Alternative Berlin: Street Art Workshop

Berlin – jedno z moich ulubionych miast, nie tyle pod względem turystycznym, ale jako miejsce, w którym mógłbym zamieszkać. Swego czasu spędziłem tam rok więc znam go dosyć dobrze. KaTe w nim jeszcze nie była stąd też pojawił się pomysł aby odwiedzić niemiecką stolicę w trakcie długiego, czerwcowego weekendu. A ponieważ weekend (nawet ten dłuższy) to zbyt mało na zwiedzenie tak bardzo różnorodnego miasta, postanowiliśmy, że nie będziemy trzymać się utartych, turystycznych szlaków a spróbujemy zrobić coś bardziej niekonwencjonalnego.

Jednym z punktów programu w trakcie naszego city break była więc parada z okazji Christopher Street Day. Drugim nieszablonowym pomysłem było wybranie się na alternatywną wycieczkę z „lokalsami”. Jak miało to wyglądać? Otóż po krótkich poszukiwaniach w internecie znaleźliśmy wycieczki sygnowane jako Alternative Berlin, które oferowały różnego rodzaju, niestandardowe podejścia do zwiedzania Berlina. Ponieważ ostatnio sporo interesujemy się street artem postanowiliśmy wybrać trasę nawiązującą do tej tematyki. Tak oto zdecydowaliśmy się na wycieczkę szlakiem berlińskiej „sztuki ulicznej” połączoną z warsztatami graffiti zatytułowaną Street Art Workshop.

Zwiedzanie w poszukiwaniu graffiti i murali w wielkich miastach nie jest nowym pomysłem. Podobne wycieczki znaleźliśmy w Barcelonie, tam jednak nie udało się nam wygospodarować wystarczającej ilości wolnego czasu aby wziąć w niej udział (jednak na własną rękę znaleźliśmy mnóstwo przykładów tego rodzaju sztuki – tak, będzie relacja na blogu).

Street Art Berlin

Punkt zbiórki znajdował się na Alexander Platz tuż koło słynnej wieży telewizyjnej. Przybyliśmy na miejsce nieco wcześniej aby zbadać sytuację. Kilka minut przed godziną 13. pojawiło się tam kilka alternatywnie wyglądających postaci (moro, glany, ubrania w stylu gotyckim, sporo kolczyków w różnych miejscach i gdzieniegdzie tatuaże). Na początku byliśmy sami, istniała więc opcja, że będzie to dosyć ekskluzywna wycieczka… jak się okazało nic takiego nie nastąpiło. Ostatecznie pojawiło się ponad 20 osób chętnych na ten niecodzienny tour. Grupa była na tyle duża, że trzeba było ją podzielić na dwie części – po około 13 osób. Na szczęście organizatorzy byli na to przygotowani – było dwóch przewodników. W skład naszej grupy wchodzili ludzie ze Stanów, Kanady, Brazylii, Australii, Austrii, Rosji, no i my jako jedyni Polacy.

Naszym przewodnikiem był pochodzący z Anglii kurator jednej z galerii street artowych (niestety nie zapamiętałem jego imienia). Tego rodzaju sztuką zajmuje się nie tylko hobbistycznie ale też zawodowo. Stąd też o część merytoryczną nie musieliśmy się obawiać.

Po części organizacyjnej ruszyliśmy do kolejki S-Bahn aby dotrzeć na nasz pierwszy przystanek. Po krótkiej podróży, wysiedliśmy kilka stacji dalej. Zaraz po wyjściu natrafiliśmy na pierwszy przejaw sztuki, który doczekał się krótkiej historii, a była wlepka z Lucy. Little Lucy to bohaterka czechosłowackiej bajki animowanej z lat 60-tych, która wraz ze swoim kotem przemierzała miasto gdzie przeżywała przeróżne przygody. Artysta kryjący się pod pseudonimem El Bocho postanowił wykorzystać tę parę w nieco bardziej przewrotny sposób. Otóż mała Lucy stała się głównym motywem serii jego prac, na których w różny, makabryczny sposób uśmierca swojego pupila. My widzieliśmy kebaba z kotka, ale jest też wrzucanie go do pralki, grillowanie, siekanie, mielenie w maszynce do mięsa, rażenie prądem etc.

Little Lucy (El Bocho)

Tuż obok, na przęśle wiaduktu, wisiała sobie para butów. To z kolei przedsięwzięcie kontrowersyjnego artysty Brada Downeya,  który sztukę uliczną traktuje bardzo szeroko. Wykorzystuje on bowiem zastane otoczenie aby umiejscawiać w nim swoje artystyczne projekty… buty porozwieszane po całym Berlinie to akurat bardzo stonowana część jego twórczości. Jednym z jego bardziej znanych prac jest wyciągnięcie płytek chodnikowych i wybudowanie, ze znajdującego się pod nimi piasku… zamku.

Buty – Brad Downey

Dalej udaliśmy się do zaniedbanego parku gdzie posłuchaliśmy o historii graffiti. Historia współczesnego graffiti rozpoczęła się w biednych dzielnicach Filadelfii. Pierwszym, który rozpoczął modę na rozpowszechnianie swojego “tagu” (podpisu) we wszystkich możliwych miejscach był niejaki Cornbread. Dla biednej afroamerykańskiej młodzieży była to jedyna opcja aby wyróżnić się i nadać swojemu imieniu jakąś wartość. Tajemnicze napisy, na które można było natknąć się w całym mieście przykuwały uwagę zarówno miejscowej społeczności jak i lokalnej prasy. Bardzo szybko znalazł on swoich naśladowców.

Przykłady tagów, które można spotkać wszędzie… nie tylko w Berlinie

Tuż obok parku można zobaczyć jeden z najbardziej znanych z berlińskich murali autorstwa Victora Asha – Astronauta. Projekt ten jest interesujący nie tylko ze względu na swą skalę (22 x 14 m) i technikę powiększania, która została w nim wykorzystana (największy stancil drawing – szablon – na świecie) ale również na fakt jego umiejscowienia. W dzień tego nie widać ale miejsce to zostało staranie wybrane i w nocy całe dzieło nabiera nowego wymiaru. Otóż w pobliżu znajdują się flagi, oświetlane przez latarnie rzucają cień na budynek z muralem i sprawiają, że w ręce kosmonauty pojawia cień, który wygląda jak flaga wbijana w powierzchnię księżyca.

Astronauta – Victor Ash

Z tego miejsca widzimy też ścianę na której znajdują się trzy napisy. Normalnie zapewne nie zwrócilibyśmy na nie uwagi ale jak się okazało są one dobrą reprezentacją różnych technik tworzenia wielkich napisów na wysokich budynkach.

Przykłady różnych technik tagów na dużych budynkach

Pierwszy z nich (Poet) to po prostu pisanie napisów z dachu budynku, wychylając się ku ziemi i pisząc do góry nogami. Kolejny napis przypominający chińskie znaki został stworzony w trakcie spuszczania się na linie z dachu budynku, a jednocześnie malując sprayem (zwróćcie uwagę, że napis jest symetryczny oznacza to, że autor użył dwóch rąk jednocześnie). Stworzenie takie podpisu wymaga czasami 2-3 wycieczek z góry na dół (Weźcie pod uwagę, że na wykonanie takiej pracy jest tylko kilka minut – nie używa się więc żadnych platform czy rusztowań).

Ostatni, różowy Just, powstał przy użyciu węży i gaśnicy wypełnionej farbą… jak się domyślacie kierowanie strumieniem farby wymaga nieco wprawy.

Kolejnym przystankiem był mural, którego głównymi bohaterami są zwierzęta. ROA to artysta, który tworzy prace na których pojawiają się zwierzęta i ptaki charakterystyczne dla regionu bądź państwa, w którym dane dzieło powstaje. Co ciekawe patronatem tego konkretnego dzieła była galeria, której kuratorem był nasz przewodnik. Opowiedział on nam ciekawą historię związaną z jego powstawaniem. Otóż w trakcie pracy, gdy powstał już kawałek muralu, ktoś w nocy próbował sabotować projekt. Następnego dnia pojawiły się też protesty lokalnej społeczności… okazało się, że oryginalnie na muralu miała znajdować się świnia. W sąsiedztwie, po drugiej stronie ulicy, znajduje się natomiast Meczet. Muzułmanie potraktowali nowe działo jak prowokację skierowaną w ich kierunku. Oczywiście szybko wyjaśniono sprawę i ostatecznie świnię zamalowano i zmieniono projekt murala.

Autor ROA

Następny dłuższy postój znajdował się w okolicy Schlesisches Tor. Gdzie to podziwialiśmy mural stworzony przez brazylijskich bliźniaków Otavio i Gustavo Pandolfo. Charakterystyczną cechą malowanych przez nich postaci jest to, że posiadają nienaturalnie żółty kolor skóry. Historia, która kryje się za tym znakiem rozpoznawczym ich twórczości jest następująca. Braciom przez wiele lat śniły się sny gdzie ludzie mieli taki odcień skóry. Co ciekawe dopiero po wielu latach opowiedzieli sobie o tym fakcie i zdali sobie sprawę, że niezależnie od siebie mieli taką samą wizję. Od tej pory postanowili aby malowane przez nich postacie miały taki właśnie kolor.

Os Gemeos

Po drodze, wędrując między poszczególnymi przystankami, mijaliśmy wiele innych przykładów sztuki ulicznej. Były to zarówno duże skomplikowane formy, jak i małe szablony czy wlepki. Nasz przewodnik opowiadał też o legalności i karach związanych z tym procederem – a także o tym jak nie dać się złapać 🙂

Słuchając tych opowieści dotarliśmy do kolejnej osobistości artystycznej. Włoski artysta Blu znany jest z twórczości mającej wydźwięk polityczny.  Aby w pełni je zrozumieć dobrze jest znać historię miejsca w których się znajdują. Jego prace rozsiane są po całym świecie. Co ciekawe dwa murale Blu można znaleźć też we Wrocławiu.

Blu – geneza nazizmu
Blu – trudna integracja wschodnich i zachodnich Niemiec (mural znajduje się w pobliżu dawnego punktu kontrolnego)

Jedne z ostatnich pracy, które mieliśmy okazję podziwiać zostały wykonane przez Włoszkę Alice Pasquini. Posiada ona bardzo charakterystyczną kreskę i prace jej są jednymi z najfajniejszych wizualnie. Wpływ na to ma za pewne przez fakt, że autorka jest absolwentką akademii sztuk pięknych w Rzymie. Jej styl mocno zapada w pamięci. Na murale Alice natrafiliśmy też w Barcelonie.

Autorka Alice Pasquini

Na zakończenie części turystycznej dotarliśmy do terenów kolejowych. Tam to dowiedzieliśmy się o jednej z najsłynniejszych grup garfficiarskich na berlińskiej scenie – 1up. Grupa ta utworzyła się aby sprostać bardziej wymagającym wyzwaniom jak np. malowanie całych wagonów kolejki miejskiej w trakcie przejazdu przez miasto. Akcja taka wymaga bowiem długich przygotowań, a także dokładnego zaplanowania jej czasu i miejsca.

Całość wykonana musi zostać w przeciągu 4 minut tyle bowiem wynosi czas reakcji berlińskiej policji na zgłoszenie. Sama akcja przebiega według następującego scenariusza. W odpowiednim czasie i miejscu (przed wybraną stacją kolejki) jeden z członków ekipy zaciąga hamulec bezpieczeństwa. W tym momencie konduktor nic już nie może zrobić (pociąg automatycznie zatrzymuje się i blokuje wszelkie ręczne sterowanie) . Natychmiast po zatrzymani wkracza cała ekipa ze sprzętem aby w mniej niż 4 minuty zamalować cały wagon… Poniżej znajdziecie film rejestrujący jedną z takich akcji.

Idea malowania pociągów pojawiła się w Nowym Jorku. Choć stanowiło to problem dla miasta, ostatecznie sobie z nim poradzono poprzez wprowadzenie reguły, że pociąg nie może wyruszyć w trasę dopóki w zupełności nie zostanie wyczyszczony. Miało to kilka konsekwencji. Przede wszystkim wybryki grafficiarzy zaczęły mieć wpływ na ludność. Pociągi nie przyjeżdżały, a ludzie spóźniali się do pracy, przez co nastawienie w społeczeństwie do całego procederu stało się bardzo negatywne. Po drugie, cała idea graffiti polega na upublicznianiu i rozpowszechnianiu swojego imienia. Skoro wagoniki były czyszczone zanim ktokolwiek je zobaczył główny powód ich malowania tracił sensu.

Street Art Workshop

Na tym skończyła się pierwsza, turystyczna część wycieczki, następna obejmowała tytułowe warsztaty. Zostaliśmy wywiezieni na wschód od dworca Lichtenberg. Tam to, w starych halach fabrycznych, swoją siedzibę miała galeria Black Market Collective (której kuratorem był nasz przewodnik), gdzie mieliśmy stworzyć swoje pierwsze, własne graffiti.

Surowe wnętrze zawierało, oprócz kilku stołów i krzeseł, ciekawe prace, nie tylko, graffiti ale też oryginalne instalacje.

Po krótkim wstępie grupa rozsiadła się przy stolikach i dostaliśmy wzory szablonów, z których każdy mógł wybrać taki, jaki najbardziej pasował do jego osobowości. Pierwszy etap polegał na wycięciu wzoru znajdującego się na rysunku (wszystkich zamalowanych na czarno obszarów). Chwilkę nam to zajęło.

 

W dalszej części nastąpiła prezentacja w jaki sposób będziemy tworzyć nasze pierwsze graffiti bazujące na wyciętym przez nas szablonie. Pokaz zawierał opis poszczególnych etapów tworzenia takiego dzieła. Począwszy od przygotowania tła, nadania mu dodatkowych efektów (gradientów, wzorów) lub faktury, następnie wykorzystania szablonu i nadania mu efektu trójwymiarowości.

Prowadzący podawał wskazówki, począwszy od tak elementarnych jak sposób trzymania puszki, rozprowadzania sprayu, po konkrety techniczne takie jak sposób uzyskania ciekawych efektów. Po krótkiej prezentacji każdy dostał kawałek białego płótna i kilka puszek sprayu do dyspozycji.

 A oto końcowe efekty naszej pracy:

Moje pierwsze graffiti…
i KaTe (czerwona plamka na czole gejszy nadaje dramatycznych podtekstów)

Poszczególne etapy powstawania tych dzieł znajdziecie w galerii (link na końcu wpisu).

Podsumowanie

Jeżeli wydaje Wam się, że dzięki tej wycieczce poznacie dokładnie świat berlińskiego graffiti to… nie liczcie na to. Miasto to jest bowiem nieoficjalną stolicą Street Artu i to co zobaczycie podczas tych kilku godzin spędzonych na ulicach, to tylko wierzchołek góry, która zwie się berliński street art. Potraktujcie to jako wprowadzenie do tematu z uwzględnieniem kilku interesujących prac, ale przede wszystkim historii, filozofii i technik używanych przez twórców tej dziedziny sztuki. Niech będzie to inspiracja do rozpoczęcia poszukiwań na własną rękę.

Najłatwiej oczywiście trafić na słynną East Side Galery (najdłuższy zachowany odcinek muru berlińskiego, który został oddany artystom do zagospodarowania). Później, gdy łykniecie bakcyla, zaczniecie zapewne zagłębianie się w liczne zakamarki i zaułki ulic, gdzie można znaleźć mnóstwo ciekawych prac.

Na wycieczce tej poza częścią eksploracyjno-teoretyczną czeka Wa też sporo frajdy z tworzenia własnego graffiti. Znów odkryjecie w sobie dziecko ;). Polecam!

Poniżej znajdziecie zajawkę reklamującą Alternative Berlin Tours. Jeżeli będziecie w Berlinie sprawdźcie… niezapomniane przeżycia gwarantowane 🙂


Linki do stron artystów na Tomiga Links

Na zakończenie pełna galeria gdzie znajdziecie m.in bardziej szczegółowy proces powstawania naszych pierwszych dzieł street artowych.

Wszystkie wpisy na Tomiga Blog opisujące różne atrakcje i wydarzenia które można zobaczyć w stolicy Niemiec oznaczone są tagiem Berlin

Reklamy

6 myśli na temat “Alternative Berlin: Street Art Workshop

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s