Strona główna > Foto, Podróże > Cesarskie Chiny: Pekin dzień 2 (Beijing)

Cesarskie Chiny: Pekin dzień 2 (Beijing)

18 stycznia 2015 Dodaj komentarz Go to comments

Drugi dzień pobytu w Pekinie rozpoczęliśmy od… śniadania. Warto wspomnieć, że śniadania w chińskich hotelach różnią się nieco od tego, co znajdziemy na stołach ich europejskich odpowiedników. Po pierwsze nie ma praktycznie wędlin ani kanapek. Czasami można znaleźć tosty, które wśród uczestników naszej wycieczki cieszyły się największym zainteresowaniem. Dostępne za to były makarony, a także różne formy pierogów na parze, jakieś mięsne potrawy i warzywa w formie przetworzonej (gotowane w wodzie lub na parze, kiszone) oraz obowiązkowo jajka. Miłośnicy kawy też będą rozczarowani.

Po śniadaniu wyruszyliśmy na właściwe zwiedzanie, które obejmowało Świątynię Nieba, Zakazane Miasto, dzielnice starej zabudowy (Hutongi), a na kolację tradycyjna kaczka po pekińsku.

Świątynia Nieba (Tian Tan)

Pierwszym punktem programu była Świątynia Nieba. Jest to kompleks sakralnych budowli taoistycznych. Był on odwiedzany przez cesarzy Chin w czasie corocznych ceremonii, w których modlono się do Nieba o obfite plony. Obiekt ten został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO w 1998 roku.

Świątynia przez długi czas (do 1912 roku) była dostępna wyłącznie dla cesarza i jego dworu. Dzisiaj kompleks składa się z dwóch części. Pierwsza to publiczny park, gdzie wielu chińczyków spędza swój wolny czas (dostęp do niego wymaga wyrobienia specjalnej karty) dając im możliwość spaceru gdzie mogą odnaleźć balans i harmonię z naturą…

a także spotkań towarzyskich i pogrania w karty 🙂

Druga część to obszar na którym znajdują się budynki sakralne. Wstęp tam jest już płatny i odwiedzają go głównie turyści. Najważniejsze budynki znajdujące się tam to Pawilon Modlitwy Urodzaju, Cesarskie Sklepienie Nieba oraz okrągły Ołtarz.

Chińczycy wierzą, że niebo i ziemia są ze sobą połączone i aby osiągnąć harmonię dla wszystkiego co istnieje na ziemi, niebo musi być również harmonijne. Świątynia symbolizuje połączenie między niebem i ziemią, a cesarz uznawany za Syna Nieba posiadał mandat niebios, a zarazem funkcję pilnowania, aby harmonia świata ziemskiego była podtrzymywana. Władca musiał więc odprawiać odpowiednie rytuały i przestrzegać cnót.

Banknoty

Po zwiedzeniu Świątyni Nieba, w drodze do następnego punktu wycieczki, przeszliśmy krótki kurs rozpoznawania chińskiej waluty. A konkretnie jak nie dać się oszukać. Chińskie Yuany na pierwszy rzut oka podobne są bowiem do waluty tajwańskiej bądź białoruskich rubli. Zdarza się czasami, że turystom zostają wydane takie pieniądze (które oczywiście posiadają znacznie mniejszą wartość). Na szczęście na każdym chińskim banknocie można odnaleźć część wspólną… wizerunek Mao, który znacznie ułatwia proces identyfikacji :).

Zakazane Miasto (Gù Gōng)

Dawny pałac cesarski dynastii Ming i Qing jest jednym z największych kompleksów pałacowych świata i największą atrakcją Pekinu. Jego nazwa pochodzi od tego, że niegdyś wstęp do niego miała wyłącznie najbliższa rodzina cesarza oraz najważniejsi urzędnicy państwowi. Kompleks powstał w latach 1406-1420, w swojej historii był kilkukrotnie częściowo burzony, a następnie odbudowywany. Po ustanowieniu republiki w 1912 roku część zewnętrzna Zakazanego Miasta została udostępniona jako muzeum. W części wewnętrznej do 1924 roku nadal mieszkał cesarz.

Kolejne zawieruchy wojenne (inwazja Japonii) przyczyniły się do zniszczenia kompleksu, który ponownie został odbudowany i w 1965 roku udostępniony jako muzeum. W czasie trwania rewolucji kulturalnej, stacjonowało tutaj wojsko mające chronić go przed dewastacją przez Gwardię Czerwoną.

Pałac otoczony jest 8-metrowym murem obronnym z wieżami pokrytymi charakterystyczną dla całego kompleksu żółtą dachówką oraz szeroką na 59 m fosą. Zajmuje on obszar o powierzchni 72 ha (większy niż nowojorski Manhattan), na terenie którego jest około 800 pałaców i wiele mniejszych pawilonów (w sumie 980 budynków) mających według legendy 9999 pomieszczeń (w rzeczywistości jest ich nieco mniej). Pałac sąsiaduje z parkami i trzema sztucznymi stawami.

Za częścią oficjalną, oddzielona murem i bramą, znajduje się część prywatna (tzw. Miasto Wewnętrzne), gdzie można znaleźć między innymi pałace rodziny cesarskiej i cesarskich konkubin. Z ciekawostek, ponieważ na terenie pałacu służyło wiele pięknych kobiet, męską część dworu stanowili eunuchowie. W południowej części kompleksu ulokowano budynki administracji.

Odwiedzając Zakazane Miasto mieliśmy trochę szczęścia, bo nasz pobyt w Pekinie zbiegł się w czasie z najważniejszym świętem rodzinnym w Chinach – Świętem Środka Jesieni. W tym czasie większość Chinczyków udaje się do rodzinnych domów (najczęściej na prowincję), aby spędzić ten okres z najbliższymi. Spowodowało to wyludnienie Pekinu i stosunkowo małą liczbę turystów. Według relacji jednej z pań, która w Zakazanym Mieście była trzy lata wcześniej, trafiliśmy na wyśmienite warunki do zwiedzania. Normalnie bowiem w całym kompleksie (w tym na największych placach) jest tyle ludzi, że przemieszczać się w tłumie można tylko małymi kroczkami… Podobno każdego dnia odwiedza je około 60 tys. turystów.

Hutongi

Kolejnym, tym razem fakultatywnym, punktem programu była przejażdżka rikszą po dzielnicy hutongów. Hutong to tradycyjny chiński zespół, szczelnie połączonych ze sobą, parterowych budynków. Budowane były one na planie prostokąta, z wąskimi uliczkami do których przylegała brama wejściowa prowadząca do małych wspólnych dziedzińców. Wokół dziedzińców ulokowane były budynki będące w posiadaniu jednej rodziny. Hutongi zazwyczaj nie posiadają sieci wodociągowej, centralnego ogrzewania czy kanalizacji.

W dawnych Chinach obowiązywała ścisła definicja szerokości ulicy i alei. Stąd ulice w hutongach do dzisiaj pozostają najwęższymi drogami w Pekinie. Popularnym sposobem przemieszczania po nich są więc jednoślady i riksze, którymi my mieliśmy okazję podróżowć.

Hutongi stanowiły główną zabudowę, która dominowała w dawnym Pekinie, jednak z biegiem czasu całe dzielnice były wyburzane, a mieszkańcy przesiedlani. Na ich miejscu powstawały nowoczesne budynki (centra handlowe, osiedla wieżowców, biurowce, fabryki). Proces ten zapoczątkował Mao Zedong, ale nasilił się mocno na początku XXI wraz z przygotowaniami do organizacji Igrzysk Olimpijskich. W 1949 roku w Pekinie było 7000 hutongów, pod koniec lat 80 XX wieku 3600, a na początku XXI wieku pozostało jedynie ok 2000… w tej chwili ich liczba jest jeszcze mniejsza (niektóre źródła podają, że poniżej 100).

Proces ten pewnie spowodowałby całkowitą likwidację takiej zabudowy, gdyby nie pewne wydarzenia. Otóż przed Igrzyskami nagle uświadomiono sobie, że do obsługi  wydarzenia o takiej skali, niezbędna będzie ogromna ilości wolontariuszy, którym trzeba zapewnić tanie zakwaterowanie. Wówczas to przypomniano sobie o hutongach.

Drugi czynnik pojawił się w trakcie igrzysk. Otóż hutongi były jedną z atrakcji turystycznych dla przebywających tam sportowców. Dzielnicę odwiedziło więc kilka reprezentacji, a to ściągnęło reporterów, którzy zaczęli interesować się tym tematem i jego historią. O hutongach i ich tragicznych losach stało się głośno. Stąd już niedaleko do stania się atrakcją dla zwykłych turystów.

Rząd chiński w końcu doszedł do wniosku, że jest to fragment kultury i tradycji, który warto jednak wziąć pod ochronę i przynajmniej część z takich osiedli pozostawić. Biorąc pod uwagę lokalizację (szeroko pojęte centrum Pekinu), właściciele hutongów są w teorii bardzo bogatymi ludźmi. Tereny te są atrakcyjne również dlatego że, choć zabudowa ta znajduje się niemal w centrum metropolii, na dziedzińcu ogródków nie było słychać gwaru wielomilionowego miasta.

W trakcie wycieczki oprócz przejechania się kilkunastoma uliczkami zawitaliśmy do jednego z takich domów. Właściciel opowiedział nieco o jego historii i mieszkańcach.

Nowe Hutongi

Po odwiedzeniu oryginalnych Hutnogów zostaliśmy zabrani do nowych Hutongów… czyli obszaru komercyjnego, który została zaprojektowana na wzór starych dzielnicy Pekinu. Tutaj było nieco czas na krótkie zakupy.

Oprócz mnóstwa butików, w okolicy znaleźć można było kanał (pełen gondol i innych środków transportu wodnego) oraz uliczkę pełną klubów (w dużej mierze z muzyką na żywo).

Kaczka po pekińsku

Po dniu pełnym wrażeń, na kolację zaproszono nas na tradycyjną kaczkę po pekińsku. Potrawa ta jest uważana za najsłynniejszy pekiński smakołyk. W najdroższych restauracjach można sobie zamówić kaczkę z imieniem oraz pełnym rodowodem.

Sam sposób podania oczywiście też związany jest z konkretnym rytuałem. Kaczkę podaj się etapami. Najpierw mięso z chrupiącą skórką (bez kości) wraz ze specjalnym ciemnym, słodkim sosem Tian Mian Jiang oraz specjalnym naleśnikiem, w który zawija się mięso. Druga część to zupa gotowana na kościach i pozostałych częściach kaczki. My zupy nie dostaliśmy prawodpodobnie dlatego że dla europejczyka byłaby ona dosyć trudna do przełknięcia (za względu na umiłowanie do kostek i kosteczek w kuchni chińskiej).

I tak zakończył się drugi dzień pobytu w stolicy Chin. Jak widzicie było dosyć intensywnie i tak naprawdę każde z odwiedzonych miejsc mogłoby stać się tematem odrębnego wpisu.

W kolejnej części relacji ostatni dzień zwiedzania Pekinu, a także jego okolic. A w nim Letni Pałac Cesarza, Grobowiec Cesarzy Ming, Wielki mur, wioska olimpijska po zmroku i nocne atrakcje poza oficjalnym programem czyli wypad na targ z lokalnymi specjałami

Pełna galeria zdjęć z drugiego dnia w Pekinie

Wszystkie wpisy poświęcone wycieczce do Chin znajdziecie pod tagiem Cesarskie Chiny

Reklamy
  1. 18 stycznia 2015 o 18:15

    Bardzo ciekawy blog 🙂
    Ja bylem w Chinach pod koniec Lipca 2014 prywatnie (wychodzi napewno taniej i mozna zwiedzac co sie chce). Lece ponownie w Lutym 2015, głównie na Chiński Nowy Rok, planuje też wypad do prowincji Henan. Czy może Pan polecić jakieś ciekawe miejsca z Pekinu? (oczywiście chodzi mi tutaj o coś mniej komercyjnego (może ciekawe uliczki/hutongi/kluby) i jak wiadomo: odpadają świątynie Nieba, Zakazane, Mur i cała reszta bo to już widziałem).

    I takie pytanko z poza tematu: jakim aparatem wykonano zdjęcia?

    • 18 stycznia 2015 o 18:30

      Tak jak napisałeś podróż samemu oferuje więcej możliwości. Tak więc ciężko mi coś konkretnego polecić w Pekinie oprócz największych atrakcji turystycznych bo po prostu nie mieliśmy za dużo czasu na szwendanie się samemu. Hutongi oczywiście polecam (aczkolwiek nie jestem w stanie podać ich dokładnej lokalizacji ale myślę że bez problemu znajdziesz je w wyszukiwarce – nie zostało ich w centrum Pekinu zbyt wiele). Możesz się wybrać na rynek smakoszy (będzie o nim w kolejnym wpisie) gdzie można popróbować różnych, dziwnych, lokalnych specjałów.

      Co do zdjęć to robione były aparatem Sony A6000, którego recenzję również znajdziesz na tym blogu pod poniższym linkiem:

      https://tomiga.wordpress.com/2014/07/19/recenzja-sony-a6000-okiem-uzytkownika-nex-5n/

      pozdrawiam i życzę udanej wyprawy.

  2. 24 stycznia 2015 o 20:34

    Jak zwykle ładne zdjęcia. To zdecydowanie inne Chiny niż te w których ja byłem. Turystyka zabytkowa i wycieczka biznesowa to zupełnie inna para kaloszy. No szkoda że nie dane mi było pozwiedzać (już się powtarzam :). Ja przy kaczce miałem jeszcze zawijany w to ciasto jakiś ogóreczek, czy coś podobnego. Jeżeli chodzi o śniadania a hotelu to nie napisałeś że jest caaaaała masa przeróżnego zielska (całkiem smacznego). Jajka ok. Chociaż na ich największe jajeczne przysmaki (te takie starszawe 🙂 się nie skusiłem. Czekam na dalszą relację.

    Ps. Polecam film „Czarny Węgiel, Kruchy Lód” – kryminał noir ze współczesnych Chin, z akcją na przedmieściach. Wspomnienia wracają 🙂

    • 25 stycznia 2015 o 08:46

      Widzisz a ja z koleii mogę Ci trochę pozazdrościć tej wolności nie ograniczonej przez program wycieczki… niestety nie zawsze można mieć wszystko. Ogóreczka do kaczki przyznam, że nie pamiętem… A jajka (te starszawe) oczywiście były… ale omijałem je z daleka ;).

      P.S Dzięki za rekomendację teraz na pewno bliżej się zainteresuję tą produkcją.

    • 25 stycznia 2015 o 11:10

      A żona pamięta ogóreczka… więc jednak był 😉

  1. 8 marca 2015 o 10:50
  2. 29 marca 2015 o 11:45
  3. 19 marca 2017 o 10:20

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: