Strona główna > Film, Wydarzenia > American Film Festival 2015: Część I

American Film Festival 2015: Część I

aff2015Po zakończeniu relacji z Nowych Horyzontów czas na kolejny festiwal, tym razem dotyczący filmów amerykańskich. W pierwszej części 4 dobre filmy, gdzie każdemu z nich można by poświęcić oddzielny wpis. Oskarowa Carol ze świetną główną rolą Cate Blanchett, błyskotliwa Mistress America, film którego nie da się opisać jednym gatunkiem czyli Dope oraz intrygująca ni to fabuła ni dokument Eksperymentator o Stanleyu Milgramie cenionym naukowcu przeprowadzającym kontrowersyjne badania społeczne w latach 60-tych.

Carol reż. Todd Haynes (USA 2015)

carolFilm rozpoczyna się od przypadkowego spotkania Theresy, młodej sprzedawczyni w domu handlowym, z pewną starszą kobietą kupującą prezent dla swojej 4 letniej córki. Akcja dzieje się w latach 50-tych XX wieku… Okazuje się, że miedzy dwoma kobietami nawiązuje się nić porozumienia oraz fascynacja. Młoda Theresa nie wie jeszcze czego chce od życia… Carol jest w trakcie rozwodu z powodu braku uczuć do swojego męża.

Obie kobiety postanawiają wyruszyć w podróż po Ameryce. W jej trakcie poznają się bliżej… doprowadza ona jednak do konfliktu Carol ze swoim mężem. Postanawia on bowiem posłużyć się argumentem braku moralność swojej żony podczas sprawy rozwodowej. Niestety dla kobiety w purytańskiej Ameryce lat 50 ma to dotkliwe konsekwencje…

Z punkty widzenia czysto filmowego ciężko się do czegoś przyczepić. Reżyser bardzo delikatnie podchodzi do tematu, starając się nie szarżować zbytnio w żadnym kierunku, choć na pewno scenariusz dawał możliwości do pokierowania historii w bardziej dramatyczny sposób. Podobnie technicznie: muzyka, zdjęcia i dekoracje budują klimat ameryki lat 50-tych. Aktorsko też jest dobrze. Rooney Mara grająca młodą Therese dostała za swą rolę nagrodę w Cannes, a jednak niknie ona w cieniu Cate Blanchett, która po raz kolejny pokazuje klasę i magnetyzm, bijący od odgrywanej przez nią postaci (nie bez powodu otrzymała moją nagrodę Tomiga Film Awards).

Niestety sama historyjka nie jest specjalnie frapująca i gdyby odbywała się w innej konfiguracji byłaby po prostu nudna. Choć aktorzy robią co mogą, całość nie jest zbyt pasjonująca i raczej większość przeciętnych widzów szybko zapomni o tej produkcji po wyjściu z kina.

Moja subiektywna ocena: 6/10 (jak interpretować moje oceny dowiesz się tutaj.)

Więcej o filmie na: Filmwebie, IMDB

Mistress America reż. Noah Baumbach (USA 2015)

mistress americaGdy oglądam filmy, które dzieją się w Nowym Jorku mimochodem kojarzą mi się one z Woody Allenem… i choć Mistress America nie nawiązuje jakoś bezpośrednio do jego twórczości to jakąś tam duchową więź z nim ma.

Tracy (Lola Kirke) przenosi się do Nowego Jorku, gdzie właśnie rozpoczyna naukę w college’u. Młoda dziewczyna nie zna nikogo w wielkim mieście oprócz swojej kuzynki Brooke (Greta Gerwig). Brooke to niezbyt inteligentna ale przebojowa kobieta, która ma mnóstwo zajęć, pasji i planów. Obie dziewczyny zaprzyjaźniają się, a Brooke staje się autorytetem dla Tracy. Tracy to jednak pojętna uczennica i zaczyna powoli przebijać swoją mentorkę… Pytanie tylko jakim kosztem i co jest w stanie poświęcić dla sukcesu…

Mistress America można interpretować jako opowieść o dziewczynie, która rozpoczyna wiele rzeczy, a żadnej nie kończy… ja dostrzegam tu jednak satyrę na amerykańskie społeczeństwo i amerykański styl życia. Z jednej strony mnóstwo lepszych lub gorszych pomysłów, które entuzjastycznie chce się wprowadzić w czyn, 15 rzeczy, które robi się na raz, przy czym w niczym nie jest się tak naprawdę dobrym. Skłonność do snucia wizji nie popartych żadnym planem, a z drugiej strony sprzedawanie tych opowieści dla “inwestorów”, których wystarczy tylko zbajerować aby dostać suty sponsoring dla swoich, czasami zupełnie nierozsądnych, pomysłów. Poza tym nawiązania do traumy z czasów szkoły średniej, systemie bractw na uczelniach wyższych, które oprócz dobrej zabawy są tak naprawdę kółkami wzajemnej adoracji elit, no i w końcu wykorzystywanie okazji do tego aby stać się sławnym nawet kosztem najbliższych… poza tym podejmowanie decyzji ze względu na korzyści (zamążpójście i rozwody), szybkie śluby oraz „wielkie przyjaźnie”, które kończą się dramatycznymi rozstaniami i rozprawami sądowymi… ot kwintesencja american dream

Film momentami jest naprawdę błyskotliwy… sceny w końcowej jego fazie, gdzie natłok bohaterów jest ogromy, a różne drobne wątki zapoczątkowane w trakcie filmu splątują się w całość, iskrzy dialogami niczym najlepsze produkcje Allena.

Moja subiektywna ocena: 7/10 (jak interpretować moje oceny dowiesz się tutaj.)

Więcej o filmie na: Filmwebie, IMDB

Git / Dope reż. Rick Famuyiwa (USA 2015)

dopeZabawna historia trójki nerdów mieszkających w biednej dzielnicy afroamerykańskiej, gdzie szczęściem jest przeżycie kolejnego dnia. W skład paczki jeżdżącej na BMXach i będącej fanami kultury i muzyki hip-hop z lat 90-tych, wchodzą: Malcom czyli jedyny Afroamerykanin wychowywany przez samotną matkę, Jib bliżej nieokreślonego pochodzenia ale chwalący się, że jest w 14% Afrykaninem, oraz chłopczyca, lesba Diggy.

Wow, czego w tym filmie nie ma… problemy szkolne znane z seriali typu Beverly Hills 90210, piękna dziewczyna z sąsiedztwa, która okazuje się być dziewczyną gangstera, trójka bohaterów, która chce wyrwać się ze swojego nieciekawego środowiska, a nagle grzęźnie w nim na dobre. Ponadto tarantinowskie dialogi, komediowe gagi, romans, film gangsterski, film młodzieżowy, dramat, heist movie, wstawki z teledysków rapowo-hiphopowych z roznegliżowanymi laskami, wielki przekręt, aż po moralitet na końcu… no i muzyka, której producentem był Pharell Williams.

Reżyser bawi się z widzem podsuwając mu kolejne wątki w różnych gatunkach, w których biedny widz próbuje zaszufladkować tę produkcję, gdy jest już przekonany, że autor wchodzi na mieliznę klisz i zapożyczeń, nagle Famuyiwa zmienia zupełnie zasady gry opakowując rozwój wydarzeń w zupełnie inny gatunek filmowy…

Fajne, zabawne i… zapewne wkrótce stanie się kultowe…

Moja subiektywna ocena: 7+/10 (jak interpretować moje oceny dowiesz się tutaj.)

Więcej o filmie na: Filmwebie, IMDB

Eksperymentator / Experimenter reż. Michael Almereyda ()

eksperymenterEksperymentator to film przybliżający postać profesora Stanleya Milgrama. W 1963 zasłyną on przeprowadzeniem kontrowersyjnego eksperymentu psychologicznego dotyczącego posłuszeństwa wobec władzy. Polegał on na wybraniu dwóch ludzi: nauczyciela i ucznia. Nauczyciel miał czytać uczniowi słowa oraz skojarzenia, które uczeń powinien zapamiętać. W przypadku udzielania błędnej odpowiedzi nauczyciel miał karać ucznia (w rzeczywistości współpracownika badacza) elektrowstrząsami, których napięcie z biegiem czasu było zwiększane. W pewnym momencie student zaczyna wydawać oznaki cierpienia z powodu bólu aż do krzyków sugerujących zagrożenie dla jego zdrowia. Z drugiej strony nadzorujący badania opiekun zapewnia, że eksperyment nie jest tak niebezpieczny i że nauczyciel powinien kontynuować naukę. Wbrew powszechnym oczekiwaniom okazało się, że większość  dochodziła do najwyższych poziomu napięcia.

Sam pomysł na takie badania został zainspirowany przez proces norymberski podczas którego sądzono Adolfa Eichmanna (jednego z głównych nazistów odpowiedzialnych za stworzenie Holocaustu) oraz jego linię obrony (tłumaczył się, że on tylko wykonywał rozkazy).

Film rozpoczyna się od dokładnej rekonstrukcji przeprowadzania tego eksperymentu jednak w dalszej części pokazuje życie prywatne i konsekwencje tego eksperymentu dla jego pomysłodawcy (wyniki były tak nieakceptowalne społecznie, że profesor był posądzany o brak wystarczającej etyki zawodowej).

Dowiadujemy się również o innych interesujących badaniach przeprowadzonych przez profesora np. fenomen małego świata czyli sześć stopni separacji (od dowolnej drugiej osoby na świecie dzieli nas tylko 6 znajomych) albo eksperyment zagubionych listów.

Z punktu widzenia formalnego film jest połączeniem fabuły z pseudo dokumentem, gdyż w wielu momentach bohater nasz, bezpośrednio zwraca się do wiedza tłumacząc założenia eksperymentu bądź wnioski z niego wysnute. Zabieg ten, choć nadaje poczucia uczestnictwa w badaniu, niestety spowalnia akcję i studzi napięcie wywołane interesującą częścią fabularną.

Z punktu widzenia poznawczego jest to produkcja jak najbardziej warta uwagi, z czysto filmowego wydaje mi się, że lepiej byłoby chyba postawić na jednolitą formę bądź to fabularną bądź dokumentalną.

Moja subiektywna ocena: 6/10 (jak interpretować moje oceny dowiesz się tutaj.)

Więcej o filmie na: Filmwebie, IMDB

Reklamy
  1. 14 lutego 2016 o 10:08

    „Mistress American można interpretować jako opowieść o dziewczynie, która rozpoczyna wiele rzeczy, a żadnej nie kończy… ” Czyli Baumbach uderza trochę w ton, który zapoczątkował we Frances Ha (2012). Lubię jego styl. Tak jak napisałeś Allenowski.

    • 14 lutego 2016 o 10:09

      No właśnie Frances Ha przegapiłem… muszę nadrobić 😦 ale ogólny duch Allena gdzieś tam się unosi 🙂

    • 2 kwietnia 2016 o 20:24

      Obejrzałem niedawno Frances Ha.. i muszę powiedzieć że Mistress American jest o dwie klasy lepsza…

  1. 14 lutego 2016 o 16:47
  2. 27 lipca 2016 o 17:44

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: