczki którym było miasto Fira.

W drodze mieliśmy okazje zobaczyć lokalne plantacje winorośli oraz posłuchaliśmy kolejnych ciekawostek związanych z wyspą i produkowanym tam lokalnym winem. Otóż krzewy winne nie uprawia się jako pnące (jak na kontynencie) ale jako wolnorosnące, których pędy rozpościerają się na ziemi, dzięki czemu, lepiej wykorzystują wilgoć porannej rosy.

W Firze podobnie przywitały nas białe, wąskie uliczki z tłumami turystów. Zbaczając jednak z głównych szlaków czasami udawało się znaleźć jakieś spokojniejsze miejsce.

Z ciekawostek, w mieście tym znajduje się alejka z wielkich eukaliptusów, które zostały sztucznie sprowadzone na wyspę, jako dar od nowozelandzkich żołnierzy, którzy w trakcie drugiej wojny światowej utknęli na niej z powodu awarii swojego statku.

Gościnni Grecy udzielili im schronienia i pomocy gdy czekali na dostarczenie części zamiennych. W zamian po wojnie wrócili oni na wyspę z prezentem w postaci szczepów eukaliptusa. Normalnie duże drzewa nie przetrwałyby by na wyspie ze względu na rzadką glebę. Dlatego też sprowadzone zostały nie tylko drzewa ale też odpowiednia do ich rozwoju ziemia.

Santorini to wizytówka Grecji…i przyznam, że z takimi białymi budynkami i niebieskimi dachami kojarzył mi się ten kraj i podobnych widoków oczekiwałem na Krecie. Jak się okazało Kreta jest zdecydowanie mniej malownicza, a Santorini to wyjątkowym miejscem. Warto je zobaczyć i to nie koniecznie w środku dnia gdy oblegane jest przez tłumy ludzi przyjeżdżające na jednodniowe wycieczki…

Nie wszystkie ciekawe fotki udało się zmieścić we wpisie oto więc link do pełnej galerii.

Wszystkie wpisy poświęcone wycieczce na Kretę oznaczone zostały tagiem Kreta

Jedna myśl na temat “Santorini (Thira)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s