Strona główna > Film, Wydarzenia > Film: Boyhood

Film: Boyhood

28 sierpnia 2014 Dodaj komentarz Go to comments

boyhoodDzisiaj o kolejnym z wyróżniających się filmów tegorocznego festiwalu Nowe Horyzonty, a konkretnie o wchodzącym właśnie na ekrany naszych kin, najnowszej produkcji Richarda Linklatera Boyhood. Wbrew pozorom nie jest to jedynie ciekawy projekt formalny ale przede wszystkim wciągająca historia o dorastaniu… i to nie tylko tych najmłodszych.

Forma Boyhooda jest o tyle interesująca, że powstawał on przez kilkanaście lat, grali w nim Ci sami aktorzy, którzy naturalnie starzeli się i dojrzewali wraz ze swoimi postaciami. Reżyser co roku zbierał ekipę i dokręcał kolejne fragmenty historii. W ten sposób udało mu się przedstawić opowieść o perypetiach pewnej rodziny na przestrzeni ponad dekady. Efekt końcowy przeszedł chyba oczekiwania samych twórców.

Historia rozpoczyna się gdy poznajemy kilkuletnie rodzeństwo. Brat (Ellar Coltrane) i siostra (Lorelei Linklater) wychowywani są przez samotną matkę (Patricia Arquette). Od czasu do czasu, w okolicy, pojawia się ich biologiczny ojciec (Ethan Hawke) i spędza z nimi weekendy. Przez kolejne lata obserwujemy różne perypetie i etapy życia tej niepełnej rodziny.

Mamy więc matkę, która szuka odpowiedniego faceta dla siebie, a jednocześnie godnego wychowania jej dzieci.Jej były mąż, wieczny luzak i blue bird, krąży gdzieś w okolicy, nie potrafiąc się ustatkować. W końcu główni, młodzi bohaterowie, którzy muszą odnaleźć się w tej sytuacji, radząc sobie jednocześnie z typowymi problemami charakterystycznymi dla dzieciństwa, przez dojrzewanie, aż po wchodzenie w dorosłość.

To film obyczajowy w którym nie ma zbyt wiele “akcji”. Choć w życiu bohaterów zdarzają się nieco bardziej dramatyczne momenty to reżyser nie stara się na nich żerować. Większość filmu to rozmowy o codziennych sprawach i problemach z którymi muszą sobie poradzić poszczególne postacie. Te rozmowy prowadzą do podejmowania konkretnych decyzji, których konsekwencje obserwujemy dopiero jakiś czas później.

Co ciekawe, choć poszczególne zdarzenia dzieją się chronologicznie, nie ma tutaj wyraźnych rozdziałów mówiących “teraz akcja dzieje się rok później”. Wszystko na ekranie się ze sobą splata i przenika, a fakt, że upłynął jakiś okres czasu, poznajemy po prostu po zmianie wyglądu bohaterów lub “otoczenia”. Dodatkowo o niektórych wydarzeniach dowiadujemy się nie wprost, a poprzez konsekwencje, które widzimy na ekranie lub o których słyszymy w trakcie rozmów między postaciami. Wszystko to bez zbędnego nadęcia, patosu, moralizowania, a za to z lekkością, często humorem i dystansem.

Linklater posiada to czym może pochwalić się niewielu reżyserów. Z pozornie błahej i prostej historii potrafi wycisnąć tony klimatu. Efekt ten uzyskuje, między innymi, mieszając rzeczy uniwersalne z drobnymi elementami charakterystycznymi dla danej epoki (czy jest to dyskusja na temat kolejnych części Gwiezdnych Wojen, kampanii wyborczej Obamy czy charakterystycznych dla danego okresu przebojów muzycznych). Nadaje to opowieści, z jednej strony ponadczasowości, z drugiej osadzenia w konkretnym miejscu i czasie, co w ludziach pamiętających dany okres wzbudza mimowolną nostalgię.

Boyhood to opowieść o dorastaniu ale nie tylko tych najmłodszych. Również starsi bohaterowie muszą dojrzeć do swoich ról, lub te role sobie od nowa wykreować. Tak, człowiek uczy się i rozwija przez całe życie, a nie tylko do momentu osiągnięcia “pełnoletności”. A czasami drobne decyzje, które podejmujemy, mogą zaważyć na przyszłości nie tylko naszej ale też innych ludzi.

Skromny-wielki film, który broni się nie tylko pomysłem ale też klimatem i mądrością życiową.  To produkcja, która na pewno zapewni sobie godne miejsce w historii kina.

Moja subiektywna ocena: 9/10 (jak interpretować moje oceny dowiesz się tutaj.)

Więcej o filmie na: Filmwebie, IMDB

Reklamy
  1. 29 sierpnia 2014 o 18:24

    Nie widziałem, ale już wiem że to będzie „mój” film. Takie rzeczy się czasem wie 🙂

    „Linklater posiada to czym może pochwalić się niewielu reżyserów. Z pozornie błahej i prostej historii potrafi wycisnąć tony klimatu” To prawda. Zaczynając zresztą od filmów przeznaczonych dla „młodych” i o „młodych” zawsze stawiał na klimat. „Dazed and Confused”,”SubUrbia” z początku lat 90-tych, pod płaszczykiem komedyjek chowały poważne filmy o dojrzewaniu. Dobry reżyser i tyle.

    • 29 sierpnia 2014 o 21:40

      Dokładnie po Taśmie (dzięki której odkryłem, zresztą bardzo późno, Linklatera) obejrzałem Dazed and Confused… i film generalnie było o niczym konkretnym… a mimo wszystko miał niesamowity klimat. I takie właśnie odczucia przychodzą w trakcie projekcji Boyhooda (a dodatkowo to lepszy film).

  1. 28 września 2014 o 11:13
  2. 5 listopada 2014 o 19:30
  3. 4 stycznia 2015 o 13:55
  4. 1 lutego 2015 o 11:11
  5. 15 listopada 2016 o 20:36

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: