Film: Chappie

chappiePrzed seansem nie miałem zbyt wielkich oczekiwań co do najnowszego filmu twórcy Dystryktu 9. Trailer sugerował, że będzie to raczej coś w okolicach kina familijnego o człowieczeństwie, dyskryminacji i rasizmie. Rzecz nie wyglądała na specjalnie oryginalną ale zapewne wystarczająco ckliwe, aby zapewnić sobie rozrywkę na niedzielne popołudnie. I choć przypuszczenie w większości się potwierdziły, całość mimo wszystko lekko rozczarowała.

Android policyjny zostaje uszkodzony podczas akcji. Zamiast jednak trafić na złom zostaje wykradziony przez swojego konstruktora, który chce zaopatrzyć go w “eksperymentalne” oprogramowanie mające nadać mu samoświadomość. Początek nie należy więc do zbyt oryginalnych. Nieco ciekawiej zapowiadał się wątek umieszczenie takiej niewinnej osobowości w środowisku przestępczym i obserwowanie, jak otoczenie wpływa na jej kształtowanie oraz jakie to wywołuje konsekwencje.

Temat nie został jednak wystarczająco pogłębiony, w związku z czym otrzymujemy jedynie miszmasz to zabawnych, to ckliwych momentów z dorastania głównego protagonisty. Intryga też jest dosyć przewidywalna i nieunikniony konflikt między dwoma konstruktorami robotów nie budzi ani zaskoczenia, ani przypływu adrenaliny.

Chyba najciekawiej w Chappie wypadają sceny z tytułowym androidem. Co prawda początkowo zachowuje się on nie tyle jak dziecko, ale bardziej jak dzikie zwierzątko, to w miarę szybko postępującego procesu uczenia, nabiera coraz to nowych umiejętności od kolejnych “rodziców” i “wujków”.  Świetna jest też animacja naszego bohatera… android-gangsta jest momentami całkiem zabawny.

To co całkowicie przeszkadza w zatopieniu się w tej banalnej i dosyć słitaśnej historii, to mnóstwo niedorzeczności i absurdów na poziomie logiki, tego co widzimy na ekranie. Nie będę starał się nawet ich przytaczać, bo po prostu ciężko “kupić” to co dzieje się pomiędzy scenami z Chappiem. Co gorsza, im bliżej finału, tym niedorzeczności coraz więcej.

Aktorsko jest, delikatnie mówiąc, przeciętnie (po części dlatego, że połowa obsady to amatorzy z zespołu Die Antwoord, ale i znane nazwiska nie zachwycają). Dość powiedzieć, że najlepiej z całej obsady wypada… tytułowy android… Dziwne to czasy, ale jak tak dalej pójdzie, to niedługo doczekamy momentu, gdy nagrody dla najlepszych aktorów będą otrzymywać postacie wygenerowane komputerowo.

Na uwagę zasługuje natomiast scenografia, szczególnie w kryjówce gangsterów, która udekorowana jest przesłodkim… graffiti oraz różowymi gadżetami :).

Pomimo niewielkich oczekiwań i tak film nie do końca spełnił pokładane w nim nadzieje… otrzymujemy film o tematyce podobnej do tego, co widzieliśmy w Dystrykcie 9 ale na poziomie familijnego blockbustera… a nie intrygującego dramatu społecznego.

Do kotleta… można obejrzeć.

Moja subiektywna ocena: 6/10 (jak interpretować moje oceny dowiesz się tutaj.)

Więcej o filmie na: Filmwebie, IMDB

2 myśli na temat “Film: Chappie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s