Koncert: GusGus w Eterze

GusGus to islandzki zespół muzyczny, który został założony w 1995 roku przez grupę… filmowców z Rejkiawiku. Początkowo składał się z kilkunastu osób. Przez lata jego skład mocno ewoluował i dzisiaj jest kwartetem który stanowią:   Stephan Stephensen, Birgir Þórarinsson, Daniel Ágúst Haraldsson, Högni Egilsson. Ich muzyka łączy różne style, aczkolwiek najczęściej klasyfikowana jest jako techno, trip hop i house z elementami wielu innych gatunków muzycznych (np. jazzu). 6. października, we wrocławskim klubie Eter, zagrali oni finałowy koncert polskiej części trasy.

Poniżej znajdziecie krótką (foto)relację z tego wydarzenia.

Początek nie był najszczęśliwszy. Koncert oficjalnie rozpocząć się miał o godzinie 20. Niestety gdy dotarliśmy pod klub, po dziewiętnastej, zastaliśmy tam sporą kolejkę czekającą pod zamkniętymi drzwiami. Zostały one otwarte dopiero pół godziny później, a sam koncert został opóźniony. Główna gwiazda wieczoru miała się pojawić dopiero o 22.

Mimo to Eter wypełniony był po brzegi. Pomimo faktu, że byliśmy tam już na kilku koncertach, nigdy nie było aż tak tłoczno. Niestety przełożyło się to na mniejszą mobilność i możliwości fotografowania. Stąd różnorodność kadrów w tej fotorelacji jest znacznie mniejsza niż w moich innych wpisach koncertowych.

Ok 21 pojawiła się artystka supportująca. Zagrała kilka elektronicznych kawałków, niestety mnie osobiście nie porwała. Nie można jej co prawda odmówić umiejętności wokalnych, ale jak to określiła KaTe – “nie bardzo ma na siebie pomysł”.

Po późniejszym sprawdzeniu okazało się, że była to nadzieja polskiej sceny elektronicznej MIN t (Martyna Kubicz).

MIN t (Martyna Kubicz)

Mniej więcej około 22 pojawił się za konsoletą Birgir Þórarinsson rozkręcając samotnie imprezę pierwszym, elektronicznym, kawałkiem.

Następnie na scenie pojawił się Daniel Ágúst Haraldsson dodając wokal do kolejnych utworów i majestatycznie pląsając w ich takt.

W końcu do tej dwójki dołączył najbardziej charakterystyczny Högni Egilsson. Doprowadzając publiczność do gorączki.

Jeżeli chodzi o muzykę to ja GusGus kojarzę z początków ich kariery, a bardziej konkretnie z końcówki lat 90-tych i początku XXI wieku, większość kawałków pochodziła jednak z nowszego repertuaru z albumów Arabian Horse i Mexico.

We Wrocławiu zespół wystąpił jako trio i trzeba przyznać, że show jakie zaprezentowali podczas koncertu był najlepszym w jakim miałem okazję uczestniczyć spośród wszystkich zespołów grających muzykę elektroniczną.

Oszczędna ale hipnotyzująca choreografia ich pląsów, a także scenariusz pojawiania się i znikania poszczególnych członków zespołu ze sceny nadawały napięcia i dynamizmu ich performancowi.

Umiejętność budowania relacji z publicznością i wciągania jej w show artyści opanowali do perfekcji. Skutkowało to pełnym zaangażowaniem widzów i ich żywiołową reakcją przez cały koncert.

Po prostu świetny show!

Na koniec mała próbka ich twórczości.

Pełna galeria (63 zdjęcia)

Reklamy

Jedna myśl na temat “Koncert: GusGus w Eterze

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s