Film: Magia w blasku księżyca (Magic in the Moonlight)

magia w blasku ksiezycaGłównym bohaterem tej opowiastki jest Stanley Crawford (Colin Firth) znany iluzjonista występujący na scenie jako Wei Ling Soo – jest światową gwiazdą i autorytetem w tej dziedzinie. Ten angielski dżentelmen, racjonalista, miłośnik Nietzschego oraz wyznawca sztywnych reguł logiki w wolnych chwila para się demaskowaniem oszustów i szarlatanów posiadających podobno nadprzyrodzone moce. Zostaje on poproszony przez swojego starego przyjaciela o małą przysługę w zdemaskowaniu pewnej młodej hochsztaplerki która, jak jego przyjaciel sądzi, żeruje na łatwowierności jego bogatych znajomych, zjednując sobie sympatię seniorki rodu oraz zawracając w głowie jej synowi. Stanley jako próżny i zadufany w sobie ekspert od iluzji postanawia przyjąć tą propozycję. Wyrusza więc na francuską prowincję gdzie w pięknych okolicznościach przyrody przyjdzie mu poznać osławione medium w postaci młodej amerykanki Sophie (Emma Stone) a przy okazji odwiedzić dawno niewidzianą ciotkę.

Czy uda mu się obnażyć intrygę, a może Sophie to naprawdę osoba o paranormalnych zdolnościach?

Woody Allen w swojej nowej produkcji powraca do odwiecznego konfliktu “szkiełka i oka”. Czyli postawy racjonalistów przeciw romantykom wierzącym w istnienie niezbadanej przez umysły ścisłe – duchowości. Temat ograny i reżyser raczej wiele nowego do niego nie wnosi (choć zapewne takich intencji też nie miał).

Pierwsza, połowa filmu jest raczej monotonna i przewidywalna. Nawet cięty humor reżysera jakby stępiał i nie przynosi zbyt wielu zabawnych dialogów ani scen. Nieco ciekawiej robi się dopiero w okolicach ⅔ filmu, kiedy okazuje się, że twórca ma jednak dla nas w zanadrzu kilka iluzjonistycznych sztuczek.

Trudno jednak całość określić mianem dobrego filmu, bo dobre są w nim jedynie momenty. Jak, na przykład, świetna scena rozmowy między Stanleyem z ciocią Vanessą (Eileen Atkins), gdzie to odkrywa on swoje prawdziwe uczucia.  Błyszczy również Emma Stone w roli młodej medium.

Allen jak to Allen, choć trzyma pewien poziom, to „Magia w blasku księżyca” nie należy do jego wyróżniających się produkcji. Szczególnie, że jak na komedię napisaną przez, bądź co bądź, komika, to nie grzeszy ona dużą ilością naprawdę zabawnych dialogów czy sytuacji. Polecić go mogę głównie miłośnikom twórczości tego reżysera. Reszta niekoniecznie musi się spieszyć z seansem.

Moja subiektywna ocena: 6/10 (jak interpretować moje oceny dowiesz się tutaj.)

Więcej o filmie na: Filmwebie, IMDB

Reklamy

3 myśli na temat “Film: Magia w blasku księżyca (Magic in the Moonlight)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s