Strona główna > Foto, Wydarzenia > Koncert: Bokka i Baasch w Eterze

Koncert: Bokka i Baasch w Eterze

25 listopada 2015 Dodaj komentarz Go to comments

O zespole Bokka pisałem Wam jakiś czas temu przy okazji notki Polski Sound prezentującej kilku interesujących, młodych artystów grających nowoczesny pop. Choć od tego czasu Bokka występowała już we Wrocławiu dopiero teraz udało nam się wybrać na koncert na którym występowali razem z innym młodym artystą Baaschem. Zapraszam więc na fotorelację z tej imprezy.

Baasch

Pod pseudonimem Baasch kryje się młody muzyk odpowiedzialny za soundtrack do filmu “Płynące wieżowce”. Muzyka grana przez niego to nowocześnie brzmiący electro-pop przypominający nieco brzmienie grup określanych jako new romantic, a reprezentowanych przez takie zespoły jak New Order czy Depeche Mode (z początku lat 80-tych). Z tym drugim zespołem kojarzy mi się również głos Baascha momentami przypominający nieco Dave’a Gahana.

To co niewątpliwie wyróżnia muzykę Baasch od podobnych zespołów to żywa, bardzo dynamiczna sekcja perkusyjna dająca niektórym piosenkom mocnego kopa.

Muzyka broni się sama… aczkolwiek nad ekspresją sceniczną musi jeszcze nieco popracować

W trakcie koncertu artysta promował swój debiutancki album Corridors.

Poniżej jeden z utworów pochodzący z debiutanckiej płyty.

Bokka

Bokka tą trasą koncertową promuje swój najnowszy, drugi już album zatytułowany Don’t Kiss and Tell.

Zespół słynie z tego, że w trakcie koncertów występują z zakrytymi twarzami (najczęściej w różnych dziwnych maskach) i nie ujawniają swojej tożsamości.

Ich występom towarzyszą wizualizacje…

Ekran wykorzystywany jest też do interakcji z publicznością. Wszelkie komunikaty do fanów wokalistka wyklepuje na klawiaturze.

Przed koncertem kojarzyłem głównie materiał z ich debiutanckiej płyty wydanej w 2013 roku pod wszystko mówiącym tytułem… Bokka.

I przyznam, że pierwsze nowe utwory jakoś nie wpadły mi w ucho, były zbyt przekombinowane w porównaniu do prostych i wpadających melodii z pierwszej płyty.

 

Na szczęście na koncercie starych kawałków również nie zabrakło.

Z utworów, których wcześniej nie znałem w wykonaniu Bokki, w ucho wpadły mi dwa kawałki.

Pierwszy z nich to brawurowy i bardzo energetyczny cover słynnego Love will tears us apart z repertuaru Joy Division.

W wersji wrocławskiej był on jeszcze bardziej dynamiczny co potwierdza ta końcówka utworu nagrana przeze mnie w trakcie koncertu…

Drugi to grany jako ostatni, kawałek o mocnym acz wpadającym w ucho brzmieniu zatytułowany What a day.

Poniższa wersja What a Day pochodzi z koncertu w Belgii, wykonanie wrocławskie był zdecydowanie bardziej energetyczny.

 

I tak zakończyła się właściwa część koncertu…

… nie mogło jednak zabraknąć bisów…

na który zespół wychodził aż dwukrotnie.

Muszę przyznać, że Bokka ma na siebie pomysł sceniczny…

cała otoczka koncertowa intryguje (stroje, maski, komunikacja z widownią przy pomocy klawiatury i ekranu)…

a muzyka oczywiście broni się sama (choć wolę jednak materiał z pierwszej płyty).

Więcej na:

Pełna galeria (68 zdjęć)

 

Reklamy
  1. Brak komentarzy.
  1. 13 marca 2016 o 10:10

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: