Film: Pontypool

pontypoolPontypool znany też jako “film o kanadyjskich zombie” pokazywany był na festiwalu (jeszcze chyba Era) Nowe Horyzonty w 2009 roku. Wówczas nie udało mi się go zobaczyć ale film zyskał miano kultowego wśród niektórych festiwalowiczów. Z tego też powodu od dłuższego czas był na liście pozycji do zaliczenia… w końcu się udało. Cóż mogę powiedzieć po seansie?

Jeżeli jesteście wytrawnymi znawcami gatunku i wydaje się Wam, że już widzieliście wszystkie możliwe motywy w takim typie filmów to… podejmijcie to wyzwania…

Z drugiej strony jeżeli obecności żywych trupów w pop kulturze macie już serdecznie dosyć… to obejrzenie tego tytułu, wbrew pozorom, może być całkiem dobrym pomysłem.

Film rozpoczyna się gdy starszy mężczyzna… jedzie samochodem pośród śnieżnego, kanadyjskiego krajobrazu… w pewnym momencie zatrzymuje się aby odebrać telefon… wtem spostrzega idącą w jego kierunku tajemniczą kobietę paplającą coś bez sensu… otwiera okno… ale kobieta znika… Tym mężczyzną jest Mazzy speaker radiowy, który niedawno otrzymał pracę w lokalnej rozgłośni. Wygląda na to, że jest starą gwiazdą, która musiała szukać sobie nowego zajęcia gdzieś na prowincji.

Swoim głębokim, radiowym głosem lubi prowokować i rozpalać słuchaczy swoimi opowieściami, a dzisiaj opowiedział im o tym co przydarzyło mu się po drodze do pracy… jest to dobry pretekst aby skłonić ludzi do dzwonienia do radia… Wraz z rozwojem audycji do studia zaczynają docierać pierwsze informacje o tłumach dziwnie zachowujących się ludzi… czy to rozruchy na tle politycznym?

Telefony od słuchaczy, strzępki informacji w internecie, relacja z terenu – na żywo – przeprowadzana przez korespondenta prognozy pogody, który stał się świadkiem niepokojących wydarzeń, podsłuchane raporty policji wszystko to potęgują napięcie i poczucie zagrożenia. W końcu nasi bohaterowie zostają odcięci od świata, w małym studio, z którego mogą tylko nadawać audycje. Co tam właściwie się dzieje, jak to się wszystko skończy czy nasi bohaterowie wyjdą z tego bez szwanku?

Z jednej strony mamy tu do czynienia z horrorem w stylu Dziecko Rosemary Polańskiego gdzie napięcie buduje się poprzez niedopowiedzenia. Z drugiej, całość przypomina Wojnę światów Orsona Wellesa gdyż większość wydarzeń poznajemy z opowieści, a nie tego co bezpośrednio widzimy na ekranie. Dodając do tego szczyptę czarnego humoru, radiowy głos Mazziego, odciętych od świata, zdanych na siebie protagonistów, oryginalne podejście do tematu zombie… i dostajemy trzymający w napięciu thriller połączony z czarną komedią.

Choć humor jest raczej subtelny… krwi tu niewiele to film trzyma w napięciu zdecydowanie bardziej niż większość produkcji o żywych trupach. Z drugiej strony jeżeli ktoś oczekuje krwawej miazgi z mnóstwem zombie w rolach głównych… może poczuć się po seansu zawiedziony.

Radio wciąż żyje…

Moja subiektywna ocena: 8/10 (jak interpretować moje oceny dowiesz się tutaj.)

Więcej o filmie na: Filmwebie, IMDB

3 myśli na temat “Film: Pontypool

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s