Strona główna > Film > Film: Most Szpiegów (Bridge of Spies)

Film: Most Szpiegów (Bridge of Spies)

most szpiegowNa seans najnowszego filmu Stevena Spielberga nie wybierałem się ze zbyt wielkim entuzjazmem. Właściwie to w ogóle się nie wybierałem jako, że ostatnie filmy tego słynnego reżysera nie wzbudziły jakoś mojego specjalnego zachwytu. Fakt, że znalazłem się w kinie to zasługa Kate, która chciała zobaczyć jak wypadły ulice Wrocławia odgrywające Berlin z lat 60-tych. Część scen kręcono bowiem na wrocławskim Nadodrzu tuż obok miejsca jej pracy. Jako, że nic ciekawszego aktualnie nie było w repertuarze (a jak było to już to widzieliśmy) to ostatecznie postanowiliśmy zobaczyć jednak Most Szpiegów w kinie. I uprzedzając fakty nie była to strata czasu bo po seansie byłem pozytywnie zaskoczony.

Most szpiegów opowiada historię James B. Donovana prawnika specjalizującego się w ubezpieczeniach, który nagle dostał propozycję nie do odrzucenia w postaci sprawy typowo politycznej – obronę schwytanego na terenie USA sowieckiego szpiega. Mamy lata 60, zimna wojna trwa w najlepsze, wszyscy żyją w strachu że w każdej chwili może wybuchnąć wojna atomowa. Oba mocarstwa próbują wykraść jak najwięcej cennych informacji mogących przyczynić się do obrony w takiej sytuacji.

Oczywiście rozstrzygnięcie amerykańskiego sądu może być tylko jedno, a nasz bohater musi stanąć nie tylko za sprawiedliwością w opozycji do rządu ale też wrogo nastawionego społeczeństwa.

Pierwsza część filmy to właściwie dramat sądowy, który jednocześnie stawia pytania odnośnie tego jak daleko rząd może posunąć się w ingerowaniu w wolność swoich obywateli aby zapewnić im bezpieczeństwo. To także ciekawa satyra na amerykański system wartości, który ponad wszystko ceni sobie wolność jednostki i poszanowanie świętej dla amerykanów konstytucji. Okazuje się, że nie ma zasady, której nie można złamać w imię wyższego dobra.

Druga część filmu dzieje się w Berlinie. Gdzie to ma dojść do wymiany szpiegów pomiędzy mocarstwami. Miasto, które podzielone jest na kilka stref wpływów jest właśnie w momencie stawiania muru berlińskiego mającego oddzielić część wschodnią od zachodniej.

Nie, to nie jest kadr z filmu (ale pewnie domyśliliście się po samochodzie) ale jedno ze zdjęć wykonanych podczas naszego spaceru po wrocławskim Nadodrzu.

Ta część mocno się różni klimatem od poprzedniej, bo momentami wygląda niemal jak parodia poważnych filmów szpiegowskich. Dopiero na napisach końcowych zobaczyłem, że współautorami scenariusza są bracia Coen. Co dużo wyjaśniało jeżeli chodzi o styl tego fragmentu opowieści. Ironia pokazująca (może nieco przejaskrawione) absurdy państw socjalistycznych, a także naśmiewająca się z wywiadów poszczególnych państw (oprócz strony sowieckiej i amerykańskiej w całość miesza się NRD chcące ugrać  swoje interesy) jest tutaj elementem dominującym.

Oprócz głównego “szpiegowsko-prawniczego” wątku historii mamy silnie zaakcentowany jeszcze jeden. To więź jaka się rodzi między sowieckim szpiegiem i prawnikiem. Obaj to ludzie z zasadami wierni swoim ideałom, którzy wzbudzają swój wzajemny szacunek.

Od strony technicznej film to majstersztyk. W sumie nie powinno to dziwić biorąc pod uwagę kto był zaangażowany w produkcję. Spielberg nie chodzi na skróty i jego obrazy są perfekcyjnie dopracowane. Scenografia, zdjęcia i muzyka to elementy do których nie można mieć żadnych zastrzeżeń. Z drugiej strony mając w obsadzie takie nazwiska jak Thomas Newman i Janusz Kamiński niczego innego niż perfekcji nie można się spodziewać.

Parę słów jeszcze o obsadzie. Dawno nie widziałem Toma Hanksa w akcji ale tylko przypomniał mi o tym jak świetnym jest aktorem. Szczególnie pierwsza, sądowa, część filmu robi wrażenie w jego wykonaniu. Ciekawie wypada też minimalistyczna rola Marka Rylance w roli radzieckiego szpiega. Reszta obsady również stoi na odpowiednim poziomie.

A jak sprawdza się Spielberg? Spielberg to jednak stary wyga i choć stosuje niby dobrze znane sztuczki, to potrafi pokierować emocjami widza jak mało kto – nawet w Hollywood. Jego sposób opowiadania historii nieraz wzbudzi śmiech (tutaj dużo należy oddać twórcom scenariusza) ale potrafi też w kilku momentach zakręcić łezkę w oku.

Całość jest jak najbardziej hollywoodzka. I choć pierwsza część filmu daje nadzieję na mocną krytykę obłudy państwa amerykańskiego (poszanowanie wartości kontra totalne jego ingerowanie w sytuacjach kiedy jest to rządowi na rękę) to niestety już druga, nieco wybiela te zachowania, konfrontując obrazki z “wolnej” ameryki z ponurą wizją państw totalitarnych (scena strzelania do ludzi próbujących przekroczyć mur między wschodnią a zachodnią częścią Berlina).

Generalnie pomimo sceptycznego podejścia przed seansem mogę z czystym sumieniem polecić Most szpiegów. Bo to perfekcyjne technicznie i ciekawe kino mainstreamowe, które dostarczy rozrywki i opowie interesującą historię opartą na faktach, wplatając w to opowieść o przyjaźni i silnych charakterach ludzkich.

Moja subiektywna ocena: 7+/10 (jak interpretować moje oceny dowiesz się tutaj.)

Więcej o filmie na: Filmwebie, IMDB

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: