Strona główna > Wydarzenia > WPA 2014 czyli Wszelkie Przejawy Artyzmu w Dusznikach-Zdroju

WPA 2014 czyli Wszelkie Przejawy Artyzmu w Dusznikach-Zdroju

23 sierpnia 2014 Dodaj komentarz Go to comments

Kilka wpisów temu mieliście okazję poczytać o naszym wypadzie do Berlina i zwiedzaniu tego miasta od jego nieco bardziej alternatywnej strony. Tematem przewodnim tej wyprawy był street art. Nie tylko mieliśmy okazję podziwiać najbardziej znane murale w Berlinie ale też mogliśmy spróbować własnych sił w tym typie sztuki uczestnicząc w warsztatach. Okazuje się jednak, że wcale nie trzeba wyjeżdżać za granicę aby mieć możliwość obcowania z ciekawymi rodzajami sztuki. Oto bowiem, dzięki znajomemu pochodzącemu z Dusznik-Zdroju, dowiedziałem się o bardzo ciekawej inicjatywie odbywającej się w tym zacnym miejscu, kryjącej się pod terminem Wszelkie Przejawy Artyzmu (WPA).

WPA to festiwal, którego szósta edycja odbyła się w Dusznikach-Zdroju w dniach 8-17 sierpnia. Idea jaka przyświeca temu wydarzeniu to promowanie… wszelkich przejawów artyzmu. Co to konkretnie oznacza w praktyce?

Każdy może wystawić swoje prace w trakcie tego wydarzenia. Nieważne czy jest zawodowcem, studentem kierunków artystycznych czy zupełnym amatorem. Ważne, że ma coś ciekawego do zaprezentowania. Tym “czymś” może być malarstwo, grafika, fotografia, rzeźba, muzyka, taniec, graffiti, film lub inny rodzaj szeroko pojętej sztuki. Organizatorzy zapewniają tylko przestrzeń, a artysta sam decyduje jak ją zaaranżować i wykorzystać.

Tegoroczna edycja rozpoczęła się w piątek 8 sierpnia. Właśnie kończył się bardziej znany z dusznickich festiwali – Festiwal Chopinowski. Organizatorzy WPA chcieli skorzystać z faktu, że w tym okresie przebywa w mieście spora liczba turystów, którzy mogliby zapoznać się z pracami młodych twórców.

Cały festiwal WPA trwał ponad tydzień, do następnego weekendu. W jego programie znaleźć można było szereg różnorodnych atrakcji. Były to wystawy stałe, gdzie prezentowana była twórczość poszczególnych artystów, warsztaty (każdego dnia poświęcone innej tematyce), a każdy dzień kończyły wieczorne koncerty.

Wystawy

Nasze uczestnictwo w festiwalu postanowiliśmy rozpocząć od udania się do dawnej piekarni. Tam to właśnie odbywała się wystawa główna. W zrujnowanych wnętrzach artyści musieli zmierzyć się z niewielkimi przestrzeniami i wąskimi korytarzami. Zagospodarowanie tych pomieszczeń samo w sobie zapewne było nie lada wyzwaniem i wymagało sporej inwencji przy ich efektywnym wykorzystaniu.

Ostateczny efekt wywarł na nas bardzo pozytywne wrażenie. Choć organizatorzy nie poddają prac wstępnej ocenie czy selekcji, zaprezentowane tam dzieła spokojnie mogłyby się znaleźć w niejednej, prestiżowej galerii sztuki współczesnej.

Oto kilka przykładów tego co można było tam zobaczyć.

Ta instalacja video interaktywnie reagowała na dźwięk…

Kolejna wystawa, którą można było zwiedzać podczas festiwalu, składała się z prac studentów ASP. Tutaj dominowały prace malarskie.

Warsztaty i Bitwa Graffiti

Każdego dnia festiwalu można było wziąć udział w różnego rodzaju warsztatach tematycznych. Wśród nich były m.in. warsztaty filmowe, taneczne, malarstwa, fotograficzne, rysunku etc…

My trafiliśmy na warsztaty graffiti, a także odbywającą się po nich Bitwę Graffiti. Warsztaty te różniły się nieco od naszego street artowego workshopu w Berlinie. Tutaj od podstaw projektowano swoje graffiti, a nie idąc na skróty, wykorzystując szablony… inna sprawa, że większość uczestników miała już spore doświadczenie w tym temacie. Zresztą zobaczcie sami efekty ich prac.

Jednak najciekawszym wydarzeniem tego dnia okazała się Bitwa Graffiti. Zaczęła się ona z małym opóźnieniem, a spowodowały je krótkie acz intensywne opady deszczu. Z tego też powodu całe wydarzenie zamiast na dusznickim rynku musiało odbywać się nieco dalej, pod zaimprowizowanym namiotem tuż przy budynku gdzie odbywała się główna wystawa.

Drugim powodem opóźnienia był ślub w pobliskim kościele… otóż ekipa postanowiła poczekać na przejazd państwa młodych i zorganizować im (nie)standardową “bramę”. Zadanie jakie postawiono przed Panem Młodym polegało na namalowaniu graffiti w kształcie serca wg zadanego wzoru.

Po tym krótkim epizodzie wszystko ruszyło zgodnie z planem. W bitwie wzięło udział pięciu uczestników. Temat, który został ujawniony tuż przed rozpoczęciem zmagań, a który miał zostać zwizualizowany, brzmiał “Odlot Sowy”. Oto jak przebiegała rywalizacja.

Publiczność dopisała…

Karo obmyśla koncepcję…

Pierwszy szkic mgr Morsa

Malik przygotowuje narzędzia pracy

Jeszcze kilka słów o zasadach głosowania. W trakcie 45 minutowej bitwy publiczność 3 razy (co 15 minut) otrzymywała kamyki poprzez które mogła oddać swój głos na konkretnego artystę. Pierwsza tura to jeden kamyk, druga dwa, a trzecia trzy. Wbrew pozorom rywalizacja była pełna emocji, nieoczekiwanych zwrotów akcji i do samego końca ważyły się losy zwycięstwa.

 

Ostatecznie główna nagroda przypadła Malikowi, który dosłownie w ostatniej rundzie, przeważył szalę zwycięstwa na swoją stronę (przez długi czas jego utrzymane w ciemnych barwach dzieło nie pokazywało ostatecznego pomysłu).

Zwycięska praca…

Charakterystyczny styl Karo nie sprawdza się jednak na tego typu konkursach gdzie większe szanse mają bardziej „efekciarskie” prace…

Mgr Mors musi przekazać zdobyte w ubiegłym roku trofeum nowemu zwycięzcy…

Gratulacje dla triumfatora

Miejsca na podium…

Warto jeszcze raz wrócić do tematu realizacji. “Odlot Sowy” był bowiem wyrażeniem metaforyczny, a jego pełną interpretację poznaliśmy dopiero na końcu bitwy. Otóż “Sowa” to Jacek Sowa jeden z bliskich znajomych i współorganizator WPA, który odszedł od nas w tym roku. Był to więc hołd złożony temu artyście i bliskiemu przyjacielowi wielu z uczestników. Oczywiście sami uczestnicy nie mieli problemu ze zrozumieniem intencji organizatorów.

Koncerty

Codziennie wieczorem, po zamknięciu galerii, odbywały się koncerty. Najczęściej każdy z dni poświęcony był innemu stylowi muzycznemu. Pierwszego dnia naszego pobytu trafiliśmy na koncert rockowego zespołu Ka buuum.

Następnego wieczoru czekała nas nieoczekiwana zmiana planów, bo zamiast zapowiedzianych zespołów hip-hopowych, które w ostatniej chwili odwołały swoje przybycie, organizatorzy zaimprowizowali ciekawą niespodziankę. Otóż z Irlandii przyjechał ich znajomy muzyk jazzowy, który zagrał kilka interesujący utworów na pianino. Ta przypadkowa zmiana programu, moim zdanie, wyszła zdecydowanie na plus.

Inne wydarzenia

Oprócz wspomnianych wyżej standardowych punktów programu, w ramach festiwalu znalazły się również wydarzenia specjalne. Jednym z nich było malowanie murali w przestrzeni miejskiej. Co prawda nie mieliśmy okazji zobaczyć jak trwa tworzenie takich dzieł na żywo, ale zwiedzając miasto, natrafiliśmy na kilkanaście prac, z czego kilka było sygnowane znaczkiem tegorocznej edycji.

Po kilku latach organizacji festiwalu, Duszniki-Zdrój stały się miejscowością o chyba największym zagęszczeniu ciekawych murali w Polsce. Ale podróż po ulicach miasta w poszukiwaniu tego typu elementów zostawmy na kolejny wpis…

Na rynku miejskim prezentowano również wystawę fotografii.

Podsumowanie

Oglądając zdjęcia z wernisażu i pierwszego weekendu festiwalowego (np. na oficjalnym profilu facebookowym), trzeba przyznać, że drugi weekend nie był już tak oblegany przez zwiedzających. W przeciwieństwie do podobnych imprez organizowanych w większych miastach nie czuć było tutaj festiwalowego święta… i choć w pierwszym momencie można to uznać za pewien mankament, to z drugiej strony daje to możliwości bezpośredniego zapoznania się z konkretnymi artystami w trakcie warsztatów, koncertów czy pokazów artystycznych. Nieformalna, luźna i przyjazna atmosfera sprawia, że dla otwartych ludzi jest to świetne miejsce do poznania ciekawych osobowości i zawierania cennych znajomości.

Warto dodać, że dusznicka inicjatywa to nie tylko interesujący pomysł, ale też zaskakująco wysoki poziom artystyczny. Pozwala z jednej strony pokazać się mniej znanym twórcom, z drugiej wypromować samo miasto. Organizatorzy pochodzący z Dusznik-Zdroju, choć w większości przypadków już tam nie mieszkają, oprócz artystów starają się wesprzeć też lokalną społeczność. Dzięki współpracy z władzami miasta dostają oni możliwość wykorzystania pustostanów, gdzie organizują tymczasowe galerie sztuki. Jak się okazuje ma to obopólne korzyści. Budynek po starym szpitalu, który stał przez kilka lat niezagospodarowany, po którejś z wcześniejszych edycji, bardzo szybko znalazł nowego właściciela.

Zachęcam do tego abyście przyjrzeli się bliżej tej imprezie i być może odwiedzili ją za rok… Nam przypadła do gustu i pewnie tam (zarówno na festiwal, jak i do Dusznik) jeszcze wrócimy 🙂

Więcej o WPA

Oficjalna strona: http://wpa.org.pl

Profil Facebookowy: https://www.facebook.com/wszelkieprzejawyartyzmu

Pełna galeria moich zdjęć z tego wydarzenia do wglądu tutaj

Reklamy
  1. Brak komentarzy.
  1. 21 września 2014 o 10:13
  2. 13 sierpnia 2015 o 18:03

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: