Strona główna > Foto, Wydarzenia > Koncert: Doors Alive w Eterze

Koncert: Doors Alive w Eterze

1 października 2014 Dodaj komentarz Go to comments

Kilka tygodni temu przypomniałem sobie film Olivera Stone’a The Doors z Valem Kilmerem w roli Jima Morrisona. Dobrze się złożyło, bo w poniedziałek 29 września we wrocławskim klubie Eter miał miejsce koncert zespołu Doors Alive, podobno najlepszego tribute bandu tej kultowej grupy. Miałem więc możliwość skonfrontowania legendy znanej z filmu z żywym koncertem i atmosferą, która mogła istnieć na prawdziwym koncercie The Doors.

Zjawisko tribute bandów czyli zespołów muzycznych, których działalność polega na odgrywaniu muzyki innej, istniejącej wcześniej lub współcześnie grupy, została zapoczątkowana w Australii w latach 70-tych. Podobno brakowało tam lokalnych gwiazd, tak więc tamtejsze zespoły zaczęły grać utwory z zagranicy. Co więcej muzycy nie tylko zapożyczali piosenki, ale zaczęli ubierać się tak jak oryginalni wykonawcy. Z biegiem czasu zespoły te ze zwykłych covery bandów grających przeróbki utworów wielu twórców, zaczęły specjalizować się w jednym wybranym artyście lub grupie.

Trzeba przyznać, że Doors Alive brzmiał jak The Doors i tylko w dwóch momentach w trakcie koncertu linia melodyczna odbiegała od tego co znałem z płyt (być może improwizacje wzorowali na nieznanych mi wersjach koncertowych utworów). Głęboki baryton frontmana bezbłędnie przypominał głos Jima Morrisona. Na dodatek zachowania i ruchy scenicznie momentami wyglądały jak żywo wyjęte z roli Val Kilmera.

Swoją drogą ciekawe jak taki występ postrzegany jest przez członków takiego zespołu, którzy są w pełni świadomi, że są tylko imitacją prawdziwej legendy. Z drugiej strony publiczność w trakcie koncertu traktuje ich jednak jak prawdziwe gwiazdy. Czy powinni wejść do końca w role zupełnie zatracając się w odtwarzane postacie czy było by to świętokradztwo i powinni tylko wykonywać utwory na które czekają fani?

W przypadku tego koncertu z początku wydawało się, że członkowie Doors Alive będą tylko odgrywać kawałki, które chcą słuchać ludzie, którzy zapłacili za bilety. Jednak wraz z upływem czasu to publiczność wczuwając się w klimat utworów, a co niektórzy zapewne oddając się nostalgii, swoją żywiołowością zachęcała ich do pełnego wcielenie się w swoich idoli… Doprowadziło to do tego, że pod jego koniec członkowie zespołu mogli już poczuć się jak prawdziwe legendy. A publika… mogła na żywo posłuchać i poczuć The Doors 😉

A poniżej dłuższa fotorelacja…

Pełna galeria zdjęć tutaj

Reklamy
  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: