Film: Crows Zero (Kurôzu zero)

crows zeroOstatnio postanowiłem zapoznać się bliżej z twórczością japońskiego reżysera znanego z horrorów i filmów akcji – Takashi Miike. U nas kojarzony jest on głównie z filmu 13 zabójców, ale jego filmografia jest bardzo bogata, gdyż już od lat 9o. kręci po kilka filmów rocznie. Choć w jego twórczości można natrafić na obrazy lepsze i gorsze to dzisiaj mam dla Was interesującą produkcję Crows Zero, bazującą na uniwersum z japońskich komiksów Crows i Worst wykreowanym przez Hiroshiego Takahashi. Film ten zdobył taką popularność w rodzinnym kraju, że ostatecznie stał się prequelem do kolejnej mangi.

Crows Zero opowiada o szkole, w której przebywają nieletni przestępcy (w filmie nie jest to wprost powiedziane ale tak wynika z innych źródeł, do których dotarłem po seansie, a biorąc pod uwagę, że nauczycieli tam prawie nie uświadczymy możemy przyjąć to za prawdziwą tezę). Uczniowie zorganizowani są w gangi walczące o przejęcie dominacji nad Suzuran All-Boys High School. Edukacja polega tu na przetrwaniu, a testem są walki między uczniami. Wbrew pozorom, ci którzy ukończą taką “szkołę życia” w większości przypadków, w dorosłym życiu, nie mają już ochoty iść drogą bezprawia.

Film rozpoczyna się w momencie gdy do Suzuran przychodzi nowy uczeń Takiya Genji (Shun Oguri). Jego głównym celem jest dokonanie niemożliwego. Podporządkowanie sobie wszystkich gangów… do tej pory nigdy, nikomu ta sztuka się nie powiodła.

W pierwszym jego dniu w szkole odbywa się inicjacja młodych, którą przerywa wizyta członków Yakuzy szukającej zemsty na przywódcy jednego z uczniowskich gangów Serizawa Tamao (Takayuki Yamada). Pobił on bowiem jednego z członków japońskiej mafii. Yakuza myli Genji z Serizawo, który rozprawia się dosyć szybko z członkami tej groźnej organizacji.

To mocne wejście to jednak dopiero początek rywalizacji między poszczególnymi klanami i drogi Genji do przejęcia władzy.

Trzeba przyznać, że przez pierwsze 30 minut dosyć ciężko zorientować się kto jest kim (bohaterów jest bowiem całkiem sporo, na szczęście mają dosyć fantazyjne fryzury – Final Fantasy się kłania – ułatwiające ich identyfikację). Dopiero w dalszej części poszczególne postacie nabierają konkretnych zarysów i zaczynamy orientować się w hierarchii szkolnych gangów i osobowości.

Film jest dosyć brutalny i zawiera wiele scen walk. Choć stanowią one ważną cześć filmu, nie są jednak najważniejsze, ponieważ sama siła nie jest wystarczająca aby podbić Suzaran. Nie mniej ważne są bowiem układy, sojusze, intrygi i podstępy. Zjednywanie sobie sympatii lub podburzanie oponentów przeciwko sobie to często używane techniki pozwalające zyskać szacunek lub posłuch wśród innych klanów. Choć zasadą rządzącą w szkole jest ogólny brak zasad, to lepiej mieć jednak sprzymierzeńców niż wrogów.

Wraz z rozwojem akcji dowiadujemy się też coraz więcej o przeszłości bohaterów, ich powiązaniach, a także motywacjach nimi kierujących.

Jeżeli po tym krótkim opisie na myśl przychodzi wam Gra Endera, to jest to jak najbardziej właściwe skojarzenie. Crows Zero nie jest bowiem wyłącznie filmem akcji. Jak to w japońskich produkcjach często bywa,  musicie być gotowi na dosyć szeroki rozstrzał gatunkowy. Znajdą się tu bowiem motywy typowe dla filmów młodzieżowych (problemy jednego z bohaterów z dziewczynami), romantyzm rodem z telenowel, melodramaty i momenty komediowe, a wszystko to okraszone brutalnymi i dosyć krwawymi starciami.

Choć budżet produkcji nie był zbyt duży, warto podkreślić interesującą pracę kamery, która sprawia, że całość ogląda się jak ekranizację mangi (wiele kadrów przypomina karty z tych japońskich komiksów).

Podsumowując Crows Zero to bardzo intrygujący i ciekawy film dla wszystkich tych, którzy oprócz fajnie zrealizowanej bijatyki, chcą przyjrzeć się mechanizmom wykorzystywanym do zdobywania władzy, poznać problemy i rozterki japońskiej młodzieży i zrelaksować przy, momentami odjechanych, japońskich klimatach. Nuda Wam raczej nie grozi, bo na ekranie sporo się dzieje, postacie są zróżnicowane, aktorstwo dobre, klimat też jest, a i momentów komediowych nie brakuje.

No i japońskie mangi są zdecydowanie ciekawsze od amerykańskich komiksów o superbohaterach.

Moja subiektywna ocena: 7+/10 (jak interpretować moje oceny dowiesz się tutaj.)

Więcej o filmie na: Filmwebie, IMDB

P.S. Film posiada też dwa sequele do których usilnie poszukuję polskich tłumaczeń.

Jedna myśl na temat “Film: Crows Zero (Kurôzu zero)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s