Festiwal Pięć Smaków 2015: Ostatni akt (Dom Fill Chong Krauey)

ostatni aktFestiwal Pięć Smaków do Wrocławia dociera w formie mocno zubożonej. Przez 6 dni, w trakcie jego trwania, można obejrzeć codziennie po jednym filmie dziennie prezentującym różne gatunki, formy i tematy poruszane przez azjatyckich twórców. Dopiero w tym roku udało nam się w końcu zmobilizować i dotrzeć na ten festiwal. Po selekcji zdecydowaliśmy się na obejrzenie tylko jednego filmu: kambodżańskiej produkcji wystawionej jako oficjalny kandydat do Oscarów – zatytułowanej Ostatni akt.

Film zaczyna się w dosyć lekkim nastroju prezentując nam Sophounę, 18-latnią bohaterkę beztrosko flirtującą z miejscowym młodym gangsterem (Veasna), który bardziej dba o swój prestiż i wizerunek wśród kolegów niż swoją dziewczynę. Sophona mieszka z bratem i schorowaną matką. Jej ojciec, wojskowy, pojawia się tylko okazjonalnie i na dniach ma przyjechać do domu z niespodzianką… wybranym przez siebie kandydatem na męża dla młodej córki.

W trakcie nocnych wypadów z Veasną, Sophouna trafia do starego budynku, w którym pracuje i mieszka Vichea. Budynek ten to dawne kino, które popada w ruinę i obecnie służy jako parking dla skuterów. Zbiegiem okoliczności musi tam przenocować… w trakcie jej później wizyty odkrywa, że Vichea co noc puszcza sobie film, przy którym pracował w młodości.

Sophouna przypadkowo ogląda fragment filmu i odkrywa, że nakręconym 40 lat temu obrazie, jedną z głównych ról gra jej, młoda wówczas, matka. Zaintrygowana tym odkryciem postanawia dowiedzieć się coś więcej na temat tej, nie znanej jej, historii z życia swojej rodziny.

Dawny film opowiada historię nieszczęśliwej miłości młodej kobiety, która musi wybrać między bogatym księciem, a wieśniakiem, który wybawił ją ze śmiertelnej opresji. W trakcie projekcji okazuje się, że film nie posiada ostatniej rolki taśmy filmowej z zakończeniem. Sophouna postanawia najpierw odnaleźć rolkę z zagubioną końcówką, a gdy to okazuje się niemożliwe dokręcić zakończenie z pomocą Vichea, który był reżyserem oryginału.

Ten niewinny wstęp to tylko początek do interesującej historii opowiadającej o rodzinie głównej bohaterki wplecionej w tragiczną historię Kambodży, kraju rządzonego od 1975 roku przez Czerwonych Khmerów. Ekstremalne ugrupowanie łączące ideologie komunistyczną z khmerskim nacjonalizmem. Przez 4 lata swoich krwawych rządów zgładziło ono 20-25% ludności swojego kraju. W szczególności tępili wszelkich ludzi związanych ze sztuką, w tym twórców filmowych. W 1979 roku zostali wyparci przez wojska wietnamskie ze stolicy Kambodży Phnom Penh. Wycofali się wówczas do dżungli by prowadzić wojnę partyzancką do 1998 roku.

Jak się okazuje każda z postaci, którą poznajmy na początku filmu, ma bardzo zagmatwane losy, które wpisują się w historię całego kraju i narodu. Są to bohaterowie zdecydowanie z bardziej skomplikowaną przeszłością niż można by przypuszczać zaraz po ich poznaniu. Film stara się pokazać, że nie ma jednej prawdy, jest tylko wiele elementów, które składają się na historię narodu jak i jednostek… często są to historie tragiczne i niejednoznaczne do oceny z perspektywy czasu.

Produkcja nakręcona jest w stylu plasującym się gdzieś pomiędzy Hollywood a Bollywood. Dobrze prezentuje się strona techniczna, zarówno dźwięk, jak i dobrze skomponowane, kolorowe zdjęcia przywołują na myśl najlepsze wzorce amerykańskie. Z drugiej strony podejście do miejscami, całkiem poważnej tematyki oraz prezentacja samych bohaterów przypominają nieco produkcje Bollywoodzkie (na szczęście nie są one aż tak przejaskrawione jak w oryginalnych filmach indyjskich).

To co mi osobiście nieco zgrzytało to gra aktorska. Być może to kwestia języka i dodatkowo maniery gry aktorskiej rodem z Bollywood ale miałem problem z przyzwyczajeniem się do sposobu w jaki aktorzy odgrywają swoje role (choć pojawiają się sceny w końcówce  – gdy przychodzi im wystąpić na scenie – sugerujące, że obsada potrafi jednak grać według zachodnich standardów).

Ostatni akt to produkcja, która z jednej strony dobrze się ogląda (trzeba wziąć poprawę na odrobinę Bollywoodzki styl opowieści) a jednocześnie opowiada o trudnej historii kraju, w delikatny sposób przemycając skomplikowane dzieje jednostek w kontekście historii całego narodu.

Może nie jest to kino odkrywcze jeżeli chodzi o formę lub sztukę filmową ale na pewno ciekawe, poszerzające wiedzę na świat i horyzonty kino, które dobrze się ogląda.

Moja subiektywna ocena: 7/10 (jak interpretować moje oceny dowiesz się tutaj.)

Więcej o filmie na: Filmwebie, IMDB

Jedna myśl na temat “Festiwal Pięć Smaków 2015: Ostatni akt (Dom Fill Chong Krauey)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s