Strona główna > Foto, Technologie i Gadżety > Recenzja: Sony Zeiss 16-70mm f/4 Vario-Tessar T* ZA OSS (SEL 1670Z)

Recenzja: Sony Zeiss 16-70mm f/4 Vario-Tessar T* ZA OSS (SEL 1670Z)

Po opublikowaniu mojej recenzji aparatu Sony A6000 otrzymałem sporo pytań dotyczących obiektywu Sony Zeiss 1670Z, który kupiłem krótko zanim opublikowałem ją w sieci. Przy okazji poprzedniego tekstu nie miałem wystarczającej ilości czasu aby móc wyrobić sobie ostateczną opinię o tym obiektywie. Od tamtego momentu minęło już jednak kilka miesięcy, a obiektyw miał okazję sprawdzić się w warunkach bojowych (wycieczka do Chin, z której relacja na blogu trwa). Jest to więc odpowiedni czas na podzielenie się swoimi wrażeniami i opinią dotyczącą użytkowania tego sprzętu… a także próba odpowiedzi na kluczowe pytanie… Czy jest on warty zakupu?

sel1670z

Od razu uprzedzam, że ta recenzja nie skupia się na wykresach, cyferkach czy porównywaniu zdjęć na poziomie pikseli. Są to raczej ogólne wrażenia z użytkowania tego obiektyw “na co dzień”. Dowiecie się z niej jak sprawuje się on w różnych warunkach oraz jakie zdjęcia udało mi się z jego pomocą uzyskać.

1/80 sec, F7.1, ISO 100, 16 mm

Zdaje sobie jednak sprawę, że jest pewna grupa czytelników, którą interesuje bardziej techniczne (skupiające się na pomiarach) testy. Oni również znajdą coś dla siebie, ponieważ na końcu tego wpisu znajduje się odnośnik do zbioru linków zawierające recenzje i testy tego obiektywu, przeprowadzonych przez bardziej specjalistyczne serwisy.

Bokeh… 1/160 sec, F4.0, ISO 800, 43 mm

Wpis ten ilustrowany jest zdjęciami wykonanymi aparatem Sony A6000. Wszystkie znajdujące się tutaj fotografie pochodzą prosto z aparatu i były wykonywane w formacie jpg. Zostały one tylko pomniejszone i odrobinę skompresowane, aby posiadały sensowny rozmiar nadający się do publikacji na blogu. Zdjęcia nie były poddawana innym modyfikacjom (w szczególności wyostrzaniu ani zmianom kolorystyki).

(1/250 sec, F4.0, ISO 100, 70 mm)

Wprowadzenie

SEL 1670Z to mój pierwszy obiektyw opatrzony marką Zeiss, pochodzący z półki premium, cenionej z bardzo dobrego wykonania oraz legendarnej jakości obrazu i… adekwatnej do tego wysokiej ceny. I choć oczywiście przed zakupem dokonałem wstępnego rozeznania to tak naprawdę nie do końca wiedziałem czego tak naprawdę mam się po nim spodziewać. Z jednej strony był to sprzęt kosztujący całkiem sporo pieniędzy (w sumie 4 inne obiektywy e-mount kosztowały mnie mniej niż ten jeden) z drugiej opinie i recenzje w sieci były jednak stonowane i mieszane.

Nie będę zamieszczał tutaj specyfikacji, jej pełną wersje znajdziecie na stronie producenta.

1/25 sec, F4.0, ISO 6400, 70 mm

Dlaczego zdecydowałem się na zakup

Skąd pojawiła się potrzeba zakupu? Sony A6000 nabyłem w zestawie wraz z domyślnym SEL P1650. Jednak ten kitowy obiektyw od początku przeznaczony był dla KaTe, która otrzymała go jako dodatek do mojego starego Sony NEX 5N. Ja z kolei do A6000 podpiąłem SEL 1855. Choć taki zestaw sprawdził się w trakcie wycieczki do Barcelony to jednak po podmianie kita na obiektyw o stałej ogniskowej (SEL 35F18 czy SEL 50F18) widać było dużo różnicę w jakości zdjęć. Nowa 24 Mpixelowa matryca okazała się zdecydowanie bardziej wymagająca w stosunku do 16 MegaPixelowej – z NEX 5N.  Wyglądało więc, że zwykły kit choć produkuje ładne zdjęcia nie jest w stanie w pełni wykorzystać potencjału drzemiącego w A6000.

1/100 sec, F8.0, ISO 100, 22 mm

Jako, że wkrótce szykowała się nasza wielka wycieczka do Chin był to więc racjonalny powód 😉 aby sprawić sobie, bardziej uniwersalny obiektyw (o większym zakresie ogniskowej oraz jaśniejszy), który na dodatek nadaje się na podróż (czyli jest lekki i stosunkowo mały). Przeglądając ofertę zoomów do systemu E-Mount wybór ograniczył się praktycznie do jednej opcji – SEL 1670Z.

Czy spełnił on pokładane w nim nadzieje… tego dowiecie się z dalszej części wpisu…

1/320 sec, F4.5, ISO 100, 47 mm

 Jakość wykonania

Trzeba przyznać, że pierwsze wrażenia były bardzo pozytywne… (no może poza faktem, że obiektyw był jednak zauważalnie większy od SEL 1855). Jakość jego wykonania jest znakomita. I to nawet w porównaniu do zwykłych obiektywów z systemu E, które są solidnymi konstrukcjami (doceniłem to dopiero po kupieniu swojej pierwszej Sigmy 30 F2.8 EX DN, która nie dość, że plastikowa to jeszcze posiada ruchomy mechanizm w środku sprawiający wrażenie, jakby była popsuta bo “coś w jej środku lata” – okazało się, że ten typ tak ma).

1/160 sec, F4.0, ISO 1000, 25 mm

Od pierwszego kontaktu z Sony Zeiss czuć wysoką jakość materiałów, a także kulturę pracy obiektywu (zarówno płynne, mechaniczne regulacje pierścieni jak i cichy i sprawny autofokus). Nawet „tulipan” ma specjalny zatrzask potęgujący wrażenie solidności przy jego montowaniu.

Próbka kolorów 1/125 sec, F11, ISO 100, 16 mm

Funkcjonalność czyli featury

Oprócz świetnej jakości wykonania pod względem funkcji, obiektyw ten należy do grupy “wszystko mających”. Stałe światło w pełnym zakresie ogniskowych – jest. Optymalizacja konstrukcji pod matryce APS-C, która skutkuje niewielkimi gabarytami i niską wagą – jest. Stabilizacja optyczna – jest. Szybki autofokus – jest. Specjalna Zeissowska powłoka Coat T* chroniąca przed flarami oraz odpowiadająca za renderowanie legendarnych kolorów – jest.

1/160 sec, F4.0, ISO 125, 70 mm

Przyjrzyjmy się więc nieco bliżej tym elementom.

Rozmiar i waga

Jak na swoje parametry optyczne jest to bardzo kompaktowe szkło. Jego wielkość i waga to odpowiednio 67 mm średnicy, 75 mm długości i 309g wagi.

1/125 sec, F4.0, ISO 125, 70 mm

Sprawdźmy jak to jest u konkurencji… konkurencji? No właśnie, jakiej konkurencji? Okazuje się bowiem, że jest to dosyć unikalna konstrukcja (w szczególości gdy weźmiemy pod uwagę matryce APS-C). Postanowiłem poszukać podobnych szkieł w stajniach największych konkurentów czyli producentów lustrzanek Canona i Nikon. Nie jestem znawcą tych systemów ale po szybkim reserachu udało mi się znaleźć podobne konstrukcje dedykowane jedynie pod pełną klatkę (dla przypomnienie ekwiwalent 16-70 dla pełnego obrazka to 24-105).

Udało mi się znaleźć dwa obiektywy: Nikkor 24-120 F4 oraz Canon EF 24-105 F4.

Postanowiłem jeszcze dodać niezależna konkurencję, dosyć ciekawą i jeszcze bardziej uniwersalną Sigmę 17-70, co prawda, nie o stałym świetle ale z zakresu 2.8-4 (czyli jaśniej na szerokim końcu).

etykieta

Od lewej: Sony A6000 + SEL  1670Z, Nikon D5500 + Sigma 17-70, Canon EOS Rebel T4i + 24-105L (niestety nie było obiektywu Nikona)

Optymalizacja SEL 1670Z pod APS-C sprawia, że całość jest naprawdę lekka oraz zauważalnie mniejsza od konkurencji. Idealna więc pod konstrukcje bezlusterkowe, których jednym z kluczowych wyróżników ma być rozmiar i waga.

Oto szczegółowe porównanie rozmiarów i wagi wyselekcjonowanych obiektywów:

specscomparision

Szczegółowe porównanie wymiarów i wagi obiektywów: Sony Zeiss, Canon EF 24-105L, Nikon AF-S Nikkor 24-120, Sigma 17-70 DC Macro

Jasność albo ciemność

SEL1670Z to obiektyw o stałej światłosile (zwanej też jasnością) f4. Z jednej strony jest to bardzo pozytywna cecha (doceniana m.in przez filmowców), że jasność nie zmienia się w zakresie całej długości ogniskowej. Z drugiej obiektywy o świetle f4 nie są uważane za szczególnie jasne konstrukcje (dla przypomnienia popularne kity zaczynają się najczęściej od 3.5, a kończą na 5.6). Z trzeciej strony, takiej decyzji konstruktorów zawdzięczamy zapewne niewielkie rozmiary i wagę całego urządzenia.

1/100 sec, F4.0, ISO 6400, 70 mm

Wielu entuzjastów twierdzi, że przy aktualnej technologi wykorzystywanej w matrycach, które charakteryzują się bardzo dużą czułością, gdzie nawet ISO 6400 w formacie APS-C jest w wielu przypadkach akceptowalne, jasność obiektywu nie jest tak krytyczna jak nawet kilkanaście lat temu. I generalnie w normalnych warunkach jest to jak najbardziej słuszna teza. Niestety w pewnych sytuacjach brak dodatkowej jasności na szeroki końcu może być problematyczny.

W takich sytuacjach przydałby się nieco jaśniejszy obiektyw (1/30 sec, F4.0, ISO 6400, 16 mm)

Taki właśnie przypadek, gdzie dodatkowa działka jasności byłaby mi bardzo przydatna przytrafił się podczas pobytu w Szanghaju i rejsie statkiem po Rzece Błotnej, gdzie to mogliśmy podziwiać fantastycznie oświetloną, dzielnicę finansową Pudong. Nocne zdjęcia wykonywane z poruszającego się (wolno ale jednak) statku nie pozwalały wykorzystać zalet statywu i wymagały odpowiednio wysokiej prędkości migawki. ISO było już na granicy używalności (3200 / 6400) i większość zdjęć nie okazała się idealnie ostra. Ostatecznie najlepsze zdjęcie udało się wykonać w momencie cumowania statku.

Pudong (Szanghaj) widok z płynącego statku (1/50 sec, F4.0, ISO 3200, 16 mm)

Jak więc widać pomimo ogromnej uniwersalności tego obiektywu do zdjęć nocnych wykonywanych z ręki przydałoby się szkło jednak nieco jaśniejsze. Stąd też żałowałem, że jasność na szerokim końcu nie rozpoczyna się, jak w przypadku obiektywu Sigmy, od 2.8.

1/60 sec, F4.0, ISO 4000, 16 mm

Warto sobie zdawać sprawę, że choć f4 na całej ogniskowej to bardzo fajna sprawa (szczególnie do portretów i rozmywania tła) to jednak w sytuacji gdy mamy do czynienia ze słabymi warunkami i nie możemy użyć statywu może to być pewne ograniczenie.

Tutaj do wspomaganie stabilizacji  użyto parapetu okna hotelowego (1/5 sec, F4.0, ISO 3200, 16 mm)

Idealnym kandydatem jako uzupełnienie SEL 1670Z wydaje się więc być jakaś jasna stałka np. SEL35F18, która nie dość, że jest o dwie działki jaśniejsze to również posiada OSS (system stabilizacji obrazu). Niestety nie posiada ona zbyt szerokiego kąta wiedzenia, co w niektórych sytuacjach może być ograniczeniem.

Takie nocne street photo też czasami się udaje przy pomocy Zeissa choć lepiej do tego nadaje się E35 (1/80 sec, F4.0, ISO 6400, 49 mm)

Autofokus i stabilizacja

Choć na obudowie dumnie prezentuje się niebieska etykieta z napisem Zeiss jak pewnie zauważyliście jest to produkt firmowany jako Sony Zeiss. Choć niektórzy puryści (snobi?) marudzą, że nie jest to prawdziwe szkło Zeissa wykonywane w Niemczech, to jest obiektyw wykonany wg “receptury” i pod nadzorem jakościowym niemieckich inżynierów ale wyprodukowany w fabrykach w Azji.

Coś dla miłośników fotografowania cegieł 😉 (1/80 sec, F8.0, ISO 100, 18 mm)

Pomimo marudzenia malkontentów taka współpraca łączy najlepsze cechy, które znamy z produktów obu firm. Mamy tu bowiem do czynienia z legendarną optyką i powłoką nadająca specyficznych kolorów i mikrokontrastu oraz z elektroniką japońskiego koncernu.

1/125 sec, F4.0, ISO 3200, 18 mm

W przypadku elektroniki mam tu na myśli konkretnie systemy stabilizacji oraz autofokusa (system automatycznego ustawiania ostrości). Zwykłe obiektywy marki Zeiss najczęściej nie są stabilizowane. Po części związane jest to z polityką firmy, która uważa, że stabilizacja pogarsza dążenie do perfekcji u purytańskich, niemieckich inżynierów. Tutaj na szczęście możemy korzystać z dobrodziejstw stabilizacji, która niewątpliwie jest praktycznym wynalazkiem.

Jedno ze zdjęć wykonane w bardziej ekstremalnych warunkach bez systemu stabilizacji raczej by nie wyszło (1/4 sec, F4.0, ISO 6400, 16mm)

Drugim elementem elektronicznym jest świetny autofokus, który nie zawsze w konstrukcjach firmowanych przez samego Zeissa działa tak rewelacyjnie (szkła z serii  Touit są tego najlepszym przykładem). Wynika to zapewne z faktu, że japońska firma nie udostępnia pełnej specyfikacji tego systemu swoim kontrahentom.

1/320 sec, F4.5, ISO 100, 70mm

Sony Zeiss 1670Z jest

obiektywem z chyba najsprawniejszym systemem automatycznego ustawiania ostrości, który posiadam w systemie e-mount.

1/160 sec, F4.0, ISO 640, 70 mm

Zakres ogniskowej (16-70 czyli pełnoklatkowe 24-105)

Przyznam szczerze, że gdy czytałem opinie w sieci porównujące dwa kity (1855 vs P1650), nie do końca przyjmowałem do wiadomości, że różnica pomiędzy 18 a 16 na szerokim końcu jest znacznie istotniejsza niż np. 50 i 55 na jego drugim krańcu. Dopiero po przesiadce z 1855 na 1670Z mogłem w pełni zgodzić się z tym twierdzeniem.

1/20 sec, F4.0, ISO 6400, 16 mm

Dodatkowe 2 mm na szerokim końcu, bardziej podnosi uniwersalność obiektywu niż nawet 15 mm na jego długości. Tak, różnica między 55 i 70 nie jest aż tak mocno odczuwalna (acz oczywiście czasami przydatna). Stąd też osobiście chętnie bym widział dodatkowe 10-15mm (zwiększające sumaryczny zakres ogniskowej do 80-85), które przydałoby się nie tylko przy portretach. Mimo wszystko nawet przy 70 mm i f4 można uzyskać całkiem sympatycznie rozmyć tło.

1/50 sec, F4.0, ISO 3200, 70 mm

Jakość zdjęć

Czas przejść do meritum… bo w sumie to o jakość zdjęć przed wszystkim chodzi. Recenzje dotyczące tego elementu na zachodnich blogach i portalach były mieszane. I wydaje się, że właśnie takie mieszane odczucia ma się zaraz po zakupie tego sprzętu jeżeli chodzi konkretnie o ten aspekt.

1/200 sec, F11, ISO 100, 16 mm

Nie analizowałem szczegółowo wszystkich zdjęć ale wydaje się, że obiektyw różnie sobie radzi przy różnych ogniskowych, gdyż czasami zdjęcia wychodzą świetnie, a innym razem w niby podobnych warunkach nie różnią się zbytnio od zwykłego kita.  Jednym z głównych mankamentów wytykanych temu obiektywowi jest jego ostrość w narożnikach kadru. O ile w centrum jest ona bardzo wysoka to na krańcach kadru według szczegółowych pomiarów jest zauważalnie słabiej (choć i tak lepiej niż w konstrukcjach kitowych).

Pekin jako jedno z najbardziej zanieczyszczonych miast świata nie pomaga przy testowaniu obiektywów i pokazaniu maksymalnej przejrzystości. Dużo zdjęć wychodzi przymglonych (1/200 sec, F9.0, ISO 100, 16 mm)

Jak się ma to do praktyki. Owszem fotografie są nieco lepsze (ostrzejsze) niż w kicie… aczkolwiek nie zawsze (na wszystkich ogniskowych) jest to wyraźnie widoczne. Jeżeli ktoś oczekuje jakości porównywalnej z obiektywami stałoogniskowymi to rzeczywiście może się nieco rozczarować. Do stałek E35 czy E50 zoom Sony Zeiss nie ma startów ich przewaga jest widoczna gołym okiem.

Przy takich zdjęciach kit poradził by sobie prawdopodobnie podobnie (1/200 sec, F11, ISO 100, 18 mm)

Natomiast to co po przesiadce, ze standardowego kita, na pewno zwraca uwagę to kolorystyka oraz mikrokontrast. Przyznam, że dosyć sceptycznie podchodziłem do wpływu obiektywu na ostatecznie otrzymywane kolory na zdjęciu. Ale muszę przyznać, że rzeczywiście barwy są żywsze (trochę jakby podczas używania trybu vivid) niż te z obiektywów Sony i coś w tych słynnych kolorach i mikrokontraście Zeissa jednak jest. Czasami udaje się też uzyskać tak zwany efekt pop (trójwymiarowości bądź “wyskakiwania” motywu głównego z tła… aczkolwiek nie jest to reguła i występuje tylko przy określonych warunkach).

Kolory Zeiss i przykład pop up (3D) niestety nie każde zdjęcie jest tak spektakularne (1/125 sec, F4.5, 70 mm)

Kolejny przykład wyskakującego obrazka. 1/160 sec, F4.0, ISO 320, 42 mm

Warto jeszcze wspomnieć o popularnym rozmyciu tła (bokeh), który jak na obiektyw typu zoom, w 1670Z daje bardzo sympatyczne efekty. W pewnych sytuacja może on zastąpić E50 (choć oczywiście ta stałka jest ostrzejsza, jaśniejsza i lepiej/bardziej/ładniej rozmywa tło).

Przykładowy portret 1/160 sec, F4.0, ISO 160, 70 mm

 

1/160 sec, F4.0, ISO 3200, 70 mm

Cena

Już na pierwszy rzut oka jednak najbardziej kontrowersyjnym elementem tego obiektywu jest jego… cena. Popatrzmy jednak jak prezentuje się ona na tle naszej konkurencji. Od razu zastrzega, że będę porównywał ceny z dnia premiery… oczywiste jest bowiem, że z biegiem czasu one maleją i konstrukcje dostępne już kilka lat na rynku można znaleźć w bardziej atrakcyjnych cenach także w obiegu wtórnym.

Oto więc to porównanie.

Prównanie cen

Porównanie cen – kliknij aby otworzyć w nowym oknie

Gdy porównamy więc Sony Zeissa z ofertą Canona i Nikona to okaże się, że są one w podobnym zakresie cenowym (a nawet Canon i Nikon są nieco droższe). Choć bonusem jest tu fakt, że są to obiektywy pełno klatkowe… jak by jednak nie patrzeć Sony Zeiss nie odbiega od ceny jaką trzeba zapłacić za dobrze wykonany obiektyw, o stałym świetle,  pochodzący z górnej półki.

Jedynie Sigma jest wyraźnie tańsza ale wynika to po części z polityki firmy oraz segmentu w jaki ona celuje… a także z jakości wykonania.

1/160 sec, F4.0, ISO 100, 60 mm

Alternatywy

System E-mount pod APS-C nie rozpieszcza nas jeżeli chodzi o obiektywy typu zoom. Stąd też jedyną alternatywą do kitów, która posiada lepszą jakość obrazu jest właściwie dedykowany bardziej dla miłośników filmowania SEL P18105G. Optycznie jest on podobno bardzo przyzwoity (jedyny mankament to duże dystorsje, które łatwo jednak można skorygować w postprocesie) ale jest też dużo większy no i posiadający, nie wszystkim odpowiadający, mechanizm power zooma.

1/125 sec, F4.0, ISO 2000, 70 mm

SEL P18105G jest jednak sporo tańszy od Zeissa i posiada większy zakres ogniskowej (choć z drugiej strony jest też nieco węższy – zaczyna się od 18 mm). Niestety w moim przypadku jego gabarytu zupełnie nie spełniały moich założeń co do obiektywu ogólnego przeznaczenia więc nie brałem go pod uwagę.

1/160 sec, F4.0, ISO 2000, 70 mm

No i są oczywiście kity (SEL P1650 i SEL1855) które wbrew pozorom nie są takie złe i do codziennego pstrykania i oglądania zdjęć na monitorze lub telewizorze w zupełności się nadają, a przy odrobinie czasu poświęconego na obróbkę można z nich również otrzymać fantastyczne zdjęcia na wydruku.

1/60 sec, F5.6, ISO 100, 17 mm

Na pewno porównując cenę Zeissa do kitów nie da on, aż tak dużego skoku jakościowego na jaki mogą się niektórzy nastawiać. Tak więc kity nadal pozostają sensowną alternatywą dla ludzi nie chcących wydawać dużych pieniędzy.

1/80 sec, F6.3, ISO 100, 16 mm

Podsumowanie

Podsumowując moje spostrzeżenia odnośnie SEL 1670Z:

  • świetna jakość wykonania, najlepszy z moich obiektywów pod tym względem, bardzo przyjemnie się go używa (czuć półkę premium w stosunku do zwykłych obiektywów)
  • super szybki autofokus (wydaje się najszybszy z obiektywów które posiadam)
  • ma stabilizację optyczną (dosyć unikalna cecha dla Zeissów), która działa efektywnie
  • uniwersalna ogniskowa pozwalająca na zastąpienie 3 obiektywów:
    • SEL 16F28 (częściowo – jako stałka szerokokątna)
    • SEL 1855 (w pełni – stary kit)
    • SEL 50F18 (jako namiastka portretówki – potrafi ładnie, jak na zooma, rozmyć tło – przy bliskiej odległości i max zoomie – choć oczywiście z 50 można znacznie więcej wyciągnąć i jest zdecydowanie jaśniejsza
  • charakterystyczne (żywe) kolory i mikrokontrast (tak, coś w tym Zeissie jest)
  • czasami potrafi zrobić efekt pop (czyli 3D) – ale w określonych warunkach
  • F4 to wystarczająca jasność do korzystania w dzień, na zewnątrz, jednak trochę za mało, gdy brakuje nam światła (ciemne wnętrza kościołów, małe, słabo oświetlone pomieszczenia, bądź fotografia nocna bez użycia statywu) wówczas ISO szybko skacze w górę – do fotografowania w słabym świetle niezbędna dodatkowa stałka 1.8
  • jak na obiektyw o stałym świetle i takim zakresie ogniskowych bardzo kompaktowe wymiary i waga (jest jednak zauważalnie większy i nieco cięższy od 1855)
  • nie ma porażającej różnicy w ostrości w stosunku do kitów… jest nieco lepiej (w różnym stopniu w zależności od ogniskowej i wartości przesłony) ale na pewno do poziom stałek SEL 35F18 / SEL 50F18 sporo mu brakuje.
  • mógłby mieć jednak odrobinę większy zasięg (tak do 80-85)
  • tak, jest lepszy od kitów (nieco ostrzejszy, ładniejsze kolory i mikrokontrast) … ale nie o tyle jak by wynikało z ceny

Kupić czy nie kupić… oto jest pytanie

Kupując to szkło należy wziąć pod uwagę przede wszystkim jego funkcjonalność i uniwersalność. To były bowiem główne założenia jego konstruktorów i patrząc z tej perspektywy, praktycznie nie ma ono słabych stron.

1/40 sec, F4.0, ISO 3200, 70 mm

Jeżeli chodzi o jakość optyczną niewątpliwie jest to najlepszy zoom w systemie E-mount skonstruowany specjalnie pod matryce APS-C. Nie jest to jednak jakaś ogromna przepaść porównując z rozwiązaniami kitowymi, którą mogłaby sugerować cena. Czasami widać ją wyraźnie, a czasami nie specjalnie. Jeżeli więc komuś zależy głównie na absolutnie najlepszej jakości obrazka to lepiej aby zainteresował się obiektywami stałoogniskowymi (polecam E35 i E50 no i E24 której co prawda nie mam ale o której nie słyszałem żadnej negatywnej opinii).

To co na pewno jest niekwestionowaną zaletą tego obiektywu to kolory i mikrokontrast, które potrafią nadać zdjęciom specyficznego charakteru.

1/160 sec, F4.0, ISO 400, 70 mm

Z drugiej strony to szkło jest na tyle uniwersalne, że jest w stanie zastąpić 3 obiektywy: SEL 16F28 (częściowo), SEL1855 (w pełni) oraz SEL 50F18 (częściowo). Mamy szeroki kąt, standardowy zoom i na najdłuższej ogniskowej można wykorzystać go do portretów.

1/160 sec, F4.0, ISO 160, 70 mm

Co do ceny to gdy popatrzy się na to ile trzeba zapłacić za nowe, pełnoklatkowe obiektywy FE to już ona tak bardzo nie przeraża ;).

Czy go polecam? Wszystko rozbija się o cenę. I tutaj każdy sam musi sobie odpowiedzieć na to pytanie indywidualnie biorąc pod uwagę możliwości swojego portfela. Jeżeli zaakceptujecie cenę żądaną przez producenta i nie zrujnuje to Waszego budżetu to nie widzę przeciwwskazań aby go nie kupować.

1/160 sec, F4.0, ISO 1250, 16 mm

Moim zdaniem to obiektyw, który ma tyle zalet, że w wielu sytuacjach może być bardzo przydatny i jeżeli zdecydujecie się na jego zakup to już nie będziecie chcieli wracać do swoich kitów (o ile oczywiście bardziej preferujecie zoomy niż stałki), jednak zdroworozsądkowo sugeruje zapolować na okazje, gdyż czasami można go dostać za cenę 30-35% niższą od sugerowanej przez producenta. I przy takim jej pułapie jest to już moim zdaniem bardzo atrakcyjna propozycja nad którą nie ma się co za długo zastanawiać.

1/160 sec, F4.0, ISO 1250, 70 mm

Kiedy się sprawdzi

  • Jako dzienny zoom spacerowo-wycieczkowy gdy nie chcemy zmieniać szkieł i interesuje nas jak najlżejszy zestaw.

Kiedy wybrać coś innego

  • Do nocnych zdjęć przy słabym świetle z ręki… tutaj trzeba się wspomóc jakąś jasną stałką.

1/125 sec, F4.0, ISO 100, 70 mm

 Dwie strategie

Co powinna zrobić typowa osoba zastanawiająca się nad przejściem do systemu e-mount, a nie chcąca już na starcie wydawać mnóstwa pieniędzy na różnorodne szkła? Moim zdaniem ma dwie opcje.

  • albo nastawia się na korzystanie z kita i dokupienie jakiegoś obiektywu stałoogniskowego, a gdy po jakimś czasie stwierdzi, że standardowy kit ją ogranicza i chce wejść na wyższy poziom, czekając na okazję cenową przesiada się na Sony Zeissa
  • albo od razu kupuje 1670Z, który przez jakiś czas zastąpi 3 inne obiektywy i dopiero później dokupuje jasną stałkę w zależności od potrzeb

1/100 sec, F5.0, ISO 100, 23 mm

Pomimo braku pełnej rekomendacji wynikającej z jego ceny jedno jest pewne, im dłużej robię nim zdjęcia, tym bardziej mi się one podobają, a ze względu na swoją uniwersalność raczej ciężko byłoby mi wrócić do standardowego kita.

Pełna galeria 136 zdjęć

Wyselekcjonowane linki dotyczące aparatów Sony Alpha rozszerzone o recenzje SEL 1670Z z różnych źródeł, znajdziecie na Tomiga Links.

AKTUALIZACJA 2016-10-29

Jeżeli zastanawiasz się nad wyborem obiektywu z systemu e-mount to zapraszam do specjalnych zestawień opisujących wszystkie obiektywy z autofokusem z tego systemu dedykowane pod matryce APS-C:

Reklamy
  1. Marcin Krynicki
    21 marca 2015 o 21:33

    SELP18105G

  2. Marcin Krynicki
    21 marca 2015 o 21:37

    No to jeszcze raz….
    Bardzo miło napisane / opisane wrażenia .
    Niektóre zdjęcia faktycznie pokazują klasę szkła.
    Sam niedawno wszedłem w ten system kupując najmniejszy z możliwych czyli a5100 i ciężko mi się zorientować w dostępnych i wartych uwagi szkłach. Jeszcze ciężej przyzwyczaić się do tak ubogiej klawiszologii.
    Dzięki za zwrócenie uwagi na ten 18-105.
    18-70 jest chyba jednak zbyt drogi

    • 22 marca 2015 o 12:20

      Są jeszcze duże zoomy 18-200 w trzech wersjach. W sumie rozmiarowo podobne do 18105 aczkolwiek już nie o stałym świetle. 1670 można znaleźć sporo taniej niż na oficjalnej stronie Sony (aczkolwiek nadal to jest całkiem dużo pieniążków)

  3. Jacek
    24 marca 2015 o 18:18

    Bardzo ciekawy test, przyjemnie się czyta. Zresztą dla mnie testy użytkowników stanowią większą wartość niż tabelki, cyferki i fotki na znanych portalach fotograficznych, chociaż lubię portal slrgear gdzie zreszto testowano to szkiełko. Ja posiadam ten obiektyw kilka dni, to trochę krótko ale właściwie po pierwszych fotach potwierdzam większość obserwacji autora. Zaskoczył mnie szybki AF w połączeniu z nex 7, kolorystyka – to jest właśnie to na co liczyłem, wcześniej po przejściówce używałem sigmy 17-50 2.8 ale wkurzało mnie takie, dziwne żółte zabarwienie na wielu fotkach. Myślę, że z czasem uzupełnię zestaw nowym sony 28 mm f 2. Pozdrawiam

    • 24 marca 2015 o 19:02

      Dzięki za uwagi i przyjemnego użytkowania nowego sprzętu 🙂

  4. 29 Maj 2015 o 18:46

    Obiektyw, obiektywem, ale załączone zdjęcia potwierdzają niestety moje doświadczenia, że sony a6000 robi zdjęcia ze zgniło-żółtym odcieniem. Nie mogę się do tego przyzwyczaić po przejściu z Canona Eosa 350D. Chyba wszystkie sony tak mają 😦

    • 2 czerwca 2015 o 15:59

      Szczerze nie zauważyłem ale na pewno Sony ma inną kolorystykę niż Canon… mi akurat bardziej ona pasuje ale to oczywiście kwestia gustu… zresztą o tym pisałem przy okazji recenzji A6000.

  5. Andrzej Gruszka
    20 lipca 2016 o 13:38

    Przeszkadzają mi także fiolety w cieniach. No, ale nie będę już narzekać 🙂

    • 20 lipca 2016 o 14:20

      W takim razie jesteś szczęśliwym posiadaczem sprzętu który Ci odpowiada, podobnie jak ja 🙂

      • Andrzej Gruszka
        17 października 2016 o 12:40

        Canona już nie mam bo mój syn zgubił go na wycieczce, więc trwam z moim a6000 🙂 Teraz czekam z zainteresowaniem na testy Canona Eos M5. C

  1. 22 marca 2015 o 12:29
  2. 6 kwietnia 2015 o 04:45
  3. 12 lipca 2015 o 09:06
  4. 19 lipca 2015 o 09:01
  5. 9 sierpnia 2015 o 09:59
  6. 5 września 2015 o 18:31
  7. 28 lutego 2016 o 10:54
  8. 8 Maj 2016 o 09:40
  9. 8 stycznia 2017 o 10:09

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: