Cesarskie Chiny: Prowincja Chin oraz West Street w Yangshuo

Po odwiedzeniu Jaskini Trzcinowego Fletu i Guilin za dnia, kolejną atrakcją która nas czekała była fakultatywna wycieczka traktorami do chińskiej wioski, gdzie mieliśmy odwiedzić dom typowego rolnika. Bazą noclegową było zaś Yangshuo gdzie znajduje się słynna na całe Chiny, wielokulturowa ulica West Street.

Zanim jednak przejdziemy do wycieczki fakultatywnej opiszę Wam początek dnia, kiedy to odwiedziliśmy plantację herbaty.

Herbata jest wiecznie zieloną rośliną z rodzaju kamelia, naturalnie występuje w Chinach, Tybecie i północnych Indiach. Roślina ma ciemnozielone błyszczące liście i małe białe kwiatki. Za ojczyznę herbaty uważa się Chiny (dolinę rzeki Jangcy) i indyjską prowincję Asam. Tam, w warunkach naturalnych, rośliny te osiągały rozmiar drzewa o wysokości do 18 metrów.

Zgodnie ze starym, chińskim powiedzeniem “najlepsza herbata pochodzi z wysokich gór”, roślinę tą najlepiej uprawiać na wysokości do 2400 m n.p.m. Do wzrostu potrzebuje ona 1000-1250 mm opadów rocznie i temperatury z przedziału 10-30 stopni C, stąd uprawiana jest głównie między zwrotnikami Raka i Koziorożca. Dzięki wysokości i występującym w górach mgłom jest ona chroniona przed zbyt dużą ilością światła słonecznego. Ten mikroklimat zapewnia też właściwą temperaturę i wilgotność, co pozwala na powolny rozwój liści, dzięki czemu pozostają one delikatne.

Herbatę uprawia się w ponad 24 krajach. Odmiany Chińskie mają mniej owalne liści.

Rośliny sadzi się w rzędach rozstawionych w mniej więcej metrowych odległościach. Co 4-5 lat krzewy przycina się aby je odmłodzić i aby rośliny nie wyrosły na zbyt wysokie. Pojedynczy krzew herbaciany może dawać dobrą herbatę przez 50-70 lat, przy czym starsze (ponad 50 letnie krzewy) dają już mniejszą ilość herbaty niż za młodu.

Uprawa i produkcja herbaty jest bardzo pracochłonna. Większość pracy wykonuje się ręcznie. Do otrzymania kilograma nieprzetworzonej herbaty należy zebrać 2000-3000 liści. Zrywane są one, gdy pojawia się nowy pęd. W klimacie gorącym może się to zdarzać kilka razy rocznie, stąd herbata może być tam zbierana przez cały rok. W chłodniejszych warunkach i przy większych wilgotnościach czas zbioru jest ściśle określony.

Sam proces zbierania również wymaga sporej wiedzy. Zbieracze uczą się rozpoznawać właściwy moment, kiedy listki powinny być oberwane. Jest to ważne, gdyż gwarantuje zebranie tylko najdelikatniejszych z nich, z których powstaje najwyższej jakości herbata. Przed wiekami zbieranie herbaty na cesarskich plantacjach w Chinach było wielkim ceremoniałem. Chińskie dziewczęta w perfumowanych rękawiczkach skubały delikatne listki. W dodatku musiały przy tym zachować całkowite milczenie. Przy ręcznych zbiorach jedna osoba, a nadal są to głównie kobiety, w ciągu 12–14 godzin zbiera do 30 kg świeżych liści, co odpowiada 6–7 kg suszu.

Po wizycie na plantacji nasz lokalny przewodnik zabrał nas do pomieszczenia gdzie przygotowano pokaz ceremoniału parzenia herbaty (wraz z degustacją). Chińskie tradycje związane z tym napojem są dużo starsze od japońskich. Związane są one z taoizmem i konfucjanizmem oraz wierzeniami i praktykami różnych ludów zamieszkujących kontynentalne Chiny. Dziś w Chinach można napotkać liczne ceremonie picia herbaty charakterystyczne dla różnych mniejszości narodowych. Herbata w Chinach darzona jest tak dużą estymą, stanowi nawet kluczowy element tradycyjnych chińskich zaślubin. Niestety sam rytuał picia tego napoju nie jest już tak celebrowany jak niegdyś. Dzisiaj przeciętny Chińczyk woli spędzić czas w barze Karaoke niż w herbaciarni, choć nadal pije ją kilka razy dziennie przestrzegając zasad jej parzenia. Współczesne picie herbaty odarte jest jednak z dawnych ideałów, a jej parzenie z namaszczenia.

Warto dodać, że mieszkańcy Państwa Środka piją głównie herbatę zieloną, herbata czarna według nich to herbata zepsuta.

Na co dzień Chińczycy piją herbatę w małych filiżankach, do nalewania używając imbryka z porcelany lub czarki. Jednym z popularniejszych rytuałów jest przygotowywanie herbaty w glinianym imbryku. Przed parzeniem należy go opłukać wrzątkiem, potem wsypać liście herbaciane i zalać gorącą wodą, po czym szybko odlewa się wodę. Jest to tzw. parzenie wstępne. Dopiero potem zalewa się to gorącą wodą, ale nie wrzątkiem ponieważ, zbyt wysoka temperatura niszczy smak naparu.

Po około minucie zaparzania można herbatę wlewać do czarek ustawionych w krąg na tacy. Każda czarka powinna być napełniona trochę powyżej jej połowy. Chińczycy wierzą bowiem, że resztę wypełnia przyjaźń i inne pozytywne uczucia.

Podając herbatę należy zachęcić gości, by węchem ocenili jakość naparu. Gościom wypada natomiast podziękować za poczęstunek pukając trzykrotnie palcami w stolik.

Najgrzeczniej jest próbować herbaty w trzech łykach. Chińczycy kiedyś w ogóle nie używali filiżanek z uszkami, ponieważ długość ceremoniału powodowała, że nim zaczynali pić, herbata była już lekko ostudzona.

Kontynuując wątki wiejskie, w dalszej części dnia zaplanowana była fakultatywna wycieczka traktorami do typowej chińskiej wsi. Autobus podwiózł wszystkich chętnych na miejsce, gdzie czekały na nas już umówione traktory. Przyznam, że nie tego się spodziewałem, gdyż słowo traktora kojarzy mi się z czymś przypominającym naszego Ursusa a zobaczyliśmy coś takiego…

Kilkunastominutowa jazda była jednak całkiem przyjemna. Puste, wąskie drogi tylko od czasu do czasu przemierzał jakiś inny ciągnik bądź skuter. Po dotarciu na miejsce zastaliśmy klimaty z połowy XX wieku. Odwiedziliśmy też dom “typowego” rolnika.

Nie mogło zbraknąć obrazu Mao oraz… dużego, płaskiego telewizora 🙂

W pobliżu znajdowały się również pola gdzie uprawiano ryż. Oczywiście nasza obecność wzbudziła nieco sensacji wśród miejscowych (szczególnie młodszych mieszkańców wioski).

Nasza baza noclegowa, do której udaliśmy się na wieczór, znajdowała się, w oddalonym o 63 kilometry od Guilin, Yangshuo.

W centrum Yangshuo znajduje się jego największa atrakcja, uważana za najstarszą, datowaną na ponad 1400 lat, ulica West Street. Od lat 80. XX-wieku, mająca 517 metrów długości oraz 8 metrów szerokości, ulica ta jest uważana za miejsce, gdzie wschód miesza się z zachodem. Każdego roku trafia na nią około 100 000 gości z różnych krajów. Przyciąga ich unikalna mieszanka kultur jaką mogą doświadczyć w tym miejscu. Warto dodać, że w Yangshuo statystycznie jest najwięcej związków mieszanych (obywateli chińskich z obcokrajowcami) w całym państwie środka.

West Street wyłożona jest marmurami oraz otoczona starą architekturą typową dla południowych regionów Chin. Znajdziemy tutaj mnóstwo restauracji zarówno chińskich jak i zachodnich (wielu naszych współpodróżników z wycieczki nie mogło doczekać się “swojskiego” sznycla, którego mogli zjeść w restauracji serwującej kuchnię niemiecką). Ulicę wypełniają również rzemieślnicze sklepy i stragany z pamiątkami, przekąskami, bary, kawiarnie, hotele itp.

Ponad 20 z tych przybytków zostało otwartych przez emigrantów mieszkających w okolicy. Są one wypełnione fascynującą i uroczą mieszanką tradycji lokalnych i zagranicznych. A najbardziej ekscytującą porą do zwiedzania tego miejsca jest oczywiście wieczór, kiedy to światła i muzyka sączy się z okolicznych barów, a deptak wypełniony jest tłumem ludzi z całego świata.

Ze względu na swój charakter prawie każdy (niezależnie od wieku) mówi tutaj choć trochę po angielsku. Większość sklepów posiada oznaczenia zarówno po chińsku jak i angielsku. W rezultacie West Street opisywana jest czasami jako “globalna wioska”.

Pomimo zgiełku panującego wieczorem jest to też miejsce, gdzie można przysiąść i rozejrzeć się dookoła (świetne miejsce do fotografii ulicznej) lub wybrać się na spacer. Na jej końcu bowiem widać rzekę Li i piękne góry wznoszące się na jej drugim brzegu. W trakcie dnia West Street jest podobno znacznie spokojniejsza więc może służyć także jako miejsce relaksu.

W kolejnym odcinku relacji nieco fotografii ulicznej z okolic które zwiedzaliśmy w ostatnich wpisach, a w dalszej kolejności rejs po rzece Li w trakcie którego zacieśnimy przyjaźń polsko-chińską.

Pełna galeria (97 zdjęć)

Wszystkie wpisy poświęcone wycieczce do Chin znajdziecie pod tagiem Cesarskie Chiny

3 myśli na temat “Cesarskie Chiny: Prowincja Chin oraz West Street w Yangshuo

  1. Świetny artykuł:) Mam nadzieję, że mnie samej danej będzie odwiedzić kiedyś Chiny, ponieważ ich kultura fascynuje mnie od zawsze. Mimo, że tak odmienna od nasze, ma w sobie coś tajemniczego, magicznego.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s