Tydzień Filmu Niemieckiego 2015: Victoria

victoriaVictorię, hiszpańską studentkę która przeprowadziła się do Berlina trzy miesiące temu nie mając tam żadnych przyjaciół,  poznajemy na imprezie techno w jednym z miejscowych klubów. Od tego momentu kamera nie opuści jej ani na krok. Gdy po całonocnej imprezie, opuszcza lokal zostaje zaczepiona przez czwórkę młodych Niemców. Tak zaczyna się noc, którą każdy z bohaterów zapamięta do końca życia…

Cały film nakręcony został w jednym ujęciu. Śledzimy losy naszych bohaterów nie odstępując ich na krok przez 140 minut… w trakcie tej nocnej wędrówki kilka razy natrafimy na nieoczekiwane sytuacje, poznamy przeszłość bohaterów i przeżyjemy nagłe zwroty akcji. Niezobowiązujące kino kumpelskie przechodzić będzie metamorfozy od komedii, przez dramat, po dreszczowiec i film akcji. I jeszcze raz podkreślam wszystko to bez ani jednego cięcia…

Wybierając się na taki film trudno przewidzieć czy nie będzie on nudny i da się go w ogóle oglądać. Tutaj dzięki fenomenalnemu zgraniu wszystkich elementów, począwszy od reżyserii (Sebastian Schipper), przez występ poszczególnych aktorów (ze szczególnym wskazaniem na dwójkę wiodących postaci Laia Costa, Frederick Lau), pracę operatora i ścieżkę dźwiękową, otrzymujemy wciągającą całość.  Nie wiem w jakim stopniu dialogi były improwizowane (podobno oryginalny scenariusz liczył 12 stron) ale ostatecznie wychodzą one bardzo naturalne, są zabawne i realistyczne.

I byłaby to jedna z najlepszych produkcji roku, którą można by stawiać obok fantastycznego Birdmana nakręconego przy znacznie większym budżecie i z udziałem wybitnych gwiazd hollywoodzkich (nie tylko przed kamerą, ale i za), gdyby nie jeden drobiazg… reżyser nie potrafił w odpowiednim miejscu zakończyć historii…

Powinno nastąpić to w ok 3/4 produkcji, w miejscu, które byłoby idealną klamrą kompozycyjną. Niestety, reżyser postanowił domknąć wątki opowieści co w tym przypadku nie wyszło całości na dobre. Nadmiar pomysłów lub chęć sztucznego podkręcenia akcji spowodowały coś wręcz przeciwnego, kompletne załamanie immersji… Tak misternie budowane przez reżysera poczucie bycia częścią tej paczki nagle gdzieś znika.

W pewnym momencie sytuacja staje się tak przekombinowana, że zakończenie całości może być tylko jedno i to całe piętrzenie trudności przed bohaterami nie jest specjalnie interesujące. Co więcej nie wnosi ono nic nowego do przesłania filmu, a dodaje tylko sztucznej “atrakcyjności”. Na dodatek kamera nabiera coraz szybszego, rozdygotanego tempa, co również negatywnie wpływa na końcowy odbiór.

Naprawdę mam problem z oceną tego filmu, gdyby zakończyć go wcześniej, zasługiwałby nawet na 9. A tak przez przekombinowaną i właściwie niepotrzebną końcówkę zaciera się rewelacyjne wrażenie, które towarzyszy nam przez większość seansu.

Nie ulega jednak wątpliwości, że Victoria to pozycja obowiązkowa dla każdego szanującego się kinomana. Obejrzyjcie i dajcie znać co o nim sądzicie. A i nie czytajcie zbyt dużo o fabule przed seansem… pozwólcie niech film Was kilka razy zaskoczy.

Moja subiektywna ocena: 7+ (ze specjalnym wskazaniem)/10 (jak interpretować moje oceny dowiesz się tutaj.)

Więcej o filmie na: Filmwebie, IMDB

Jedna myśl na temat “Tydzień Filmu Niemieckiego 2015: Victoria

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s