Garmisch Partenkirchen

Przedostatni dzień naszego pobytu w Monachium postanowiliśmy spędzić… poza Monachium. Skoro byliśmy już w pobliżu gór warto było je odwiedzić. Nasz pierwotny plan obejmował zobaczenie jednego z najpiękniejszych wąwozów Bawarii – Parktnachklamm znajdującego się w Garmisch Partenkirchen. Korzystając z okazji zahaczylibyśmy o ten sławny kurort. Niestety nie wszystko poszło zgodnie z planem.

Zacznijmy jednak od początku. Z naszego hotelu mieliśmy przysłowiowy “rzut beretem” do dworca głównego w Monachium, z którego mieliśmy wyruszyć w naszą podróż. Aby oszczędzić sobie przypominania niemieckiego postanowiliśmy kupić bilet w automacie biletowym. Po chwili przekopywania się przez menu odnaleźliśmy nasz cel podróży, dokonaliśmy zakupu i zadowoleni wsiedliśmy do pociągu.

Gdy nadszedł czas pierwszej kontroli konduktor skomentował, że przepłaciliśmy za bilet… skoro był właściwy i na nim bez problemowo dojedziemy do celu to nie był to wielki problem, wzruszyliśmy więc tylko ramionami i nie zastanawialiśmy się dłużej nad tym faktem. Jednak gdy po raz drugi, tym razem inny konduktor, powiedział coś podobnego, nasze miny musiały być bardziej zdziwione gdyż postanowił udzielić nam dłuższego wyjaśnienia. Okazało się bowiem, że mogliśmy kupić specjalny bilet turystyczny (Bayern ticket), który pozwalał na pokonanie niemal dowolnej trasy w tym regionie “w tą i z powrotem”, w ciągu jednego dnia, za niższą cenę (podróżować na nim może do 5 dorosłych osób). Wskazówka dla Was gdybyście planowali podobne, jednodniowe wypady, warto się tym typem biletów zainteresować.

Poza nieekonomicznym zakupem biletu bez większych wpadek dotarliśmy do Garmisch Partenkirchen. Od razu skierowaliśmy się do informacji turystycznej w celu szczegółowego wypytania o drogę do wąwozu… Niestety tutaj czekała nas kolejna niespodzianka. Okazało się bowiem, że Parktnachklamm jest jeszcze zamknięty… i w tym momencie padł mit niemieckiej solidności…

Fakt, że wejście do wąwozu jest okresowo zamykane był nam znany. Informacja, że jest on zamknięty do końca kwietnia też. Stąd też plan naszej wizyty w Monachium obejmował udanie się poza jego obszary w maju. My przybyliśmy tam 3 maja (w piątek). Zdroworozsądkowo powinno to oznaczać, że wąwóz będzie otwarty. Otóż nie! Bawarczycy też zrobili sobie długi weekend majowy i postanowili otworzyć go dopiero po weekendzie (czyli 6 maja). Kolejna wskazówka, a zarazem przestroga, aby sprawdzać informacje o otwarciu tego miejsca dla zwiedzających w konkretny dzień (dzień wizyty), które można znaleźć na stronie oficjalnej www.partnachklamm.eu

Nie pozostało więc nic innego jak zrewidować nasze plany i wypytać o inne atrakcje w okolicy. Postanowiliśmy ostatecznie udać się na drugą stronę miasteczka i przejść się jednym, niezbyt trudnym i długim szlakiem turystycznym, po drodze oprócz odpowiednich okoliczności przyrody, podziwiając niedawno otwarty most.

Koniec szlaku znajdował się stosunkowo niedaleko słynnej skoczni narciarskiej, bohaterki jednego z konkursów w turnieju czterech skoczni. Nieopodal znajdował się również wyciąg… który niestety, gdy do niego dotarliśmy, ze względu na pogarszającą się pogodę, został również zamknięty.

Widok na skocznię olimpijską

Jak widać pogoda nie była najlepsza na podziwianie Alp.
Skocznia z bliska

Po obejrzeniu skoczni postanowiliśmy więc wrócić w rejony centrum przespacerowaliśmy się po deptaku. Zeszliśmy nico z głównych traktów i pospacerowaliśmy po nieco mniej turystycznej części miasta.

Ostatecznie ponownie wróciliśmy bliżej centrum i niespodziewanie odnaleźliśmy park… nie był to jednak zwykły park. Przykuł naszą uwagę obecnością rzeźb z dziwnymi stworami np. jednorożca czy ogromnego żółwia. Okazało się, że są to postacie z powieści Michaele Ende, a w samym parku znajduje się również muzeum poświęcone jego twórczości (oraz jego ojca), a także postaciom z jego książek.

A… nie kojarzycie kto to jest Michael Ende? To syn malarza surrealisty Edgara Ende. Pracował m.in jako aktor, scenarzysta, krytyk filmowy. Napisał on też kilka książek z których najbardziej znaną jest Niekończąca się historia (zekranizowana jako Neverending story – czyli Niekończąca się opowieść). Jego mieszanina surrealistycznej rzeczywistości ze światami fantasy sprawiła, że jest kopalnią oryginalnych pomysłów i stworów (jak np. złodzieje czasu z Momo, czy łowcy snów z Dream Eaters (Das Traumfresserchen)).

Malarstwo ojca Michaela Ende

Choć Ende kojarzony jest z opowieściami dla dzieci to sam uważał, że pisze też dla dorosłych, gdyż poruszał w swoich utworach wiele poważnych tematów ze świata rzeczywistego jak przyroda, ważność czasu w świecie przepełnionymi technologiami, siła opowieści, przyjaźni, współczucie, czy istotność małych ale przyjemnych rzeczy, które czynią życiem bardziej wartościowym.

Na zakończenie wizyty skierowaliśmy się do dworca, a po drodze zjedliśmy dobry obiad w azjatyckiej knajpie, która na pierwszy rzut oka sugerowała bardzo wysokie ceny. Ostatecznie okazało się, że ceny były rozsądne, a jedzenie bardzo dobre.


Tak skończyła się nasza podróż do GaPa – typowo kurortowego, przaśnego bawarskiego miasteczka…

Pełen album zdjęć do wglądu tutaj

PS. Wszystkie wpisy poświęcone wycieczce do Monachium oznaczone są tagiem Monachium

Jedna myśl na temat “Garmisch Partenkirchen

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s